Fly – chłopiec, który stał się orłem. Bohater jakiego jeszcze nie było

Fly – chłopiec, który stał się orłem. Bohater jakiego jeszcze nie było

Praca nagrodzona w konkursie literackim “Bohater jakiego jeszcze nie było” na wykreowanie w opowiadaniu postaci nowego bohatera. Organizatorem konkursu był Młodzieżowy Dom Kultury przy al. 29 Listopada 102 w Krakowie. Autorem pracy jest Patryk Kralka – uczeń klasy VIa  Szkoły Podstawowej nr 95 w Krakowie. Wyrażono zgodę na publikację pracy.
Miasto Dzieci objęło patronat nad konkursem.

Dawno temu, tak dawno, że nikt już nie pamięta kiedy dokładnie. W surowym klimacie okolicznych szczytów górskich, nieliczne pobliskie wioski zamieszkiwały wrogie sobie nawzajem plemiona. Rywalizowały one ze sobą o wszystko: o tereny łowieckie, o dostęp do wody. Często atakowały się nawzajem niszcząc swoje domy.  Nie było to takie trudne, bowiem nie znano jeszcze wtedy cegły i pustaka. Domy budowano z gliny, a tylko nieliczni  mogli osiedlić się w grotach skalnych.

Pewnego dnia, w jednej z wiosek wybuchł pożar, który szybko rozprzestrzenił się na okoliczne lasy sosnowe. W wielkich płomieniach zginęli prawie wszyscy mieszkańcy jednej osady za wyjątkiem płaczącego niemowlęcia. Dziecko z płomieni uratował orzeł. Owinięte w pieluchy maleństwo uniósł wysoko, chciał nim nakarmić swoje młode. Po powrocie do gniazda okazało się jednak, że ogień pochłonął również orle gniazdo z pisklętami. Orzeł, a raczej orlica przysiadła na półce skalnej i przyglądała się dziecku. Ptak zbudował nowe gniazdo, w którym troskliwie opiekował się niemowlęciem. Podkradał nocą mleko ludziom, a gdy okazało się, że maluchowi  urosły pierwsze zęby ptak polował często by wykarmić rosnącego w siłę chłopca. Ciężko w to uwierzyć, ale przez 12 lat chłopiec żył w gnieździe. Nauczył się mowy ptaków. Z gniazda miał widok na całą dolinę i okoliczne wioski. Latami obserwował ludzi i zwierzęta. Widział, jak ludzie walczą ze sobą, jak krzywdzą niewinne dzieci, jak niszczą swe domostwa. Nie podobało mu się to.  Chciał opuścić gniazdo chociaż na chwilę, polecieć do tych dziwnych „ludzi”- jak ich nazywała jego matka orlica. Ponieważ całe życie spędził w gnieździe myślał, że sam jest ptakiem.  Jednak z lataniem było gorzej. Przecież ludzie nie latają. Próbował machać rękoma, nie mógł jednak unieść się w górę.  Pewnego dnia, gdy jedna z wiosek została zaatakowana ogarnął go wieki smutek, wyskoczył z gniazda myśląc, że uda mu się wzlecieć w powietrze i pomóc tym biednym mieszkańcom. W ostatniej chwili tuż nad ziemią złapała go w szpony orlica. Opowiedziała mu jego historię. Chłopiec nie mógł uwierzyć. Wówczas matka zaprowadziła go nad pobliskie jezioro i kazała mu się przejrzeć w wodzie. Chłopiec zobaczył się pierwszy raz. Ciemne oczy, ciemne długie włosy, i jakieś takie wychudzone ciało, całkiem podobne do krzyczących małych ludzi bawiących się w wiosce w chowanego. Otworzył usta zobaczył w niej szereg białych twardych jak dziób matki zębów. Były piękne i zdrowe. Stanął na nogach, które nie miały szponów jak inne orły. Nie mógł się nadziwić swoim malutkim palcom u stóp i rąk, takie mięciutkie jak robaki, którymi był karmiony w dzieciństwie. Sam sobie, wydał się brzydki, a zarazem bardzo śmieszny. Nie to co jego silna, pokryta pięknymi piórami ptasia matka. Chciał latać, błagał orlicę by go nauczyła. Wówczas zebrała się rada orłów. I ustalono, że każdy z orłów odda kilka swych piór. Następnie pająki utkają z nich specjalny kombinezon, by chłopiec mógł latać. Gdy pająki skończyły strój, orły nadały chłopcu imię Fly. Próba pierwszego lotu udała się od razu. Fly dalej obserwował z gniazda okolicę i jak tylko widział, że dzieje się komuś krzywda, natychmiast przylatywał z pomocą. Szczególnie złościło go, gdy dorośli ludzie chcieli uderzyć małe dziecko. Wtedy, od razu  Fly rozkazywał orłom, by porwały takiego łobuza w szpony i zostawiły na najwyższej  półce skalnej na cały dzień i noc. Po takiej lekcji pokory, orły odstawiały do wioski całkiem innego człowieka, który nigdy więcej nie podnosił ręki na nikogo. Gdy mieszkańcy różnych wiosek bezsensownie walczyli między sobą, wówczas Fly nadlatywał, wraz z grupą orłów i rozpędzali bijących się ludzi. Porywali łuki i topory, tak by nie można było walczyć. Chłopiec-orzeł przez lata sprawowania opieki nad ludźmi, nabierał podziwu w ich oczach. Nikt jednak nie wiedział kim jest i skąd się wziął. Chłopiec miał coraz więcej okazji do spotkań z ludźmi. Słysząc ich mowę z czasem nauczył się jej, nigdy jednak nie odważył się z nimi porozmawiać. Ludzie z pobliskich okolic, przestali walczyć ze sobą. Czuwający nad pokojem Fly sprawił, że zamiast walczyć ludzie zaczęli się poznawać. Narodził się handel wymienny między wioskami. Aż z czasem ludzie połączyli się i stworzyli  jedna wielką osadę. Mijały lata. Fly wyrósł na silnego mężczyznę, który w niczym nie przypominał wychudzonego chłopca sprzed lat. Jego barki stały się muskularne, a ciało od słońca nabrało mocno brązowego koloru. Mieszkając wciąż w rodzinnym gnieździe był czujny. Pewnej nocy osada strzeżona przez orły została zaatakowana przez obcych wojowników. Podpalili zabudowania. Ludzie krzyczeli, dzieci płakały. Fly i jego orli bracia, zaczęli ratować mieszkańców z płomieni, jednocześnie chwytając tych, którzy spowodowali to nieszczęście. Dzięki ptakom nikt nie zginął. Ludzie wiwatowali na cześć latającego człowieka w skórze orła. Jednak Fly został mocno poparzony, leżał na ziemi. Wokół niego zgromadzili się wszyscy uratowani mieszkańcy. Wówczas ostatkiem sił przemówił do nich. Powiedział kim jest. I wskazał, schowane w lesie ruiny jego spalonej wioski. Powiedział, żeby dbali o siebie i nie zniszczyli tego czego ich nauczył. Ludzie pochowali Fly, a na jego grobie napisali: „Tu spoczywa nasz bohater, jakiego jeszcze nie było”.

Po śmierci orlego człowieka, mieszkańcy wzmocnili mury osady oraz bramę, na której namalowano orła, przypominającego mieszkańcom o Fly – wielkim bohaterze.



ZOBACZ TAKŻE:dzieci piszą