Halloween. Duchu, duchu przyjdź
Trochę bałyśmy się, ale jedna z dziewczyn, ta bardziej odważna stwierdziła: "Cóż może nam się stać?" Chwilę zastanowiłyśmy się i faktycznie chyba żadna z nas nie myślała o tym, że coś może się zdarzyć.
Potraktowałyśmy wywoływanie duchów jako zabawę. Jednak gdzieś w głębi serca lęk pozostał... I na wszelki wypadek zamknęłyśmy okna. Usiadłyśmy w kółku na środku pokoju, wszystkie trzymałyśmy się za ręce. Już miałyśmy razem, głośno wypowiedzieć slowa "duchu, duchu przyjdź" ale ja nie wytrzymalam i parskęłam smiechem, za mną następna i następna. Kiedy sie uspokoiłyśmy ponowilyśmy próbę, ale i ta sie nie powiodla - jak nie ja to inne koleżanki się śmialły.
Powiedziałyśmy sobie, że jeśli chcemy wywołać ducha lub duchy to musimy być bardzo poważne, aby nie pomyślały sobie, że się nich śmiejemy. No i jak to zazwyczaj bywa do 3 razy sztuka. Zbliżała się północ i kiedy dokładnie na zegarku wybiła 00.00 Wszystkie wypowiedziałyśmy
magiczne słowa: "duchu, duchu przyjdź". I czekałyśmy w ciszy. Nic. Po raz drugi wypowiedziałyśmy słowa i czekałyśmy........ Aż nagle niespodziewanie ktoś lub coś stuknęło do naszych okien.
Przestraszyłyśmy się bardzo, mocniej chwyciłyśmy się za ręce. Czułam jak serce mi łomocze. Uruchomiła mi się wyobraźnia. Zaczęłam sobie wyobrażać niestworzone rzeczy, gdy za chwile
drugi raz usłyszałyśmy stukanie w okno i... Okno się uchyliło. Wszystkie drgnęłyśmy i pisnęłyśmy, ale siedziałyśmy jak zahipnotyzowane, czekając, co dalej. Tym razem przeszedł mnie gorący dreszcz. Serce waliło mi z zawrotna prędkością. Myślałam, że mi włosy dęba stanął. Wydawało mi się, że zaraz ktoś wejdzie do naszego pokoju. Widziałam panikę w oczach mojej koleżanki, która obok mnie siedziała. Wszystko to trwało bardzo krótko, ale mnie wydawało się ze to cale wieki.
Jedna z nas odezwała się szeptem: "No i co?" Żadna nie dopowiedziała jej. Druga powiedziała: " Może zapalmy już światło?" Ale tylko słyszałam słowa: NIE, JESZCZE NIE, POCZEKAJMY. Ja nie odezwałam się ani słowa. Siedziałam jak sparaliżowana, moja koleżanka także. I w tym momencie usłyszałyśmy wielki trzaaaaask.
Wszystkie zerwałyśmy się na nogi i zapaliłyśmy szybko światło. Krzyczałyśmy przez chwilę, niektóre dziewczyny płakały, ale same się uciszałyśmy, bo nie chciałyśmy by trenerzy do nas przyszli. Usiadłyśmy na swoich łóżkach, jak najbliżej siebie i zaczęłyśmy szybko i głośno odmawiać pacierz. Gdy skończyłyśmy dopiero do nas dotarło, że szyba w oknie jest zbita. Nie mogłyśmy w to uwierzyć. Przecież to się nie mogło wydarzyć, nam wydarzyć. Przez długi czas snułyśmy domysły. To była dla nas chwilowa trauma. Kiedy się uspokoiłyśmy przeanalizowałyśmy wszystko, co i jak było, która z nas coś widziała czy słyszała itp. Stwierdziłyśmy, że "ktoś z zaświatów" musiał nas odwiedzić, bo takie rzeczy nie zdarzają się same przypadkiem. Ja przez chwilę nie mogłam dojść do siebie.
Teraz tylko pozostało nam zastanowić się, jak powiedzieć trenerom, że w nocy stłukła się szyba....... Sama się stłukła.
Obiecałyśmy sobie, że już nigdy nie będziemy tego robić. Ja do tej pory dotrzymałam słowa, choć minęło już trochę czasu. Tego, co doświadczyłam opowiedziałam kilku osobom. Nawet o dziwo nie śmiali się z nas.:)
Ewa Zięcina z Warszawy
Więcej prac w dziale artykułów KONKURSY LITERACKIE
Zapraszamy do KONKURSU Z OKAZJI HALLOWEEN
Ewa Zięcina zostaje nagrodzona ksiażką "Wampierk się opala" Wydawnictwa W.A.B.
Radosny Dzień Dziecka to dzień spędzony wspólnie z rodzicami na beztroskiej zabawie! Dlatego do wygrania w naszym konkursie są m.in.: wejściówki do największego w Polsce Rodzinnego Centrum Rozrywki Loopy’s World, gdzie czekają na Was 4000m2 zabawy!
Telewizor, komputer, telefon. Żeby oderwać dzieci od osiągnięć współczesnej techniki, trzeba nie lada zachodu. Najlepszym i niezawodnym sposobem jest… dawanie dobrego przykładu i wspólne spędzanie czasu na świeżym powietrzu. Rodzinna gra w klasy, zabawa w berka czy zawody w skokach na skakance mogą stać się ulubioną popołudniową rozrywką.
Wielkanoc czas gotowania, pieczenia, malowania jajek, ozdabiania koszyczków i stołów. Maluchy uwielbiają pomagać w kuchni, ale nie zawsze mamy czas i cierpliwość by wspólnie z nimi pichcić. Czasami ich obecność w kuchni może być kłopotliwa. Gorący piekarnik wymaga uwagi a tu właśnie coś kipi na kuchni. Co w czasie przygotowań do świąt począć z nudzącym się brzdącem?
Psycholog Wojciech Eichelberger
odpowiada na łamach Miasta Dzieci.
zadaj pytanie




RSS wydarzenia cała Polska