LALKI... rozmawiają

Tekst Magdalena Kraszpulska, Jan Marszałkowski
"Aktor jest zwierzęciem wielowarsztatowym" Wywiad z Romanem Holcem, aktorem Teatru Lalka z okazji jubileuszu 30-lecia jego pracy scenicznej. Rozmawiają młodzi redaktorzy powstającego właśnie pisma - przy Teatrze Lalka w Warszawie. Kwartalnik - "LALKI" - tworzą uczniowie pracujący w redakcji "Za Kurtyną" - gazetki wydawanej podczas Warszawskiego Pałacu Teatralnego. Redakcja Kwartalnika: Proszę opowiedzieć nam, co skłoniło Pana do pracy w teatrze? Jak to się wszystko zaczęło?
LALKI... rozmawiają

"Aktor jest zwierzęciem wielowarsztatowym"
Wywiad z Romanem Holcem, aktorem Teatru Lalka  z okazji jubileuszu 30-lecia jego pracy scenicznej

Redakcja: Proszę opowiedzieć nam, co skłoniło Pana do pracy w teatrze? Jak to się wszystko zaczęło?

Roman Holc: Życie składa się z zaskoczeń. Sam zaskoczyłem się tym, że jestem w lalkach. Można powiedzieć przypadkiem. O ile dobrze pamiętam, od sześćdziesiątego szóstego roku ubiegłego wieku należałem do bardzo dobrego teatru amatorskiego prowadzonego przez bardzo dobrego reżysera, Andrzeja Madeja. Wtedy to postanowiłem zdawać do szkoły teatralnej. Zdawałem i się nie dostałem. Postanowiłem więc nie zdawać już więcej do szkoły teatralnej, obraziłem się i zostałem w ruchu amatorskim. Trwało to 13 lat, aż zadzwonił przyjaciel, że nowopowstały teatr zawodowy - Teatr Na Rozdrożu, poszukuje obsady aktorskiej. W miesiąc rzuciłem więc ówczesną pracę asystenta naukowego w Katedrze Filozofii i bez żadnych kwalifikacji dołączyłem do zespołu Teatru Na Rozdrożu. Teatr ten rozwiązał się w latach osiemdziesiątych, stanąłem więc przed problemem „zaczynamy jeszcze raz". Za namową kolegi zaciągnąłem się do zespołu lalkowego Teatru Guliwer. Mimo braku doświadczenia, do obsady wielu spektakli wszedłem natychmiast, sztuki animacji przyuczając się na wieczornych zajęciach prowadzonych przez mistrza Jana Plewakę. Po dwóch latach tego wieczorno-nocnego kursu już coś wiedziałem. Zdałem więc egzamin eksternistyczny i od razu zostałem asystentem na wydziale lalkarskim w Białymstoku. Nie kończąc szkoły, zostałem w niej wykładowcą. Tak to stałem się animatorem lalkowym i od 20 lat pracuję w tym samym miejscu - Teatrze Lalka.

R: I nigdy nie miał Pan chęci powrócić do aktorstwa dramatycznego?

RH: Tamtego teatru niestety już nie ma. Ale wciąż stykam się z kolegami z Teatru Dramatycznego w Warszawie, gdzie biorę udział w spektaklach „Pippi Pończoszanka" oraz „Opowieści o zwyczajnym szaleństwie" w reżyserii Agnieszki Glińskiej. Myślę, że między nami jest pewna istotna różnica - my, aktorzy lalkowi oprócz tego, że wiemy jak poruszać się po scenie, umiemy sprawić, żeby grające z nami krzesło mówiło, wyrażało emocje. Umiemy podnieść je do rangi partnera. Aktorzy dramatyczni zazdroszczą nam tego. My natomiast nie mamy ich doświadczenia w zakresie rozwijania głębi postaci. A jeśli chodzi o mnie, to jestem już w takim punkcie życia, że nie mam powodu zastanawiać się, co zrobię, jak będę dorosły. Oczywiście każdy aktor po cichu marzy o sławie, a w szczególności o roli w serialu, gwarantującej późniejsze zatrudnienie. Moi koledzy również za tym biegają, przyjmując często drugorzędne role w filmach. To przepustka nie tylko do sławy, ale także do pracy z wieloma zdolnymi reżyserami.

R: A czy Pan również miał jakieś doświadczenia filmowe?

RH: Tak, miałem kilka przygód filmowych. Jednak nas, lalkarzy, umieszcza się zwykle w trzecim planie jako statystów. Dajemy reżyserowi gwarancję, że nie będziemy się gapić w kamerę, żeby pozdrowić ciocię. Oczywiście każdy z nas w jakimś stopniu pragnie być sławny, jednak w teatrze lalkowym role są zupełnie odwrócone. To lalka staje się głównym bohaterem, a my jako aktorzy działamy na drugim planie. Taka zamiana zaprzecza utartym przyzwyczajeniom widza.

R: Oprócz tak wielu doświadczeń aktorskich miał Pan także ambicje reżyserskie, czemu zawdzięczamy takie spektakle jak „Wyspa słoneczników", czy „Za drzwiami" - rezultat warszatów z dziećmi z placówek opiekuńczo-wychowawczych. Która funkcja bardziej Panu odpowiada?

RH: Uważam, że aktor jest zwierzęciem wielowarsztatowym. Jednak scenariusze piszę tylko z konieczności - jestem przede wszystkim aktorem, a nie reżyserem. Chciałbym wyraźnie rozdzielić te dwie funkcje. W moim rozumieniu istnieją dwa rodzaje reżyserii: inscenizowanie oraz tworzenie wizji świata od nowa. W przedstawieniach, które realizuję we współpracy z Katarzyną Kotowską nie tworzymy świata od nowa - to dzieci - wychowankowie placówek opiekuńczo-wychowawczych piszą scenariusze tych historii. Nie możemy też opierać się na adaptacji dzieł literackich, bowiem nie ma dramatów, w których występowałoby dwudziestu równorzędnych bohaterów. Nie dążymy do rozbuchanych artystycznie inscenizacji, ale mamy obowiązek stworzyć profesjonalne przedstawienie, w którym wszyscy chętni mogliby wystąpić.

R: Czy w najbliższym czasie możemy się spodziewać kolejnego spektaklu z udziałem dzieci?

RH: Tak, przygotowujemy spektakl pod tytułem „Okno" na podstawie sztuki indyjskiego pisarza Rabindranatha Tagorego - opowieści o śmiertelnie chorym chłopcu, który nie wychodzi z domu. Dowiedzieliśmy się bowiem, że dzieci z domu sierot Janusza Korczaka, który stał na miejscu schodów naszego teatru, wystawiały tę sztukę na dwa tygodnie przed śmiercią. Postanowiliśmy więc wywołać ducha przeszłości, dokładając nasze swobodne rozważania wokół tego tematu. Wszystko będzie oczywiście utrzymane w konwencji współczesnej baśni.

R: Skąd wziął się pomysł na podjęcie tego typu współpracy z młodzieżą? Czy było to związane z Pana przeszłością harcerską?

RH: Na pewno doświadczenia harcerskie odciskają niezatarte piętno na charakterze człowieka. W tamtych czasach organizowaliśmy w drużynie festiwale kulturalne dla naszego Hufca Śródmieście, których finały odbywały się w Sali Kongresowej. Zawsze mnie to fascynowało. Uważam bowiem, że ruch amatorski jest równie potrzebny, jak ruch zawodowy. Głeboko wierzę, że tego typu młodzieżowe działania wiele dają w dorosłym życiu. To nauka odpowiedzialności za siebie i innych oraz sztuki wyrażania własnych emocji.

Rozmowę przeprowadzili:
Magdalena Kraszpulska
Jan Marszałkowski

 

Roman Holc - aktor, pedagog, artysta o szerokich horyzontach humanistycznych. Debiutował w Teatrze „Reduta 77" w Warszawie, w spektaklu „Kanon polski" (1978). Wprost z tego teatru rapsodycznego przeniósł się na scenę lalkową, do warszawskiego Guliwera (1980), gdzie mistrzowsko opanował sztukę animacji lalki teatralnej. Więcej na stroeni Teatru Lalka

 

 
Pomóż się nam rozwijać. Podziel się tym artykułem na Facebooku:

Teatr Lalka

Adres:

  • Pałac Kultury i Nauki
  • Plac Defilad 1

Kontakt:

logo
 
zostaw komentarz
Twoje imię lub nick
CAPTCHA Image Przeładuj
Przepisz kod z obrazka
Twój komentarz Wyślij komentarz
komentarze
Brak komentarzy
W każdy czwartek wysyłamy najświeższe wiadomości
o imprezach dla dzieci, pomysłach na zabawy i konkursach
z atrakcyjnymi nagrodami. Wśród czytelników losujemy bezpłatne zaproszenia! Zapisz się - to nic nie kosztuje!
wybierz region: 
wpisz email:
akceptuję politykę prywatności
zobacz, jak wygląda newsletter

Content on this page requires a newer version of Adobe Flash Player.

Get Adobe Flash player

zapisz się na newsletter


Konkursy
Hurra, idę do szkoły! Konkurs dla przyszłych uczniów Hurra, idę do szkoły! Konkurs dla przyszłych uczniów

Co prawda wakacje tuż tuż, ale wielu rodziców już dziś z niepokojem oczekuje wrześniowego debiutu swoich dzieci w szkolnych ławach. Zapraszamy do udziału w konkursie Miasta Dzieci i Wydawnictwa Debit. Nagrodami są tym razem lekkie, humorystyczne historyjki przedstawiają szkolne realia, widziane oczyma rezolutnej małej dziewczynki i jej przyjaciół z Ia.

Radosny Dzień Dziecka w Loopy's World Radosny Dzień Dziecka w Loopy's World

Radosny Dzień Dziecka to dzień spędzony wspólnie z rodzicami na beztroskiej zabawie! Dlatego do wygrania w naszym konkursie są m.in.: wejściówki do największego w Polsce Rodzinnego Centrum Rozrywki Loopy’s World, gdzie czekają na Was 4000m2 zabawy!

wszystkie
Czytelnia
Zabawy z dziećmi na dworze

Telewizor, komputer, telefon. Żeby oderwać dzieci od osiągnięć współczesnej techniki, trzeba nie lada zachodu. Najlepszym i niezawodnym sposobem jest… dawanie dobrego przykładu i wspólne spędzanie czasu na świeżym powietrzu. Rodzinna gra w klasy, zabawa w berka czy zawody w skokach na skakance mogą stać się ulubioną popołudniową rozrywką.

Wielkanocne kolorowanki dla dzieci

Wielkanoc czas gotowania, pieczenia, malowania jajek, ozdabiania koszyczków i stołów. Maluchy uwielbiają pomagać w kuchni, ale nie zawsze mamy czas i cierpliwość by wspólnie z nimi pichcić. Czasami ich obecność w kuchni może być kłopotliwa. Gorący piekarnik wymaga uwagi a tu właśnie coś kipi na kuchni. Co w czasie przygotowań do świąt począć z nudzącym się brzdącem?



Zakupy
dodaj produkt
Złota rybka dla Twojego dziecka! Zobacz!
Wyprzedaż i inne promocje! Zobacz ubranka Endo
Śliczna spódniczka dla dziewczynki  promocja!
 
KALENDARZ WYDARZEŃ
Pn Wt śr Cz Pt So Nd
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031   
PORADY PSYCHOLOGA
Masz problem z dzieckiem?
Psycholog Wojciech Eichelberger
odpowiada na łamach Miasta Dzieci.
zadaj pytanie
Gie�da mamy
Opaska z kaczuszką nowa. Opaska z kaczuszką zrobiona na szydełku z kordonka. Polecam.
obrazek MATKI BOSKIEJ Z DZIECIĄTKIEM haft gobelin oddam wyszyty obrazek gobelinem kolor ciemny popiel bez ramki obrazek ma wymiar (sam haft to 12,5/20,5)...
 
sieciaki
RSS RSS wydarzenia cała Polska , RSS RSS konkursy cała Polska , RSS RSS polecamy cała Polska