Świat jest taki piękny - wywiad z Joanną Krzyżanek
A jeśli jesteście ciekawi w czyim sercu i w czyjej głowie zrodził się pomysł na tę książkę zapraszam do lektury wywiadu z autorką.
Z Joanną Krzyżanek, autorką niezwykłej „Cecylki Knedelek czyli Książki kucharskiej dla dzieci” rozmawiała Małgorzata Klejn.
Czy znała Pani Cecylkę osobiście? A może Cecylka to Pani?
Joanna Krzyżanek : Cecylka Knedelek to Joanna Krzyżanek, a może Joanna Krzyżanek to Cecylka Knedelek. To prawdziwa zagadka.
Kiedy byłam małą dziewczynką, biegałam po kałużach, jadłam waniliowe lody, robiłam obiad, taki „na niby”, dla moich gałgankowych lalek, chodziłam z mamą na łąkę, z babcią piekłam ciasteczka, z tatą uratowałam cztery kocięta, z braćmi rysowałam różne dziwolągi na piasku, a z siostrą zamieniłam starą szopę w domek Gertrudy i Trudy, które potrafiły zamienić kamyk w myszkę i wyczarować malinowe lizaki.
Choć teraz jestem trochę wyższa, mam czarne włosy zamiast pomidorowych, a na moim ostatnim urodzinowym torcie było kilkadziesiąt świeczek, nadal biegam po kałużach, jeżdżę na rowerze w kwiatki, jem waniliowe lody, szyję gałgankowe lalki, obserwuję gąsienicę zjadającą na śniadanie liść kapusty i zostawiam wieczorem w kuchni na talerzyku smakołyki dla krasnoludków, które mieszkają na moim poddaszu.
Czy „Cecylka...” to książeczka dla łakomczuszków czy dla niejadków?A może dla jednych i drugich?
Joanna Krzyżanek: Cecylka Knedelek to książka dla wszystkich. Dla łakomczuchów, którzy potrafią zjeść na obiad dwadzieścia sześć knedli ze śliwkami i dla niejadków, którzy na widok odrobiny posiekanej natki pietruszki na kanapce najchętniej uciekliby tam, gdzie pieprz rośnie. Oczywiście, gdyby mieli pewność, że tam nie będzie kanapek z tym zielonym paskudztwem.
Łakomczuchy mogą nauczyć się przyrządzać sałatki i zupy, które pomogą zamienić ich brzuch przypominający plażową piłkę w brzuszek.
Niejadki zaś opanują trudną sztukę pieczenia przepysznych smakołyków i być może zostaną domowymi cukiernikami przygotowującymi tort z bitą śmietanką i owocami lub kuchcikami zamieniającymi ser, kromkę chleba, masło i rzodkiewki w piętrową kanapkę.
Czy każdy niejadek może zostać smakoszem?
Joanna Krzyżanek: Niejadki to wyjątkowi kulinarni eksperci i smakosze. To przecież oni przed zjedzeniem kluseczki najpierw odgryzają jej kawałeczek, a potem smakują ją i smakują, delektując się jej smakiem. Choć szczerze mówiąc, tak między nami kuchcikami, niejadki częściej powinny mówić: „Pyszne te kluseczki”. „Cóż za aromat”. „Zupa na szóstkę”. „Mniam, mniam, mniam!”. Zamiast bez przerwy narzekać: „Ta zapiekanka jest okropna”. „Tfu! Ja nie jestem kózką”. „Nie będę jeść zieleninek”.
Znam trzech niejadków: Antosia, Julcię i Joasię i muszę Wam powiedzieć w tajemnicy, że choć są niejadkami są też wyjątkowymi kuchennymi ekspertami. Julcia zawsze wie, ile trzeba dosypać cukru, aby ciasto cytrynowe było słodkie. Joasia to mistrzyni kanapek. Jej kanapki wyglądają jak miniaturowe obrazki najzdolniejszego malarza na świecie. Naleśniki Antosia są za to mięciutkie i pachnące czekoladą. Chłopiec sam potrafi zrobić ciasto, samodzielnie usmażyć naleśniki na patelni i polać je sosem. Kiedyś mówił, że naleśniki są niesmaczne i ciągle powtarzał: „Nie lubię naleśników! Nie lubię naleśników! Nie lubię naleśników. Nawet tych z kremem czekoladowym”.
Jednak pewnego dnia wydarzyło się coś niezwykłego. Na prośbę mamy chłopiec odgryzł kawałeczek najmniejszego naleśnika. Uśmiechnął się, oblizał trzy razy i szepnął: „Mniam! Nie wiedziałem, że naleśniki są takie pyszne”. W ciągu minuty Antoś z wroga naleśników stał się ich miłośnikiem. Następnym razem zjadł już całego naleśnika. Teraz na podwieczorek zjada dwa lub nawet trzy. No cóż, czasami niejadek może zamienić się w naleśnikowego łakomczucha. Prawda?
Każdy niejadek może w kuchni zamienić się w kulinarnego eksperta i kucharza, który ze składników, mieszkających w lodówce i szafkach wyczaruje prawdziwe smakołyki.
Cecylkowy apel do wszystkich niejadków!
Niejadki! Kuchnia to czarodziejska kraina. Czeka w niej na Was wiele przygód. Przygotujcie sobie plakietkę z napisem: Kuchenny ekspert lub Kuchenny czarodziej i wybierzcie się w słodką, kwaśną lub słoną podróż. Możecie przygotować kanapkową lub ciasteczkową ucztę dla domowników lub wyruszyć z babcią lub starszą siostrą do krainy smaków, kolorów i zapachów.
Skąd wzięła się Walerka? Czy jako dziewczynka miała pani taką ulubioną gąskę?
Joanna Krzyżanek:Pewnego wiosennego dnia znalazłam w moim pokoju pod łóżkiem jajko. Delikatnie przełożyłam je do pudełka i przykryłam kocykiem. Po kilku dniach skorupka zaczęła pękać. Wkrótce wyturlała się z niego mała gąska. Spojrzała na mnie i zrobiła minę, która oznaczała tylko jedno: „Przytul mnie”. Od tej pory gąska jest tam, gdzie ja jestem. Teraz, kiedy piszę te słowa, gąska Waleria siedzi na komodzie i śpiewa swoją ulubione piosenkę o śniegowych płatkach.
Jaki jest Pani ulubiony deser?
Joanna Krzyżanek:Mój ulubiony deser to pokruszone herbatniki wsypane do miseczki i zalane zimnym mlekiem. Po kilku minutach zamieniają się one w pyszną papkę. Wiosną zjadam ją z bananem i odrobiną cynamonu, latem z poziomkami lub malinami, jesienią z kawałeczkami gruszek, a zimą z miodem i posiekanymi migdałami.
Czy Frania Lazania została skonstruowana w rzeczywistości?
Joanna Krzyżanek: Frania Lazania została skonstruowana w drewutni mojego taty. Stała obok maszyny do robienia mydlanych baniek, domków dla lalek, wanny z dziurkami, stołu z sześcioma szufladami, telefonu, który wieczorem zamieniał się w prysznic, domowej fabryki lodów czekoladowych, patelni, która podobno śpiewała, kiedy smażyło się na niej racuchy i obok wielu innych dziwnych przedmiotów.
Czy tak, jak Cecylka, nie potrafi Pani leniuchować?
Joanna Krzyżanek:Czasami wydaje mi się, że potrafię leniuchować, a innym razem, że nie. Wszystko przez to, że nie potrafię odpowiedzieć na pytanie: Czy robienie mydlanych baniek, bieganie po łące, przygotowywanie poziomkowej sałatki, jedzenie lodów, czytanie książek, pisanie bajek, szycie z gałganków kotka z bardzo długim ogonkiem, obserwowanie śniegowych płatków można nazwać pracowaniem, czy też może leniuchowaniem?
Wiem jednak, że siedzenie przez cały dzień przed telewizorem lub „przyklejenie” się na kilka godzin do komputera nie jest wskazane. I nie ważne czy jest to leniuchowanie czy też praca.
Knedelkowianie potrafią docenić nie tylko smakołyki, ale także siebie nawzajem i stworzyć pełną ciepła i akceptacji atmosferę w swoim miasteczku. Czy zna Pani jakiś „przepis” na dobre i pełne przyjaźni życie?
Joanna Krzyżanek: Oczywiście, że znam!
Przepis na wyjątkowe wsie, miasteczka i miasta:
Potrzebne będą: kubek uśmiechu, filiżanka miłości, dwa kubki radości, miseczka marzeń, woreczek dziwnych pomysłów, szczypta humoru, opakowanie prostych, ale bardzo potrzebnych słówek (dziękuję, proszę, dzień dobry, miłego dnia, witaj, przepraszam, dobranoc), kilka łez (tych ze szczęścia), kawałek tęczy, dwie łyżki wyrozumiałości, kostka troskliwości oraz wielka miska i drewniana łyżka.
Wszystkie składniki należy umieścić w misce i starannie wymieszać drewnianą łyżką. Kiedy zamienią się już w kolorowy proszek, trzeba wypowiedzieć zaklęcie: Trufu, mufo, briku, kriku. Sole, krole, mole, fole. Czufu, musu, poro, pole i rozrzucić proszek w swoim miasteczku, mieście lub wsi.
Trochę proszku należy zostawić (np. w słoiczku na kredensie), tak na wszelki wypadek, gdyby jeszcze kiedyś był potrzebny.
Dzieci w Knedelkowie świetnie bawią się bez telewizora, komputera i wielu współczesnych rozrywek. Jak nauczyć się zachwycać pięknym gałgankiem czy widokiem Drogi Mlecznej?
Joanna Krzyżanek: Cecylka, Joasia, Lusia i Antek to mali mieszkańcy Starego Knedelkowa z głowami pełnymi pomysłów. Wannę zamieniają w okręt, który płynie po morzu, strych w królestwo okrutnej księżniczki Pistacji III, krzesła w pojazdy z krainy duchów, stary karton w domek Baby Jagi, korytarz w sklep z zabawkami, bibliotekę w księgarnię, pokój w pracownię krawiecką, a kuchnię w słodką krainę.
Każdy człowiek, zarówno duży, jak i mały, jeśli tylko chce, może przenieść się do królestwa króla Filipa Orzeszka, czy też na okręt kapitana Merikiana. Wtedy przeżyje niesamowite przygody i zapomni o telewizorze czy komputerze. Nie znaczy to jednak, że nie można czasami usiąść przed telewizorem, aby obejrzeć ulubioną kreskówkę o myszce lub niedźwiadku.
Dzieci ze Starego Knedelkowa zachwycają się kroplą deszczu spływającą po szybie, gałgankiem w kratkę, zielonym szkiełkiem i milionami innych rzeczy, bo często zamiast biec, idą lub nawet zatrzymują się, gdyż tylko wtedy można zauważyć, że na kamieniu siedzi biedronka dumna ze swoich siedmiu kropek.
Świat jest taki piękny. Wystarczy rozejrzeć się dookoła.
Dziękuje serdecznie za przybliżenie czytelnikom Miasta Dzieci tak magicznie ciepłego świata Cecylki Knedelek, oby zagościł we wszystkich domach.
Poczytaj także:
Cecylka Knedelek i Wielkanoc
Recenzja "Cecylki Knedelek czyli Ksiązki kucharskiej dla dzieci"
Wydawnictwo Jedność
Adres:
| Kontakt:
|
|
Co prawda wakacje tuż tuż, ale wielu rodziców już dziś z niepokojem oczekuje wrześniowego debiutu swoich dzieci w szkolnych ławach. Zapraszamy do udziału w konkursie Miasta Dzieci i Wydawnictwa Debit. Nagrodami są tym razem lekkie, humorystyczne historyjki przedstawiają szkolne realia, widziane oczyma rezolutnej małej dziewczynki i jej przyjaciół z Ia.
Radosny Dzień Dziecka to dzień spędzony wspólnie z rodzicami na beztroskiej zabawie! Dlatego do wygrania w naszym konkursie są m.in.: wejściówki do największego w Polsce Rodzinnego Centrum Rozrywki Loopy’s World, gdzie czekają na Was 4000m2 zabawy!
Telewizor, komputer, telefon. Żeby oderwać dzieci od osiągnięć współczesnej techniki, trzeba nie lada zachodu. Najlepszym i niezawodnym sposobem jest… dawanie dobrego przykładu i wspólne spędzanie czasu na świeżym powietrzu. Rodzinna gra w klasy, zabawa w berka czy zawody w skokach na skakance mogą stać się ulubioną popołudniową rozrywką.
Wielkanoc czas gotowania, pieczenia, malowania jajek, ozdabiania koszyczków i stołów. Maluchy uwielbiają pomagać w kuchni, ale nie zawsze mamy czas i cierpliwość by wspólnie z nimi pichcić. Czasami ich obecność w kuchni może być kłopotliwa. Gorący piekarnik wymaga uwagi a tu właśnie coś kipi na kuchni. Co w czasie przygotowań do świąt począć z nudzącym się brzdącem?
Psycholog Wojciech Eichelberger
odpowiada na łamach Miasta Dzieci.
zadaj pytanie




RSS wydarzenia cała Polska