Rozmowa z autorką Historii Srebrnego Talizmanu
Joanna M. Chmielewska, autorka „Historii Srebrnego Talizmanu” opowiada o fantasy, pokusach, Jeżycjadzie i szkolnych chuliganach.
Z pisarką rozmawiała Małgorzata Klejn.
Lubi Pani fantastykę?
Joanna M. Chmielewska: Sięgam po różne książki, czasami i po fantastykę, aczkolwiek nie wyszukuję jej specjalnie na półkach bibliotecznych. Bliska jest mi twórczość C.S. Levisa, zarówno kierowane do dorosłych, a chyba mniej znane książki „Z milczącej planety”, „Perelandra” jak i niezrównane Opowieści narnijskie. No i nie sposób w tym miejscu nie wspomnieć o Dorocie Terakowskiej. Mistrzyni pióra umie oczarować, zaintrygować i sprawić, że niepostrzeżenie jej świat staje się moim światem. Jej książki pochłaniam w tempie błyskawicznym.
Czy „Historia Srebrnego Talizmanu” to fantasy dla najmłodszych?
Joanna M. Chmielewska: Fantasy - tak, bo przecież mamy tutaj światy równoległe, które wzajemnie na siebie wpływają, niezwykłe istoty zamieszkujące pełną dziwnych miejsc krainę Ailarips i obdarzony nadzwyczajną mocą przedmiot – tytułowy srebrny talizman.
Natomiast w kwestii wieku odbiorcy – pisałam z myślą o dzieciach w przedziale wiekowym 8 – 12 lat. Tymczasem, kiedy książka już poszła w świat, okazało się, że chętnie sięgają po nią również gimnazjaliści, a i starszy czytelnik, lubiący tego typu literaturę, też znajduje w „Historii srebrnego talizmanu” coś dla siebie.
Jakie książki czytała Pani swoim dzieciom i może polecić je Pani wszystkim rodzicom?
Joanna M. Chmielewska: Bardzo polubiliśmy wiersze Danuty Wawiłow i czytaliśmy je tak często, że po jakimś czasie cała rodzina znała je prawie na pamięć. Potem była „Karolcia” i „Witaj Karolciu” Marii Kruger, „Pafnucy” – Joanny Chmielewskiej, „Lew, czarownica i stara szafa” C. S. Lewisa oraz kolejne tomy Opowieści narnijskich. A nasze całkiem niedawne odkrycie to „Kacperiada” Grzegorza Kasdepke. Ręczę, że spodoba się i dzieciom i dorosłym.
A jakie są Pani ulubione książki?
Joanna M. Chmielewska: Jako pierwszy przychodzi mi do głowy „Szaleniec” Shusaku Endo. Czytałam go tylko raz, wiele lat temu (był wydany w latach siedemdziesiątych). Od dawna poszukuję tej książki w różnych bibliotekach. Niestety, bezskutecznie, więc nie miałam okazji sprawdzić, czy to była tylko przelotna fascynacja, czy też moja miłość do „Szaleńca” oparła się próbie czasu
„Mały książę”, „Oskar i pani Róża” – takich książek się nie zapomina.
„Poczwarka”, „W krainie kota”, „Tam, gdzie spadają Anioły” Doroty Terakowskiej – to moje niedawne odkrycia.
Na poprawię humoru czytam „Lesia” Joanny Chmielewskiej. To nic, że niektóre fragmenty znam niemal na pamięć. I tak nigdy nie udaje mi się opanować śmiechu.
A kiedy pada i wieje, sięgam po gorącą herbatę z cytryną i Jeżycjadę Małgorzaty Musierowicz.
„Miasto Zapomnienia” kusi smakołykami, modnymi rozrywkami, spełnianiem doraźnych kaprysów – tak samo jak kultura konsumpcyjna. Jak w naszym, pozbawionym magii świecie, poradzić sobie z pokusą wiecznej – choć samotnej – rozrywki?
Joanna M. Chmielewska: Ratunkiem dla Michała okazało się miodowe ciasteczko Konstancji, które przywróciło mu pamięć o tym, co ważne. Zapragnął czegoś, czego Miasto Zapomnienia dać mu nie mogło. I dlatego udało mu się stamtąd wydostać.
Droga wyjścia z kuszącego kręgu kultury konsumpcyjnej jest taka sama, bo przecież człowiek nosi w sobie pragnienia i tęsknoty, których nie zaspokoją ani doraźne przyjemności ani rzeczy materialne. Miłość, przyjaźń, pragnienie więzi, poszukiwanie sensu życia kierują człowieka ze świata przyjemności w świat wartości. O ile oczywiście nie da sobie wmówić, że niedosyt, który odczuwa to tylko pragnienie posiadania najnowszego modelu samochodu czy telewizora.
Małe Mądrzaki chwalone są za każde przemyślenie, za zastanawianie się nawet nad drobiazgami – uczą się dla satysfakcji, nie potrzebują przymusu i ocen. Czy idealna szkoła powinna być taka jak szkoła Mądrzaków?
Joanna M. Chmielewska: Szkoła Mądrzaków to szkoła moich marzeń. Szkoła, w której najważniejszy jest uczeń, a nie program nauczania, nauczyciel doradza i ukierunkowuje, a uczniowie rozwijają swoje zainteresowania, czerpiąc z nauki satysfakcję. Pisząc o niej, myślałam też o dzieciach nieumiejących odnaleźć się w przeciętnej szkole, z którymi spotkałam się, prowadząc zajęcia socjoterapeutyczne. Widziałam, jak w sprzyjającej atmosferze otwierają się, nabierają pewności siebie, podejmują zadania przed którymi wcześniej uciekały. Te dzieci w szkole Mądrzaków miałyby większe szanse..
Nieograniczona rozporządzeniami ministerstwa oświaty i finansami, mogłam swobodnie puścić wodze fantazji. Mamy więc w szkole prowadzone przez uczniów ZOO, tereny upraw doświadczalnych, muzeum minerałów i muzeum przyrodnicze, laboratorium chemiczne, pracownię historyczną i fizyczną, do których mój bohater nie zdążył zajrzeć, a miłośnicy geografii, astronomii i innych nauk niech mi nie mają za złe, że o nich nie wspomniałam. W szkole Mądrzaków jest miejsce na każdą gałąź wiedzy. Uczeń sam wybiera dziedzinę i problem, który chciałby zgłębić i pracuje nad nim pod kierunkiem nauczyciela, a raz w tygodniu odbywają się odczyty, na których uczniowie dzielą się swoimi odkryciami. Zdobywanie wiedzy bez klasówek, bez ocen, bez przechodzenia z klasy do klasy, w świetnie wyposażonej szkole i pod kierunkiem dobrze przygotowanych specjalistów – czego więcej można pragnąć? Nauka w takich warunkach to przyjemność.
A trzeba zaznaczyć, że szkoła Mądrzaków wcale nie jest utopią. Jej założenia są bliskie pedagogice Marii Montessori, Celestyna Freineta czy Rudolfa Steinera. Podobne szkoły istnieją, aczkolwiek niestety, jest ich stosunkowo niewiele.
Bezimienny Mądrzak to zbuntowane dziecko. Rodzice nie ufają mu, nie chwalą go, zakładają, że ma „złe intencje”. Czy naprawdę tak wiele zależy od Rodziców? Czy naprawdę tak łatwo jest popchnąć dziecko na drogę destrukcyjnych zachowań? I czy kierując się w wychowaniu dziecka przykładem pozostałych Mądrzaków można tym zachowaniom zapobiec?
Joanna M. Chmielewska : Bezimienny Mądrzak nie ma lekko. Nie dość, że rodzice krytykują go na każdym kroku i uważają za nieudacznika, to jeszcze na dodatek porównują go z siostrą, stawiając ją za wzór. Jak dziecko może znaleźć w sobie dobro, jeśli najbliższe i najważniejsze dla niego osoby uważają, że jest beznadziejne? Skąd czerpać siłę, nie mając wsparcia rodziców? Bezimienny buntuje się. Nie przyjmując reguł panujących w świecie Mądrzaków, a więc reguł wyznawanych przez rodziców, nie przyjmuje tym samym ich zdania na swój temat. Jednocześnie swoimi zachowaniami daje rodzicom powód do krytyki. Dalej mogło potoczyć się różnie. Pozbawionemu wsparcia zbuntowanemu dziecku łatwo zabrnąć w ślepy zaułek. Na szczęście Bezimienny posiadł niezwykłą umiejętność – rozumiał języki różnych istot. To dawało mu poczucie wyjątkowości i zapewniało uznanie rówieśników.
A gdzieś z oddali dyskretnie czuwał nad nim Wielki Nauczyciel.
Bezimienny Mądrzak miał szczęście. Pozbawiony wsparcia rodziców, znalazł je gdzie indziej. Nie musiał szukać akceptacji w grupie destrukcyjnej, nie sięgnął po alkohol czy narkotyki. Udało mu się dokonać czynów niezwykłych i zyskać społeczny szacunek. Nie każde pozbawione uznania i zaufania rodziców dziecko ma tyle szczęścia.
Gdzieś przeczytałam, że najważniejsze, co rodzice mogą dać swoim dzieciom to korzenie i skrzydła. Uderzyła mnie mądrość tego zdania. Bo czegóż więcej chcieć? Mając korzenie i skrzydła, wszystko inne można zdobyć samemu.
W każdej szkole są takie dzieci jak Łysy i jego kumple – czy może Pani doradzić całkiem zwyczajnym chłopcom i dziewczynkom co robić w razie nieprzyjemnych zaczepek?
Joanna M. Chmielewska: Przede wszystkim nie utrzymywać tego w tajemnicy. Powiedzieć komuś – rodzicom, nauczycielowi, czy jakiejś innej osobie dorosłej, do której ma się zaufanie. Gdy spotykają cię zaczepki, dobrze jest w czasie przerw i w drodze do szkoły trzymać się w większej grupie. Jeśli ktoś ci grozi, nie wstydź się poprosić o pomoc osobę, która znajduje się w pobliżu. Gdy ktoś ci dokucza lub przezywa, możesz okazać za pomocą słów, że nie dotyka cię to tak mocno jakby się sprawca spodziewał, mówiąc np. „No to co?” albo „I co z tego?” Jeśli ktoś namawia cię do zrobienia czegoś, czego nie chcesz zrobić, spróbuj opierać się, nie tłumacząc się, ale powtarzając cały czas to samo zdanie np. „Nie, nie zrobię tego”.
Sprawcy przemocy unikają świadków i zastraszają swoje ofiary, dlatego udaje im się działać bezkarnie. Jeśli będziesz milczeć, nic się nie zmieni.
Dziękuję serdecznie za rozmowę. Życzę kolejnych tak wciągających i mądrych zarazem książek.
Joanna M. Chmielewska: Dziękuję.
Informacje na temat książki Historia Srebrnego Talizmanu
Przeczytaj recenzję "Historii Srebrnego talizmanu"
Wydawnictwo AMEA
Adres:
| Kontakt:
|
|
Co prawda wakacje tuż tuż, ale wielu rodziców już dziś z niepokojem oczekuje wrześniowego debiutu swoich dzieci w szkolnych ławach. Zapraszamy do udziału w konkursie Miasta Dzieci i Wydawnictwa Debit. Nagrodami są tym razem lekkie, humorystyczne historyjki przedstawiają szkolne realia, widziane oczyma rezolutnej małej dziewczynki i jej przyjaciół z Ia.
Radosny Dzień Dziecka to dzień spędzony wspólnie z rodzicami na beztroskiej zabawie! Dlatego do wygrania w naszym konkursie są m.in.: wejściówki do największego w Polsce Rodzinnego Centrum Rozrywki Loopy’s World, gdzie czekają na Was 4000m2 zabawy!
Telewizor, komputer, telefon. Żeby oderwać dzieci od osiągnięć współczesnej techniki, trzeba nie lada zachodu. Najlepszym i niezawodnym sposobem jest… dawanie dobrego przykładu i wspólne spędzanie czasu na świeżym powietrzu. Rodzinna gra w klasy, zabawa w berka czy zawody w skokach na skakance mogą stać się ulubioną popołudniową rozrywką.
Wielkanoc czas gotowania, pieczenia, malowania jajek, ozdabiania koszyczków i stołów. Maluchy uwielbiają pomagać w kuchni, ale nie zawsze mamy czas i cierpliwość by wspólnie z nimi pichcić. Czasami ich obecność w kuchni może być kłopotliwa. Gorący piekarnik wymaga uwagi a tu właśnie coś kipi na kuchni. Co w czasie przygotowań do świąt począć z nudzącym się brzdącem?
Psycholog Wojciech Eichelberger
odpowiada na łamach Miasta Dzieci.
zadaj pytanie




RSS wydarzenia cała Polska