powrót
Dla rodzicow Wywiady Miasta Dzieci Wywiad z Marcinem Pałaszem - Historia Złotego Promyczka

Promyczek Słońca Pana Marcina

Tekst Kamila Waleszkiewicz
Na Międzynarodowych Targach Książki w Warszawie w dniach 17 - 20 maja 2007 swą premierę miła pełna ciepła, mądra bajka dla dzieci - "Historia Złotego Promyczka" autorstwa Marcina Pałasza. Zaprosiliśmy twórcę Złotego Promyczka do Miasta Dzieci i poprosiliśmy, by nam i naszym czytelnikom opowiedział o sobie i swoich książkach. Zapraszamy Państwa do lektury rozmowy i zaprzyjaźnienia się ze Złotym Promyczkiem...

Kamila Waleszkiewicz: Od kiedy pisze Pan dla dzieci? Co było iskierką rozpalającą płomień pisarski?

Marcin Pałasz:  Dla dzieci piszę w sumie od niedawna. Mój debiut literacki, czyli "Opowieści z Krainy Potworów", powstały kilka lat temu, w czasie, gdy pracowałem w agencji reklamowej. Inspiracją był dla mnie mój chrześniak, imieniem Krzyś. Niespecjalnie przepadał on bowiem za czytaniem, więc postanowiłem (bez żadnych specjalnych ambicji literackich!!), że napiszę dla niego książkę. Niezbyt długą, śmieszną i w miarę możliwości - wciągającą. Efekt był taki, że Krzyś przeczytał książkę w kilka dni, a potem poprosił o drugą część... Kilka(naście) miesięcy później mój kolega z pracy odnalazł w biurku roboczy maszynopis "Potworów", przeczytał, po czym spytał: "Marcin, czemu by nie wysłać tego do jakiegoś wydawnictwa?"... Długo nad tym myślałem, aż w końcu przesłałem tekst do "Naszej Księgarni". I tak się to zaczęło... :)

Kamila Waleszkiewicz: Jakiego typu książki Pan pisze - czy abstrakcyjne, czy osadzone w rzeczywistości, dla jakiego czytelnika?

Marcin Pałasz: Aaa, tu jest bardzo różnie! Obie części "Potworów" są w zasadzie całkowicie abstrakcyjne - rozgrywają się w tajemniczej Krainie Potworów, do której trafiają wszystkie magiczne stwory wymyślane przez dzieci. Przy czym - należy zaznaczyć - wszystkie stwory w Krainie Potworów tracą swój groźny charakter i stają się absolutnie przyjacielskie. Trzy inne moje książki łączą elementy rzeczywistości z raczej fantastycznymi bohaterami - wystarczy choćby wspomnieć o gromadzie sympatycznych duchów czy wampira ze "Straszyć nie jest łatwo", lub też małego przybysza z kosmosu - Dumpiego - z "Hecy nie z tej Ziemi" i ostatnio wydanej "Kosmicznej awantury". Inne moje książki ukazują zaś absolutnie zwyczajny świat, w którym można przeżyć niezwykłą przygodę wśród nudnych na pozór murów wielkiego miasta.

Kamila Waleszkiewicz: O czym jest "Historia Złotego Promyczka" ? Jacy są bohaterowie...

Marcin Pałasz: "Historia Złotego Promyczka" to chyba wyjątek wśród moich książek. Zamiast bawić Czytelnika moim dość swoistym poczuciem humoru, postawiłem na opowieść zdecydowanie głębszą w wymowie, choć - na pozór - przeznaczoną dla młodszych dzieci. Wydana w "serii z Zebrą" wydawnictwa Ezop, opowiada o małym Promyczku, wysłanym przez Słońce w świat, aby uczynić coś dobrego. Promyczek ogląda Kosmos i Ziemię, szukając swojego miejsca - aż w końcu trafia na dom pełen smutnych dzieci oraz surową Starszą Panią, która zabrania im bawić się i śmiać... Ale oczywiście (jak zawsze w moich książkach) wszystko kończy się dobrze. To książka przede wszystkim o nadziei i o tym, jak niewiele trzeba, aby dać drugiemu człowiekowi - niezależnie od wieku - odrobinę zwyczajnego uśmiechu i szczęścia.

Kamila Waleszkiewicz: Czy odnajdziemy ślady Pana dzieciństwa w Pana tekstach?

Marcin Pałasz: Wie Pani co... W Warszawie mieszka pewna cudowna osoba - Pani Redaktor Danusia Sadkowska. Osoba, którą z dumą mogę nazwać swoją Przyjaciółką. Zna mnie dobrze, i to Ona - redagując jedną z kolejnych moich książek przed wydaniem - powiedziała pewnego razu: "Mój Boże, przecież ja właśnie czytam o małym Marcinie Pałaszu...!" I zdecydowanie ma rację. Szczególnie identyfikuję się z postacią Gucia, znanego Czytelnikom z "Hecy nie z tej Ziemi", "Kosmicznej awantury", i który pojawi się też w nadchodzącej "Licencji na zakochanie". Ten Gucio to taki mały Marcin - naprawdę!

Przyznam, że Złoty Promyczek też ma w sobie dużo ze mnie. Tu głównie chodzi o umiejętność dostrzegania niezwykłych, pięknych rzeczy w drobiazgach na pozór zwyczajnych, które każdy z nas może zobaczyć każdego dnia. Czasem bowiem skupiamy się na jakichś abstrakcyjnych, materialmych marzeniach, podczas gdy wokół nas jest tyle piękna - i szczęścia nawet! - które należy tylko umieć dostrzec i wyciągnąć po nie rękę. Albo też zwyczajnie uśmiechnąć się do drugiego człowieka.

Kamila Waleszkiewicz: Jakie książki czytał Pan będąc dzieckiem? Jakie zabawy Pan lubił najbardziej? Coś piszczało w trawie obok mojego domu że narozrabiał Pan nie raz...

Marcin Pałasz: Z najwcześniejszego dzieciństwa pamiętam książeczki z serii "Poczytaj mi, Mamo" oczywiście :) Potem były "Dzieci z Bullerbyn", następnie zaś sięgnąłem po Juliusza Verne’a, skutkiem czego dosłownie straciłem głowę dla fantastyki. Do tej pory uwielbiam literaturę science-fiction! Ale nie tylko - od wieeeelu lat regularnie czytam sobie całą serię o Muminkach. Cudowna rzecz! Tak dla dzieci, jak i dla dorosłych, którzy - według mnie - dostrzegą w tym całkiem inne wartości.

Zabawy: oczywiście w chowanego! Albo w kosmiczne wojny, gdzie prawie zawsze byłem dzielnym bohaterem ratującym innych z galaktycznych opresji. Były też wieczorne opowieści o duchach i innych tajemniczych wydarzeniach. Sporo wędrowałem również po przepięknych okolicach Kudowy, ale głównie jednak czytałem. Może to zasługa tego, że wtedy (na szczęście?) nie było jeszcze Internetu, gier i filmów wideo... Nie wiem. Dla mnie jednak każda książka otwierała zupełnie nowy, fascynujący świat! Do tej pory pamiętam, jak o godzinie 21 moja kochana Babcia kategorycznie kazała odrywać się od książki i szykować się do spania. Gdyby nie Ona, prawdopodobnie czytałbym do rana.

A psoty? Oj, to chyba nie było tak, że byłem psotnikiem czy rozrabiaką :)) No, przyznać muszę, że czasem zdarzało się coś, co przyprawiało dorosłych o ból głowy i zgrozę, ale generalnie byłem raczej spokojnym dzieckiem. Oczywiście za wyjątkiem momentów, gdy przychodziło mi do głowy zjechać na hulajnodze ze stromej góry wprost na żelazne ogrodzenie. Hulajnodze po drodze (pełnej wstrząsów) odpadło mnóstwo części i kompletnie nie nadawała się potem do użytku, ale ja szczęśliwie wyszedłem z tego cało. Co OCZYWIŚCIE nie znaczy, że komukolwiek polecam taki właśnie sposób spędzania wolnego czasu :)

Kamila Waleszkiewicz: A co w sobie ma ciepło kominka że przyciąga pana marzenia? (tak, przyznaje się - zajrzałam na stronę www.marcinpalasz.pl)

Marcin Pałasz: Prawda jest taka, że ja ogólnie tęsknię za ciepłem. Tak ciepłem rodzinnym, jak i ciepłem nadbałtyckiej plaży czy choćby gorejącym, cudownym ogniem w kominku. Może to jakieś przesłanie od naszych dalekich przodków, których łączył ten wspólny ogień? :) Niezależnie od przyczyn, kocham ten przysłowiowy "kominkowy" ogień, baraszkujące płomyki i te myśli, które mnie przy tym nachodzą. Wtedy właśnie - tak jak Pani zauważyła - robi się ze mnie taki prawdziwy marzyciel...

Kamila Waleszkiewicz: Mam wrażenie że jest Pan bardzo pro-ekologiczny, czy to ze studiów astronomicznych się wzięło? Może przeczytał Pan w gwiazdach że nadchodzi jakaś potężna katastrofa?

Marcin Pałasz: Na szczęście, w żadne katastroficzne przepowiednie nie wierzę, a gwiazdy nie przekazały mi żadnego mrocznego przesłania :) Jednakże, prócz literatury beletrystycznej, od bardzo dawna uważnie śledzę wiadomości dotyczące naszego świata, naszej Ziemi. I chyba jak każdego rozsądnego człowieka, martwi mnie i niepokoi to, co dzieje się wokół nas. Przecież jesteśmy częścią tej ziemi! Bardzo się boję, że jeśli ludzie nie nauczą się żyć w zgodzie z przyrodą, to za jakiś czas my - lub nasze dzieci czy wnuki - raczyć się będą czystym powietrzem jedynie z ulicznych automatów... Nie czynię z tego swojego życiowego przesłania, ale zwracam na to baczną uwagę. I faktycznie, te wątki można odnaleźć zarówno w moich książkach, jak i w słuchowiskach radiowych. Może choć w malutkim stopniu wpłynie to na nasze postrzeganie świata? Gorąco w to wierzę!

Kamila Waleszkiewicz: Jak bywa na spotkaniach autorskich? Czy to męczące czy ekscytujące zajęcie?

Marcin Pałasz: Pani Kamilo, gdy myślę o spotkaniach autorskich, to nasuwa mi się "puchatkowy", a raczej "tygryskowy" cytat: "To jest to, co Tygryski lubią najbardziej!".

Każde spotkanie to z jednej strony spory wysiłek - bowiem dzieci potrafią zaskoczyć mnie naprawdę niezwykłymi pytaniami! Trzeba mieć refleks, trzeba dysponować umiejętnością zainteresowania młodych Czytelników, a przede wszystkim - poczuciem humoru!

Z drugiej strony zaś, każde z tych spotkań to cudowne wydarzenie, bardzo inspirujące i napełniające mnie poczuciem wiary w to, co robię. Naprawdę! Jak każdy człowiek, miewam chwile zwątpienia, gorszego nastroju... Ale wystarczy spotkanie z dziećmi, abym na długo poczuł się znakomicie. Jednak nie chodzi tu - broń Boże! - tylko o moje odczucia, ale przede wszystkim o reakcje dzieci. Ich szczery śmiech, dociekliwe pytania, a także spora ilość e-maili, które otrzymuję od nich po spotkaniach, to wystarczająca nagroda za to, że się z nimi spotkałem. Przecież te spotkania są przede wszystkim dla Nich :)

Kamila Waleszkiewicz: A teraz troszkę z innej strony - czy łatwo być autorem książek dla dzieci w Polsce? Na jakie trudności napotkał Pan debiutując...

Marcin Pałasz: W zasadzie o moim debiucie już napisałem wcześniej. Mam nieśmiałe wrażenie, że mi osobiście chyba debiut chyba poszedł w miarę łatwo. Oczywiście był pewien wstrząs, gdy tekstem zajęła się Redakcja i otrzymałem listę poprawek :) Wtedy przyszła chwila lekkiej niepewności, ale potem okazało się, że to raczej normalne. Potem poszło już "z górki" - do tej pory wydawałem dwie książki w ciągu roku, ale ten rok szykuje się na przełomowy: przy odrobinie szczęścia będą to 4 pozycje!

Mimo wszystko, nie mogę powiedzieć, że być pisarzem jest łatwo. Po pierwsze, potrzebna jest odrobina szczęścia; po drugie - wiara Wydawcy w autora; po trzecie - duża ilość samozaparcia; po czwarte zaś - brak skłonności do luksusów :) O tak! Jeśli nie jest się autorem na miarę znakomicie sprzedającej się J.K. Rowling, to nie ma co marzyć o willi z basenem, mercedesie czy... czy nawet malutkim mieszkanku na peryferiach miasta :)

Jest jeszcze "po piąte", i nie wiem, czy to "piąte" nie jest najważniejsze: mianowicie, wsparcie rodziny i osób najbliższych. Szczęściem, moja Babcia i mój Dziadek, którzy mnie wychowali, wierzą we mnie bez granic i mocno trzymają kciuki. Poza Nimi, mam jeszcze dwójkę cudownych przyjaciół: wspomnianą już panią Danusię Sadkowską oraz pewnego Marcina, który jest pierwszym recenzentem każdej napisanej przeze mnie ksiażki. A nawet - jako "Mały" - pojawił się w jednej z nich :)

I właśnie przyszło mi do głowy, że to "po piąte" ma chyba największy wpływ na przesłanie każdej z moich książek! Bo przecież najważniejsi są życzliwi Najbliżsi, których dobre słowa są w stanie zdziałać więcej, aniżeli wygrana w Lotto!

Kamila Waleszkiewicz: Jakie plany na najbliższą przyszłość?

Marcin Pałasz: Pisać, jeździć na spotkania autorskie i cieszyć się tym, co mam. Nie marzyć o rzeczach absolutnie nieosiągalnych, nie zazdrościć innym, a skupić się na tym, co mogę osiągnąć własnymi siłami, i co dołoży kolejny okruszek szczęścia do tej całości, której wszyscy szukamy. A przede wszystkim skupić się na nowych marzeniach, które warto i można będzie spełniać!

Kamila Waleszkiewicz: Skąd zna Pan stronę Miasta Dzieci?

Marcin Pałasz: "Miasto Dzieci" znalazłem samodzielnie! Jakiś czas temu wpisałem w wyszukiwarce hasło "dzieci", chcąc sprawdzić ilość i jakość portali zajmujących się tym tematem przekrojowo i profesjonalnie. Znalazłem ich wiele, ale "Miasto Dzieci" ma w sobie coś, co przyciąga mnie jak magnes. I tak już chyba zostanie :)

Kamila Waleszkiewicz: Dziękuję seredcznie za miłe słowa i rozmowę. I oczywiście życzę wielu sukcesów literackich i wielu zadowolonych czytelników.

Marcin Pałasz:  Ja również dziękuję serdecznie.

"Historia Złotego Promyczka"
Agencja Edytorska EZOP,
autor Marcin Pałasz,
ilustracje Krystyna Michałowska.

 
Pomóż się nam rozwijać. Podziel się tym artykułem na Facebooku:
zostaw komentarz
Twoje imię lub nick
CAPTCHA Image Przeładuj
Przepisz kod z obrazka
Twój komentarz Wyślij komentarz
komentarze
Brak komentarzy
W każdy czwartek wysyłamy najświeższe wiadomości
o imprezach dla dzieci, pomysłach na zabawy i konkursach
z atrakcyjnymi nagrodami. Wśród czytelników losujemy bezpłatne zaproszenia! Zapisz się - to nic nie kosztuje!
wybierz region: 
wpisz email:
akceptuję politykę prywatności
zobacz, jak wygląda newsletter

Content on this page requires a newer version of Adobe Flash Player.

Get Adobe Flash player

zapisz się na newsletter


Konkursy
Hurra, idę do szkoły! Konkurs dla przyszłych uczniów Hurra, idę do szkoły! Konkurs dla przyszłych uczniów

Co prawda wakacje tuż tuż, ale wielu rodziców już dziś z niepokojem oczekuje wrześniowego debiutu swoich dzieci w szkolnych ławach. Zapraszamy do udziału w konkursie Miasta Dzieci i Wydawnictwa Debit. Nagrodami są tym razem lekkie, humorystyczne historyjki przedstawiają szkolne realia, widziane oczyma rezolutnej małej dziewczynki i jej przyjaciół z Ia.

Radosny Dzień Dziecka w Loopy's World Radosny Dzień Dziecka w Loopy's World

Radosny Dzień Dziecka to dzień spędzony wspólnie z rodzicami na beztroskiej zabawie! Dlatego do wygrania w naszym konkursie są m.in.: wejściówki do największego w Polsce Rodzinnego Centrum Rozrywki Loopy’s World, gdzie czekają na Was 4000m2 zabawy!

wszystkie
Czytelnia
Zabawy z dziećmi na dworze

Telewizor, komputer, telefon. Żeby oderwać dzieci od osiągnięć współczesnej techniki, trzeba nie lada zachodu. Najlepszym i niezawodnym sposobem jest… dawanie dobrego przykładu i wspólne spędzanie czasu na świeżym powietrzu. Rodzinna gra w klasy, zabawa w berka czy zawody w skokach na skakance mogą stać się ulubioną popołudniową rozrywką.

Wielkanocne kolorowanki dla dzieci

Wielkanoc czas gotowania, pieczenia, malowania jajek, ozdabiania koszyczków i stołów. Maluchy uwielbiają pomagać w kuchni, ale nie zawsze mamy czas i cierpliwość by wspólnie z nimi pichcić. Czasami ich obecność w kuchni może być kłopotliwa. Gorący piekarnik wymaga uwagi a tu właśnie coś kipi na kuchni. Co w czasie przygotowań do świąt począć z nudzącym się brzdącem?



Zakupy
dodaj produkt
Trzeci T-shirt za złotówkę! Który wybierzesz?
Śliczna spódniczka dla dziewczynki  promocja!
Złota rybka dla Twojego dziecka! Zobacz!
 
KALENDARZ WYDARZEŃ
Pn Wt śr Cz Pt So Nd
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031   
PORADY PSYCHOLOGA
Masz problem z dzieckiem?
Psycholog Wojciech Eichelberger
odpowiada na łamach Miasta Dzieci.
zadaj pytanie
Gie�da mamy
Opaska z HALLO KITTY nowa Opaska zrobiona na szydełku z kordonka. Można regulować na ozdobnej tasiemce. Polecam
Opaska z kaczuszką nowa. Opaska z kaczuszką zrobiona na szydełku z kordonka. Polecam.
 
sieciaki
RSS RSS wydarzenia cała Polska , RSS RSS konkursy cała Polska , RSS RSS polecamy cała Polska