Wywiad z Grzegorzem i Mariolą Ptak
Z okazji wyjątkowej wystawy inspirowanej baśniami i legendami skandynawskimi odbywającej się w Galerii Sztuki BP prezentującej prace Marioli i Grzegorza Ptak zapraszamy Państwa do rozmowy z autorami.
Rozmowę prowadzi: Galeria BP, Joanna Sikorska.
Na przestrzeni 10 lat wzięliście udział w około 14 wystawach indywidualnych i zbiorowych w kraju i za granicą. Tegoroczny sezon rozpoczynacie od wystawy w warszawskiej Galerii BP. Od jak dawna z nią współpracujecie i jakie obrazy wybraliście na marcową wystawę?
Odp.: Z galerią BP współpracujemy od 2 lat. Obrazy, które zaprezentujemy na wystawie, będą pochodzić z całkiem nowych cykli nigdzie dotąd nie prezentowanych. Dobieraliśmy prace z myślą o jak największej różnorodności, ale jednocześnie dbaliśmy o spójność całości. Mariola zaprezentuje oprócz tradycyjnych obrazów także swoje obrazy – teatrzyki, odnoszące się do naszego projektu Teatr Księżyc. Ja po raz pierwszy podzieliłem cykle swoich obrazów na pory roku.
GBP: Wasza twórczość jest trochę nietypowa… Na Pana obrazach „żyją” trolle, elfy, skrzaty, u Pani z kolei piękne postaci z bajek oraz lalki w zwiewnych sukniach. Skąd czerpiecie inspiracje? Czy jest to rodzaj ucieczki w baśnie?
Grzegorz: Baśń jest dla mnie zagadką. Kilkanaście lat temu ułożyłem na syntezatorze utwór, gdzie jedynym wypowiedzianym tekstem było zdanie „Oto moja baśń …”. Nie potrafię do końca odpowiedzieć, dlaczego jest ono dla mnie takie istotne. I może dobrze. Być może lubię tajemnice i chciałbym, żeby takie też były moje prace. Chciałbym także, żeby było w nich trochę melancholii, jakiegoś oczekiwania, spoglądania z nadzieją w dal, ponad wszystkim … Dla mnie najpiękniejsza „baśń” to widok ptaka, który szybuje nad rozległym lasem i część takiej wolności staram się przenieść do moich prac.
Mariola: Moją największą inspiracją są i zawsze były balet i taniec. W tańcu chodzi mi jednak o wymiar duchowy, a nie estetyczny. Elementy z moich historii o lalkach, o teatrzykach małych, papierowych oraz wycinanych łączę z baletem. Uwielbiam także wpatrywać się w zabawy dzieci i podglądać ich twórczość. Tą świeżość i spontaniczność chciałabym zawrzeć w moich obrazach. Uczę się jej, obserwując naszego syna Franka.
GBP: Autorzy tacy jak John Bauer ze Szwecji i Theodor Kittelsen – malarz norweski są raczej nieznani w Polsce. Proszę coś o nich opowiedzieć.
Grzegorz: Theodor Kittelsen w XIX wieku zilustrował zbiór baśni norweskich autorstwa Asbjörsena i Moe. Jest to ważna książka dla narodu norweskiego napisana w czasach, kiedy walczył on o niepodległość. Trolle Kittelsena wpisały się w norweską kulturę, stały się częścią wizerunku kraju otoczonego przez wspaniałą, monumentalną przyrodę. John Bauer, natomiast, zasłynął jako ilustrator baśni szwedzkich m.in. znanego zbioru pt.: „Tomtar och Troll”. Stworzył swój indywidualny styl ilustracji, choć troszkę wzorował się na Arturze Rackhamie. Kolorystyka jest stonowana, jakby mglista. Widać w niej pewnego rodzaju patynę czasu, ale przede wszystkim to barwy ziemi, mchu, drewna….płótna. Malował barwy „Północy”… Z drugiej strony tematy podejmowane na jego ilustracjach są niezwykłe. Zagubione dzieci, które trolle spotykają w lesie, zaklęte księżniczki i zwierzęta – jest w tym wszystkim jakaś tajemnica. Jednak trzeba podkreślić, że Bauer nie przekroczył granic dobrego stylu, nie było w jego pracach przesadnej fantazyjności. Raczej prostota.
GBP: Do jakiego odbiorcy kierujecie swą twórczość? Czy tym odbiorcą są może dzieci, czy jednak dorośli, którzy wychowali się na przykład na Andersenie?
Grzegorz: Dobra baśń, jak mówił Tolkien, powinna być skierowana do wszystkich. Chcielibyśmy, żeby podejmowane przez nas tematy były uniwersalne. I to się sprawdza.
Mariola: Naszą twórczość jest skierowana zarówno dla dorosłych jak i dzieci. Tym bardziej, że w nas dorosłych powinien zostać kawałek dzieciństwa, żeby prościej nam było uwierzyć w marzenia, ocalić od zapomnienia wspomnienia z dzieciństwa.
GBP: W czasie wernisażu zaprezentujecie fragment jednej z waszych etiud założonego i prowadzonego przez Was Teatru Księżyc. Skąd wziął się pomysł na rozszerzenie działalności artystycznej na obszar teatru?
Mariola: Teatr Księżyc powstał bardzo naturalnie. Chciałam opowiadać ciekawe historie, ale brakowało mi aktorów, więc zaczęłam wykorzystywać lalki, które z upływem lat zaczęły przybierać coraz bardziej skomplikowane formy. Uczyliśmy się z Grzegorzem konstrukcji lalek. Inspirowaliśmy się lalkarzami takimi, jak Wendy Froud czy Bruce Schwartz.
GBP: Co chcecie powiedzieć poprzez Wasze spektakle?
Grzegorz: Spektakl, etiuda to dla nas impuls. Nigdy nie zamierzaliśmy opowiadać o rzeczywistości, pozostawiamy w nich wolne miejsce do interpretacji. Tematy są zazwyczaj proste, ale „niedookreślone”. Opowiadamy o zwykłych sytuacjach, nadając im dopiero ton niezwykłości.
GBP: Czy w Waszych rodzinach były może tradycje teatralne, które przełożyły się na tworzenie przez Panią Mariolę obrazów – teatrzyków?
Mariola: W mojej rodzinie były tradycje teatralne, ale raczej amatorskie. Mój pradziadek Ignacy grał w wiejskim teatrze, a po kostiumy jeździł do Katowic. Obecnie moja młodsza siostra jest aktorką Teatru Ludowego w Krakowie.
Ale ja zawsze czułam teatr w swojej duszy – teatr plastyczny, całkiem mój, zupełnie inny niż wszystkie.
GBP: Zostaliście wyróżnieni jako Froudian Artists of the Month przez Brian’a i Wendy Froud znanych ze współpracy z Jimem Henson’em. Jak doszło do ich poznania? Jak dowiedzieli się o Was i Waszej twórczości?
Grzegorz: Brian i Wendy fascynowali nas od dłuższego czasu jako artyści. Postanowiliśmy wziąć udział w organizowanym przez nich comiesięcznym konkursie na najlepszego twórcę tzw. FEARIE ART. I zostaliśmy wyróżnieni. Cieszymy się ze względu na olbrzymi szacunek dla nich.
GBP: Kogo jeszcze ze „starych” mistrzów cenicie najbardziej? Jaki wpływ mieli na Was profesorowie z Instytutu Sztuki Uniwersytetu Śląskiego gdzie studiowaliście?
Mariola: Ogromnie cenię sobie Witolda Wojtkiewicza, Olgę Boznańską, Edgara Degasa, Marca Chagalla, Petera Bruegla starszego. Uczę się od nich prawdziwej sztuki. Na studiach ceniłam sobie prof. Macieja Bieniasza (tworzącego niegdyś w Krakowie grupę Wprost) oraz prof. Jerzego Wrońskiego (z Grupy Nowohuckiej), od których nauczyłam się wiele z warsztatu malarskiego, ale także poezji, która ukryła się w malarstwie.
GBP: Paleta, którą się posługujecie jest z reguły dosyć monochromatyczna, również literatura z której czerpiecie opowiada o „Północy” kojarzącej się raczej z surowością, mrokiem, pomimo tego obrazy wydają się poetyckie, tajemnicze lecz ciepłe i optymistyczne. Chcecie obalić mit „zimnej, niedostępnej Północy”?
Grzegorz: Jeżeli chodzi o moją twórczość, to staram się, by w tych obrazach zawsze było coś ciepłego, jakaś nadzieja. Żeby te wszystkie małe trolle i elfy nie były tylko dekoracją, lecz pozostawiały w widzu jakieś emocje. Oczywiści dobre emocje.
Mariola: Dla mnie kraje Północy to przede wszystkim przyroda, ale taka, która niesie ze sobą prawdziwe uczucia człowieka. Kocham drzewa nawet, gdy są mroczne i smutne. Uważam, że smutek może być tak samo piękny jak radość. Przytulam policzek do kory drzewa i czuję, że jestem jego częścią.
Uwielbiam rozległe tereny, wielkie łąki, gdzie niebo wydaje się dużo większe niż zwykle, gdzie czuję spokój, wiatr, namiętność, siłę pochodzącą od Boga.
Ta cisza to dla nas prawdziwa opowieść o człowieku…
Wywiad z artystami przeprowadziła Joanna Sikorska, Galeria BP,
ul. Grójecka 40a Warszawa
Szanowni Państwo,
Zapraszamy Państwa do GALERII SZTUKI BP na wystawę zatytułowaną OTO MOJA BAŚŃ
Wystawa stanowi prezentację malarstwa Grzegorza i Marioli Ptak. Autorzy przedstawią zbiór prac inspirowanych baśnią i legendą, głównie skandynawską. Wystawa trwać będzie do 6 kwietnia 2007 r. i jest połączona ze sprzedażą prac artystów.
Katalog wystawy będzie dostępny w Galerii w dniu wernisażu i w czasie trwania wystawy.
Zdjęcie pierwsze - praca Marioli Ptak
Zdjęcie drugie - praca Grzegorza Ptak
Czy macie już plany na wakacje? Zbliżają się wielkimi krokami, warto więc już myśleć o tym jak chcielibyście spędzić letnie miesiące. Dobrym pretekstem będzie udział w konkursie, do którego zaraszamy wraz z Wydawnictwem Zielona Sowa. Zaprojektuj wymarzoną kartkę z pozdrowieniami z wakacji i wygrywaj nagrody!
Sklep internetowy Kids Hits zaprasza do udziału w konkursie! Wystarczy, że ocenisz nasz sklep odpowiadając na dwa pytania, a masz szansę na wygraną.
Moda na odchudzanie wśród dziewcząt trwa od dawna. Kiedyś dotyczyła młodzieży w wieku licealnym, teraz gimnazjalistki, a nawet uczennice szkół podstawowycgh podejmuja próby zrzucenia wagi. Odchudzanie wiąże się z kilkoma zagrożeniami. Niekontrolowane odchudzanie dzieci to już prawdziwe niebezpieczeństwo. Co powinno zaniepokoić rodziców odchudzającej się nastolatki?
Rodzice nowo narodzonego niedźwiedziątka czekają na przybycie Króla. Zgodnie z tradycją Najważniejszy z Niedźwiedzi jako pierwszy składa wizytę powitalną, a potem wdaje wielką ucztę na cześć Maleństwa. Czekają przepełnieni miłością i zachwytem świeżo upieczonych rodziców. Tulą córeczkę do piersi i rozpływają się w zachwytach nad jej urodą. Widzą piękną istotę "błękitną jak niebo, lazurową jak morze, szafirową jak klejnot, chabrową jak kwiaty na łące". Zjawia się Król i rzuciwszy w stronę zawiniątka szybkie spojrzenie wybucha gniewem i oburzeniem: "Niedźwiedzie mogą być brązowe, czarne, białe albo szare. Niebieskich niedźwiedzi nie ma (...) To niedopuszczalne!" Czy przeczuwacie już o czym będzie ta opowieść?
Psycholog, psychoterapeuta, współtwórca Instytutu Psychoimmunologii










RSS wydarzenia cała Polska