Bajki dla dzieci Walerji Tomaszewiczowej
Wywiad z wnukiem Walerji Tomaszewiczowej autorki ksiażek dla dzieci np. wznowionych ostatnio "Bajek Chińskich".
Tomaszewiczowa skierowała swoje utwory do dzieci. Było to w okresie międzywojennym. Stąd charakterystyczny język oraz bijąca z tekstów niesamowita wrażliwość. Ale treści i sposób ich przedstawienia nie zestarzały się do dziś i nadal są wartościowe i atrakcyjne dla dzisiejszych dzieci oraz ich rodziców. Waleria Tomaszewiczowa spędziła kilkanaście lat młodości na dalekim wschodzie. Studiowała tam literaturę i języki obce. Żyła w środowisku, kulturze w której powstawały baśnie, podania i przekazy chińskie. Zadaniem, które postawiła przed sobą było zebranie i przedstawienie ich w przystępny sposób polskim dzieciom właśnie w „Bajkach chińskich”.Walerja Tomaszewiczowa potrafiła wytworzyć swój własny, charakterystyczny, bajarski styl, dzięki któremu skutecznie przyciągała najmłodszych czytelników dawniej i dziś. Przedstawiając niesamowite historie bohaterów przekazuje dzieciom co w życiu powinni cenić i czym się kierować. Chwali pracowitość, odwagę, przyjaźń, troskę o innych i pokazuje na przykładach dlaczego tym wartościom trzeba być wiernym. Opowiadania „Bajki chińskie” oraz inne jej książki czyta się lekko, a historie, choć często niewiarygodne, kończą się szczęśliwie.
Jednak po skończeniu lektury coś w myślach pozostaje. Zostaje właśnie ta nauka, którą autorka chciała przekazać czytelnikowi. Pozostaje credo życia, czyli wartości jakim dziecko, a potem już jako dorosły powinien kierować się w życiu.
Książki Walerji jak określił jeden z czytelników to „książki terapeutyczne” dla współczesnych dzieci i młodzieży.
Twórczość Tomaszewiczowej skierowana jest również dla osób, które cenią piękno języka polskiego, które chcą poznać w dużej części zapomnianą dziś dziecięcą literaturę okresu międzywojennego.
Autorka mieszkała przez długie lata w Mandżurii – w Chinach i stąd może płynie lekkość i wierność z jaką opisuje historie bohaterów w „Bajkach chińskiech”. Ten fakt oraz jej talent pisarski pozwoliły jej wypracować własny styl, który można nazwać właśnie znakiem rozpoznawczym.
- Na półkach księgarń znajdziemy różne tytuły - "Bajki chińskie" Wita Jaworskiego i "Pięciu braci Li : chińskie bajki ludowe i przysłowia" Marii Górskiej. Co sprawia, że akurat "Bajki Chińskie" Walerji Tomaszewiczowej są najciekawszą propozycją dla dzieci, które chcą dowiedzieć się więcej o baśniach z kręgu kultury azjatyckiej?
Oczywiście mogę wymienić jeszcze więcej autorów wydających tak samo brzmiący tytuł. Zainteresowany tematem miałem okazję wiele z nich przeczytać. Dla przykładu spotkałem tę samą bajkę („O szlachetnym tygrysie”) w dwóch różnych książkach. Obiektywnie oceniając Tomaszewiczowa spisała ją bardzo pięknie, zaś ten drugi autor zrobił to niedbale i nieciekawie.
Jednak nie jest prawdą, że poza Waleriją Tomaszewiczową inne wydania się nie liczą. Powiem inaczej. One się uzupełniają. Każdy z autorów przedstawia historie w inny sposób, co innego akcentuje, do innych odbiorców kieruje swoje dzieło.
Tomaszewiczowa skierowała swoje utwory do dzieci. Było to w okresie międzywojennym. Stąd charakterystyczny język oraz bijąca z tekstów niesamowita wrażliwość. Ale treści i sposób ich przedstawienia nie zestarzały się do dziś i nadal są wartościowe i atrakcyjne dla dzisiejszych dzieci oraz ich rodziców.
Waleria Tomaszewiczowa spędziła kilkanaście lat młodości na dalekim wschodzie. Studiowała tam literaturę i języki obce. Żyła w środowisku, kulturze w której powstawały baśnie, podania i przekazy chińskie. Zadaniem, które postawiła przed sobą było zebranie i przedstawienie ich w przystępny sposób polskim dzieciom właśnie w „Bajkach chińskich”.
To, że akcja dzieje się w dalekiej Azji czyni przekaz bardziej atrakcyjnym. Ale przecież morał i przesłanie płynące z „Bajek chińskich” są aktualne we wszystkich społeczeństwach w każdym czasie. Nie starzeją się.
Ja mogę zarekomendować „Bajki chińskie” Tomaszewiczowej jako idealny prezent, prezent, w którym zapakowane są wartości, którymi chcielibyśmy, aby nasze dzieci kierowały się w swoim życiu.
„Bajki chińskie” to nie tylko książka dla dzieci, ale dla każdego, kto chciałby poczuć się jak za dawnych lat, usiąść w kącie i udając niezauważonego, oddać się spokojnym, stonowanym słowom autorki płynącym z jej opowiadań.
- Walerja Tomaszewiczowa miała niezwykłe dzieciństwo i młodość - chyba różniła się od rówieśników, prowadzących mniej ekscytujące i bardziej "osiadłe" życie. Czy wiemy jakim była dzieckiem?
Myślę, że nawet w dzisiejszych czasach należałaby do grona dzieci mających dość niezwykłe dzieciństwo. Urodziła się w 1901 roku razem z siostrą bliźniaczką, której imienia nie znamy, bo zmarła jako dziecko.
Waleria miała długie włosy, zazwyczaj splecione w warkoczyki. Była szczupłą i wysoka blondynką. Od dziecka bliscy nazywali ją „Niuta”.
W wieku 9-ciu lat wyjechała z rodzicami na daleki wschód nad Morze Japońskie, gdzie jej ojciec Wincenty Spłocharski, inżynier, zajmował się budową kolei. Rodzice kładli duży nacisk na wykształcenie córki. Walerja uczyła się w szkole języków obcych we Władywostoku, gdzie zdała tzw. 8-letnia maturę ze złotym medalem. Złoty medal, to wyróżnienie za wyjątkowe osiągnięcia w nauce, odpowiednik dzisiejszej olimpiady przedmiotowej.
Właściwie nauka języków obcych nie sprawiała jej żadnych trudności. Znała obce języki: rosyjski, francuski, angielski, japoński i chiński. Znała nawet sporo hieroglifów. Umiała szydełkować, haftować, grać w prefernasa i w brydża.
Jej łatwość wysławiania się i otwartość na ludzi owocowały w zawieraniu nowych znajomości wśród Polaków oraz innych narodowości – Rosjan, Chińczyków czy Japończyków.
Władywostok, gdzie mieszkała, miał burzliwe dzieje, przez kilka lat przechodził z rąk do rąk. Administrację sprawowali Rosjanie, Japończycy, bolszewicy a nawet krótko Amerykanie. Rodzina Spłocharskich szczęśliwie przeżyła te zawieruchy. Waleria poślubiła tu swojego męża, inżyniera, Mikołaja Tomaszewicza (przyszłego polskiego szachistę). Jak tylko trafiła się sposobność, wszyscy wyjechali z Rosji, tym razem do Chin w okolice Harbina. Zarówno ojciec Wincenty jak i mąż Mikołaj dostali w Aszyche (obecnie Acheng) pracę przy budowie kolei. Do Polski wrócili w 1924 roku.
Pamiętam babcię Niutę opowiadającą podróż koleją do Polski, podróż trwającą chyba 3 tygodnie.
Miała zawsze dobre poczucie humoru i znała wiele żartów. Mawiała: „Opowiadacze żartów dzielą się na 3 kategorie: Pierwsza – gdy śmieje się tylko opowiadający, druga gdy śmieją się słuchacze razem z opowiadającym, a trzecia gdy tylko słuchacze.” Zdałem sobie sprawę, że bardzo trudno jest utrzymać się w tej ostatniej kategorii – opowiedzieć żart, ale samemu powstrzymać się od śmiechu.
- Jako wnuk autorki z pewnością czuje Pan emocjonalną więź z pisarstwem Walerji Tomaszewiczowej. Czy w opowiadaniach babci odnajduje Pan wątki szczególnie związane z Pana dzieciństwem, rodziną, wydarzeniami z życia?
Bajki powstały długo przed moim narodzeniem, tak więc nie ma w bajkach wątków odnoszących się do mojej osoby ani bezpośrednio ani pośrednio.
Pamiętam za to dobrze postać babci Niuty, kiedy byłem dzieckiem. I pamiętam bajki które opowiadała. Babcia dobierała temat bajek do sytuacji, do wydarzeń danego dnia. Kiedyś całą rodziną wybieraliśmy się na przyjęcie, a ja z siostrą, oboje przedszkolaki, strasznie się ociągaliśmy z ubieraniem i wyjściem. Wieczorem babcia opowiedziała bajkę „Sąd ptaków”... Dało nam to do myślenia.
Często nas odwiedzali koledzy, koleżanki, kuzyni i kuzynki. Wszyscy razem z zapartym tchem słuchaliśmy opowieści. Jako dzieci nie byliśmy jeszcze świadomi, że są to tak cenne lekcje o życiu.
- Czy wydawnictwo tomaszewiczowa.pl będzie wydawać też książki innych Autorów? Czy w ktoś w rodzinie zdolności literackie Walerji Tomaszewiczowej i podejmie próby kontynuowania jej wizji literatury dla dzieci i młodzieży?
W miarę możliwości oczywiście tak. W pierwszej kolejności odtwarzamy dzieła Walerji Tomaszewiczowej, następnie inne wartościowe dzieła okresu międzywojennego.
Obecnie pracujemy nad stworzeniem serii wydawniczej zatytułowanej „Z szuflady babci Niuty” . Będzie to zbiór 7 książek Tomaszewiczowej, napisanych w okresie międzywojennym oraz jako coś specjalnego planujemy wydać dwa opowiadania nigdy nie wydrukowane. Cała seria będzie zaprojektowana przez znanego grafika, ale szczegółów nie możemy zdradzać na tym etapie.
Jeśli okaże się, że książki zostaną przyjęte ciepło przez czytelników, postaramy się wznowić książki innych pisarzy literatury dziecięcej okresu międzywojennego.
W mojej rodzinie moja siostra dostała w spadku talent pisarski i do języków obcych. Ale „niestety” dostała też talent do dziedzin ścisłych - matematyki i informatyki. I za swój zawód wybrała te ścisłe.
Jednak nigdy nie mówi się nigdy. Z siostrą pamiętamy wiele bajek opowiadanych przez babcię Niutę których nie miała okazji spisać i wydać. Może przyjdzie czas żeby to zrobić.
- Na czym polega siła ilustracji w "Bajkach Chińskich"?
Siła tkwi w prostocie. Pomysł na ilustracje do „Bajek chińskich” polegał na tym, by rysunkiem uzupełnić treść bajek tak, jak zrobiłoby to dziecko. Stad wybór kredki, nie za duża liczba szczegółów, wyrazistość kolorów. Odrzucaliśmy propozycje ilustracji abstrakcyjnych i zbyt nowoczesnych, gdyż nie pasują do treści i nastroju książki.
- Czy planują Państwo jakieś działania zmierzające do przybliżenia czytelnikom czasów okresu międzywojennego?
Będziemy się starać by rok 2010 ogłoszono Rokiem Literatury Dziecięcej Okresu Międzywojennego. Wg nas warto, aby młode pokolenie dowiedziało się o tej literaturze, która nie tylko była niszczona podczas hitlerowskiej okupacji, ale także po wojnie przez władze komunistyczne. Bardzo ciekawy artykuł na ten temat znajdą Państwo w artykule „Dziennika” http://www.dziennik.pl/kultura/ksiazki/article26910/Bajki_dla_dzieci_na_indeksie.html. Wypowiadają się na ten temat współczesne autorytety literatury dziecięcej: p. Joanna Papuzińska i p. Grzegorz Leszczyński.
Pierwsze działania chcemy podjąć już w 2009 roku. Liczymy, że do akcji włączą się m.in. MiastoDzieci.pl, Stowarzyszenie Pisarzy Polskich, Fundacja Akademia Młodych, Fundacja „Cała Polska Czyta Dzieciom”. Będziemy ubiegać się o mecenat Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego.
Jesteśmy przekonani, że warto przypomnieć te zapomniane, ale nie tak odległe czasy. Czyż nie jesteśmy ciekawi w co się bawiły, co jadły, co czytały polskie dzieci przed wojną? A może warto nauczyć się np. zrobienia leguminy dla dziecka, albo piosenki „Praczki”, czy gry w „Zośkę”.
Zachęcamy wszystkich, którzy są zainteresowani tematem o kontakt z nami. Wspólnie możemy wiele zdziałać. Myślę że popularność mogłyby dziś zyskać Mistrzostwa Przedwojennych Gier i Zabaw Dziecięcych, czy Pokaz Mody Dziecięcej tamtych czasów, albo Festiwal Literatury Dziecięcej okresu międzywojennego?
Co prawda wakacje tuż tuż, ale wielu rodziców już dziś z niepokojem oczekuje wrześniowego debiutu swoich dzieci w szkolnych ławach. Zapraszamy do udziału w konkursie Miasta Dzieci i Wydawnictwa Debit. Nagrodami są tym razem lekkie, humorystyczne historyjki przedstawiają szkolne realia, widziane oczyma rezolutnej małej dziewczynki i jej przyjaciół z Ia.
Radosny Dzień Dziecka to dzień spędzony wspólnie z rodzicami na beztroskiej zabawie! Dlatego do wygrania w naszym konkursie są m.in.: wejściówki do największego w Polsce Rodzinnego Centrum Rozrywki Loopy’s World, gdzie czekają na Was 4000m2 zabawy!
Telewizor, komputer, telefon. Żeby oderwać dzieci od osiągnięć współczesnej techniki, trzeba nie lada zachodu. Najlepszym i niezawodnym sposobem jest… dawanie dobrego przykładu i wspólne spędzanie czasu na świeżym powietrzu. Rodzinna gra w klasy, zabawa w berka czy zawody w skokach na skakance mogą stać się ulubioną popołudniową rozrywką.
Wielkanoc czas gotowania, pieczenia, malowania jajek, ozdabiania koszyczków i stołów. Maluchy uwielbiają pomagać w kuchni, ale nie zawsze mamy czas i cierpliwość by wspólnie z nimi pichcić. Czasami ich obecność w kuchni może być kłopotliwa. Gorący piekarnik wymaga uwagi a tu właśnie coś kipi na kuchni. Co w czasie przygotowań do świąt począć z nudzącym się brzdącem?
Psycholog Wojciech Eichelberger
odpowiada na łamach Miasta Dzieci.
zadaj pytanie




RSS wydarzenia cała Polska