Dialog między ilustracją, a treścią książki
Stian Hole: Przede wszystkim chcę bardzo podziękować za zaproszenie. To jest mój pierwszy pobyt w Polsce. Jestem szczęśliwy i wdzięczny za fakt, że moje wszystkie trzy książki będą wydane w Waszym kraju. W szkole, do której chodziłem mieliśmy w bibliotece cały dział z literaturą polską dlatego wiem, że Polska ma bardzo długą i bogatą tradycję jeśli chodzi o ilustrowanie książek dla dzieci. Trudno mi wyrobić sobie jakieś konkretne zdanie po zaledwie dwóch dniach ale podobał mi się Gdańsk, szczególnie stary Gdańsk. Jestem zachwycony i planuję zabrać swoją żonę i dzieci na długi weekend tutaj.
A.B. Czy mówiąc o tym, że znasz polską literaturę masz na myśli jakiegoś konkretnego autora?
Stian Hole: Niestety nie pamiętam konkretnych nazwisk. Kiedy mówię, że znam polską sztukę to myślę w szczególności o plakacie i ilustracjach.
A.B. Jesteś grafikiem, ilustratorem i pisarzem. Jak Ty lubisz mówić o sobie?
Stian Hole: Trudno jest mówić o sobie samym. Nie lubię mówić o sobie. I bardzo często mówię, że Garmann jest bardziej interesujący niż ja. Wolę więc opowiadać o nim bo ja jestem dość nudną osobą i lubię przede wszystkim powtarzalność i rutynę.
AB: Głównie ilustrujesz okładki innych pisarzy. Skąd pomysł na własną opowieść o Garmannie i dlaczego zdecydowałeś się napisać książkę dla dzieci?
Stian Hole: Kiedy pracowałem przez te wszystkie lata z opowieściami innych osób wzrastała we mnie potrzeba napisania własnej historii. Jeśli chodzi o Garmanna, to pomysł przyszedł mi do głowy kiedy spojrzałam w oczy swojego najstarszego syna i zrozumiałem, że boi się iść do szkoły. Poczułem ukłucie w sercu. Przypomniałem sobie, że kiedyś też tak się bałem.
AB: Czy synowi ta historia pomogła?
Stian Hole: Trudno jest odpowiedzieć na to pytanie konkretnie ale to co jest wspaniałe w książkach obrazkowych dla dzieci, to iż pomagają one w wielu trudnych sytuacjach, które zdarzają się w życiu. Pozwalają na rozwinięcie wyobraźni i pokazują, że świat nie jest tylko czarno – biały ale pomiędzy jest jeszcze wiele odcieni szarości. Dzieci nie mają takiego doświadczenia jak dorośli, wiele rzeczy przeżywają po raz pierwszy w swoim życiu dlatego może im się wydawać, że są jedynymi osobami, które tak właśnie się czują, i że są w tym samotne. Dlatego uważam, że w takich momentach może pomóc im literatura. Czytając identyfikują się i wiedzą, że są inne osoby, które czują podobnie.
AB: Lato Garmanna to książka wydana w 12 krajach. Byłeś w wielu z nich i spotykałeś się z dziećmi. Co było dla Ciebie najważniejsze w tych spotkaniach?
Stian Hole: Przede wszystkim chcę powiedzieć, że nie jestem pedagogiem z wykształcenia ale bardzo lubię przebywać z dziećmi i obserwować ich reakcje. Najbardziej fascynuje mnie to, że literatura potrafi otworzyć pewne drzwi, metaforyczne drzwi. Kiedy jeżdżę po szkołach i spotykam się z różnymi klasami to obserwuję, że niektóre osoby są bardzo aktywne, a niektóre są bardzo ciche i w ogóle się nie odzywają. Bardzo często się zdarza, że jak już pakuję swoje rzeczy i szykuję się do wyjścia to podchodzi do mnie jakieś dziecko, które wcześniej siedziało cichutko. Siada koło mnie i zaczyna opowiadać o sobie, tak jak dzieci to robią. Zaczyna mam na imię tak i tak, a potem, że tata umarł sześć tygodni temu. Zaczyna się wtedy rozmowa na tematy bardzo poważne i to jest fascynujące, że literatura otwiera zamknięte drzwi.
W dzieciach wspaniałe jest to, że są otwarte i bezpośrednie i bez problemu potrafią rozmawiać o trudnych kwestiach np. o tym co z nami dzieje się po śmierci. My dorośli jesteśmy inni, zasłaniamy się różnymi emocjonalnymi tarczami, dystansujemy się do rzeczy, których nie rozumiemy. Jeśli w moim książkach jest coś co sprawia, że pomiędzy rodzicem, a dzieckiem zaczyna się dyskusja na te trudne tematy to jestem bardzo szczęśliwy.
A.B. Książka jest wydana w 12 krajach. Spotykałeś się z dziećmi w wielu z nich. Czy na ich reakcje i odbiór książki mają wpływ różnice kulturowe?
Stian Hole: Nie odwiedziłem wszystkich 12 ale w tych co byłem spotykałem się również z dziećmi. Ich reakcje są podobne choć różnią się wyglądem. Rozpoznaje w nich swoje dzieci, jak również samego siebie z okresu dzieciństwa. Moje wizyty trwały krótko dlatego mówię wyłącznie o pierwszym wrażeniu.
A.B. Obecnie na rynku polskim dostępna jest książka Lato Garmanna. W marcu przyszłego roku pojawi się druga część opowieści Ulica Garmanna. Czy napiszesz kolejne?
Stian Hole: Prawdopodobnie będzie trzecia książka o Garmannie. Nie chcę na razie zdradzać szczegółów, ponieważ prace są na bardzo wczesnym etapie.
A.B. W jaki sposób zaczynasz tworzyć swoje książki? Czy najpierw powstaje treść, a potem obraz?
Stian Hole: W przypadku mojej pierwszej książki Stary człowiek i wieloryb na początku były obrazki, a później tekst. Natomiast w przypadku Garmanna moja redaktora zachęciła mnie abym najpierw stworzył tekst, a potem obrazki. Oczywiście byłoby to kłamstwem gdybym powiedział, że na początku powstał tylko tekst, ponieważ kiedy piszę to automatycznie pojawiają się obrazy w mojej głowie. W procesie twórczym zmieniam zarówno tekst, jak i obrazki jednocześnie. Interesuje mnie dialog pomiędzy tymi dwoma formami, ponieważ tylko w ten sposób można prowadzić historię do przodu.
A.B. Czy Twoi bohaterowie mają twarz rodziny, znajomych, przyjaciół? Czy to jest wyłącznie Twoja wyobraźnia?
Stian Hole: To dobre pytanie, można je odnieść właściwie do całej literatury pięknej. Garmann i ja mamy wiele wspólnego, ale to są jednak różne historie. Lubię sobie mówić, że mam dwa życia. Moje codzienne życie jako człowieka oraz życie w mojej głowie gdzie tworzą się wszystkie historie. To pytanie o rolę autora i jego życia w procesie twórczości. I na to nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Zawsze uważałem, że to nie autor jest ważny tylko jego bohaterowie. Dlatego tak rzadko czytam biografie pisarzy. Pisarz pisze książkę, oddaje ją do wydawnictwa, a książka żyje dalej w różny sposób, zależnie od tego w jakie ręce wpadnie i kto ją przeczyta. Norweski pisarz Lars Saabye Christensen, powiedział - moje książki wyprowadzają się z domu i znajdują dobrych albo złych przyjaciół - i ja też tak myślę.
A.B. Czy wiesz, że w Polsce dziecięca literatura norweska jest mało znana, a sposób w jaki ilustrujesz książkę dla dzieci jest nietypowy? Czy czujesz się pionierem w tym co robisz?
Stian Hole: Jestem bardzo szczęśliwy i zaskoczony bo nie wiedziałem, że Garmann wykroczy poza granice Norwegii. Książka była wydana w wielu krajach i faktycznie często czuję się, jak ambasador Norwegii, ponieważ ludzie pytają mnie także o mój kraj i o jego kulturę. Uważam, że takie przedsięwzięcia, jak projekt FISO otwierają możliwość dialogu o kulturach. Władze Norwegii też rozumieją takie działania dlatego je dotują. Moim zdaniem to nie drogie kampanie reklamowe czy broszury dla turystów ale właśnie książki pokazują daną kulturę i aby był to dialog w obie strony, wydawnictwa norweskie powinny otworzyć się również na polskie książki.
A.B. Czy popularność Twoich książek za granicą pomaga Ci w codziennej pracy w Norwegii?
Stian Hole: Ilustracje z moich książek są także nowatorskie w Norwegii. Było całe pokolenie ilustratorów przede mną, którzy tworzyli wspaniałe książki i żeby coś osiągnąć zaczęli łamać granice, a nie zostali zauważeni przez media. Dzięki temu, że książki cieszą się popularnością za granicą dostrzegają je obecnie także media w Norwegii.
A.B. Osobiście bardzo podoba mi się fragment o ciotkach, które kurczą się chyba na słońcu, ponieważ w bardzo prosty sposób pokazuje, jak może postrzegać starość sześcioletni chłopiec. Czy Ty sam utożsamiasz się z jakimś fragmentem w szczególny sposób?
Stian Hole: W książce jest wiele fragmentów, z którymi się identyfikuję ale to są moje małe tajemnice. Jedną z nich mogę zdradzić. Kiedy Garmann pakuje do szkoły swoje rzeczy do plecaka i sprawdza czy suwak w piórniku się rozsuwa. Jest to związane z historią kiedy poznałem moją obecną żonę. Spotkaliśmy się w pierwszej klasie szkoły podstawowej. Była tak przestraszona i przejęta, że miała problemy z otwarciem piórnika i wtedy zaczęła płakać. W książce jest cała masa takich metaforycznych pocztówek, czy pozdrowień dla całej mojej rodziny ale mimo to postrzegam Garmanna jako postać ze swoim własnym, niezależnym życiem. W książce piszę także o starszej pani, która boi się śmierci. Pamiętam, że moja własna babcia przed śmiercią zażyczyła sobie pomadkę aby umalować nią usta. To jedna z tych historii, które chcę zapamiętać.
A.B. Dziękuję za ciekawą rozmowę i czekamy na kolejne opowieści o niezwykłym sześciolatku Garmannie.
![]()
KSIĄŻKA:
Stian Hole
Lato Garmanna
Wydawca: FISO
Liczba stron: 44
Format: 22x28 cm
ISBN: 978-83-927231-4-1
Patron medialny www.miastodzieci.pl
Galeria zdjęć książki LATO GARMANNA - zapraszamy!
Stian Hole wykształcenie zdobył w Państwowej Szkole Rękodzieła i Wzornictwa Przemysłowego w Oslo. Jako grafik Stian Hole projektował opakowania, loga, znaczki i stronę graficzną książek (zwłaszcza okładki), między innymi do powieści Kjartana Fløgstad, Larsa Saabye Christensena, Josteina Gaardera i Jana Guillou. Najwięcej uznania przyniosły mu jednak jego książki obrazkowe, w których ilustruje własne filozoficzne i pełne wrażliwości opowiadania dla dzieci starannie opracowanymi, pięknymi i szczegółowymi fotomontażami.
Zadebiutował w 2005 r. książką "Stary człowiek i wieloryb", za którą otrzymał nagrodę Ministerstwa Kultury. Po roku uzyskał ponownie nagrodę tego samego Ministerstwa oraz norweską nagrodę literacką BRAGEPRISEN za kolejną Książkę Lato Garmanna. Z kolei zdaniem jurorów konkursu Bologna Ragazzi Award (odbywającego się podczas Międzynarodowych Targów Książki Dziecięcej we Włoszech) jest jednym z najciekawiej zapowiadających się dziś twórców. Otrzymał główną nagrodę tych targów za wspomnianą już książkę „Garmanns sommer” (Lato Garmanna). Jego książki zostały przetłumaczone na wiele języków. Garmans Sommer została wydana w: USA, Niemczech, Południowej Korei, Szwecji, Hiszpanii, Rosji, Palestynie, Indiach, Francji, Danii. Jego sposób wykonania książki obrazkowej jest fascynujący, dlatego Stian stał się bardzo popularnym wykładowcą w tej dziedzinie. Obecnie mieszka i pracuje w Oslo.
Autor zdjęcia Stiana Hole -
C Foto: Jo Michael
Co prawda wakacje tuż tuż, ale wielu rodziców już dziś z niepokojem oczekuje wrześniowego debiutu swoich dzieci w szkolnych ławach. Zapraszamy do udziału w konkursie Miasta Dzieci i Wydawnictwa Debit. Nagrodami są tym razem lekkie, humorystyczne historyjki przedstawiają szkolne realia, widziane oczyma rezolutnej małej dziewczynki i jej przyjaciół z Ia.
Radosny Dzień Dziecka to dzień spędzony wspólnie z rodzicami na beztroskiej zabawie! Dlatego do wygrania w naszym konkursie są m.in.: wejściówki do największego w Polsce Rodzinnego Centrum Rozrywki Loopy’s World, gdzie czekają na Was 4000m2 zabawy!
Telewizor, komputer, telefon. Żeby oderwać dzieci od osiągnięć współczesnej techniki, trzeba nie lada zachodu. Najlepszym i niezawodnym sposobem jest… dawanie dobrego przykładu i wspólne spędzanie czasu na świeżym powietrzu. Rodzinna gra w klasy, zabawa w berka czy zawody w skokach na skakance mogą stać się ulubioną popołudniową rozrywką.
Wielkanoc czas gotowania, pieczenia, malowania jajek, ozdabiania koszyczków i stołów. Maluchy uwielbiają pomagać w kuchni, ale nie zawsze mamy czas i cierpliwość by wspólnie z nimi pichcić. Czasami ich obecność w kuchni może być kłopotliwa. Gorący piekarnik wymaga uwagi a tu właśnie coś kipi na kuchni. Co w czasie przygotowań do świąt począć z nudzącym się brzdącem?
Psycholog Wojciech Eichelberger
odpowiada na łamach Miasta Dzieci.
zadaj pytanie




RSS wydarzenia cała Polska