Królową biblioteki nadal jest książka
O Polskiej Sekcji IBBY, książkach dla dzieci i roli bibliotek w życiu kulturalnym najmłodszych z Marią Kulik rozmawia Kamila Waleszkiewicz.
Kamila Waleszkiewicz
Czym jest IBBY? Jak zaczęło swoją działalność na świecie i w Polsce?
Maria Kulik
Propozycja utworzenia IBBY, czyli International Board on Books for Young People (Międzynarodowa Rada do Spraw Książek dla Młodych) powstała w 1951 roku, a pierwszy, założycielski Kongres odbył się w Zurichu w 1953 roku, pod przewodnictwem pisarki i dziennikarki niemieckiego pochodzenia, Jelli Leppman Zgodnie ze statutem IBBY jest stowarzyszeniem non-profit, zajmującym się upowszechnianiem dobrzej książki dla dzieci i młodzieży. Za fundamentalną zasadę istnienia IBBY uznano ideę wzajemnego poznania i porozumienia narodów poprzez książkę dla dziecka. Obecnie istnieje 70 sekcji narodowych IBBY, Polska jest jedną z nich. Misją IBBY jest także dążenie do tego, aby dzieci na całym świecie miały dostęp do książek spełniających najwyższe standardy literackie i artystyczne. Stowarzyszenie wspiera szczególnie kraje rozwijające się, organizuje szkolenia i pomoc dla tych, którzy pracują z dziećmi i zajmują się literaturą dla nich. Innym przykładem działania jest inicjowanie badan i prac naukowych z zakresu literatury dla dzieci.
Jak się zaczęła Pani przygoda z IBBY?
Zaczęłam pisać recenzje do Guliwera, potem zaproszono mnie, jak członka zespołu redakcyjnego do zapisania się do IBBY. Potrzebna była osoba pracująca w bibliotece, oczytana, mająca dobry kontakt z dziećmi
Nagrodę Książka Roku przyznajecie już po raz ... dwudziesty?!
Tak, jej inicjatorką była tworząca do dziś pisarka, Ewa Nowacka, medalistka IBBY z roku 2004. Nagrody i wyróżnienia otrzymują żyjący rodzimi autorzy najlepszych książek dla dzieci, wydanych w danym roku, równolegle przyznawane są nagrody za najpiękniejsze opracowania graficzne. W ramach konkursu „Książka Roku” przyznawane są zawsze nagrody dla osób, działających wyjątkowo aktywnie na rzecz promocji książki dla dziecka. Konkurs ten jest więc jedynym konkursem w Polsce, gdzie nagradzani są nie tylko twórcy książki dziecięcej i młodzieżowej, ale również ludzie, przyczyniający się do jej upowszechniania. Cieszymy się, że w dobie kryzysu czytelnictwa, szczególnie wśród młodych ludzi, a jednocześnie zalania rynku księgarskiego pozycjami o bardzo nikłej wartości artystycznej, możemy nagłaśniać książki wartościowe.
Tyle lat... Z pewnością może Pani opowiedzieć o trendach, kierunkach, zmianach jakie przechodziły książki w tym czasie...? Chyba, że wciąż nagradzacie ten sam styl, tę samą problematykę :) Pewnie nie była Pani przy pierwszym konkursie, ale...
Nie mogę nie wspomnieć, jak 10 lat temu po raz pierwszy zasiadłam w gronie jurorów, jako już doświadczony bibliotekarz dla dzieci, a zarazem młody członek Polskiej Sekcji IBBY. Był to dla mnie ogromny zaszczyt, bo w obradach towarzyszyłam najlepszym znawczyniom literatury dziecięcej.
Wspomniała Pani, że przyznajecie również nagrody ilustratorom. jak na przestrzeni tych lat zmieniała się polska ilustracja książki dla dzieci i młodzieży? Jakimi wyznacznikami kieruje się jury wybierając Ilustracje Roku?
Nagroda za ilustracje funkcjonuje od 1999, pierwszymi laureatami byli Marcin Bruchnalski i Mariusz Stawarski. Dopiero jednak rok temu sformułowano wyraźne kryteria graficzne i literackie. Wśród ilustratorów wyróżniamy zwłaszcza tych, którzy WSPÓŁTWORZĄ książkę, i – obok niezbędnych umiejętności warsztatowych, wnoszą do niej także pracę koncepcyjną – intelektualną - która pogłębia i wzbogaca literackie zalety książki. Z kolei jury literackie stara się docenić stopień oryginalności schematu fabularnego oraz jego atrakcyjność dla młodego czytelnika, a także bogactwo i różnorodność wykorzystanych środków literackich , walory estetyczne tekstu: piękno i bogactwo języka. Istotna jest też ważność przesłania kierowanego do młodego odbiorcy książki.
Czy lata PRL naznaczyły w jakiś sposób decyzje jury...? Czy udało się komisji przyznającej nagrody i wyróżnienia być niezależną w tamtych czasach?
Czy ja wiem, nagroda istnieje od 1988, to już schyłek PRLu, naciski polityczne funkcjonowały ewentualnie w wydawnictwach, tam odbywały się boje z cenzurą, a nie przy gremiach konkursowych.
A czy dziś istnieją jakieś społeczne, branżowe, czy jakiekolwiek inne naciski, sugerujące jurorom, co jest dobrą literaturą, a co złą..?
Nawet mnie nie wolno wchodzić na salę, gdzie odbywają się obrady. Oczywiście mam zawsze swoje typy, czasem pokrywa się to z werdyktem, czasem nie.
Czego od książki dziecięcej oczekuje czytelnik, czyli w zasadzie rodzic?
Czytelnik dziecięcy szuka przede wszystkim rozrywki, zresztą dorosły też.
I czy jest to zgodne z ocenami i oczekiwaniami znawców literatury?
Nie. Chcemy, aby w literaturze czytelnik znalazł też odpowiedz na nurtujące go pytania. Zmieniająca się rzeczywistość społeczna znajdowała swoje odbicie w literaturze. Ważnym sygnałem tego było pojawienie się książki Ewy Przybylskiej „Dzień kolibra” (1998). Ta przejmująca opowieść o wyobcowaniu, samotności i przemocy, która nie omija ani dorosłych ani dzieci, bezapelacyjnie wygrała konkurs. Podobnie było z „Jeżem” Katarzyny Kotowskiej (1999), poruszającą baśnią „adopcyjną”, a także z podejmującą temat narkomanii powieścią Krystyny Siesickiej „Chwileczkę, Walerio..”
Proszę mi zdradzić, jakie plany na najbliższą przyszłość ma Polska Sekcja IBBY?
Jak wszystkie organizacje pozarządowe, IBBY boryka się problemami finansowymi; w naszym przypadku największym wyzwaniem jest zgromadzenie środków na zapłacenie składki członkowskiej do naszej centrali w Szwajcarii; wynosi ona 3000 franków szwajcarskich. Cieszymy, że coraz więcej bibliotek prosi nas o patronat honorowy nad swoimi imprezami. Piszemy też listy rekomendacyjne, opiniujące rozmaite projekty, prowadzimy działalność szkoleniową, biorąc udział w konferencjach dla bibliotekarzy w całym kraju. Gdyby udało się pozyskać sponsora strategicznego i zgromadzić 10 000,- rocznie, to moglibyśmy się ubiegać o organizowanie Międzynarodowego Dnia Książki Dziecięcej, który przypada 2 IV – jest to dzień urodzin Andersena. Kraj, będący gospodarzem projektuje plakat wraz z mottem rozsyła go do narodowych sekcji IBBY, budując swój wizerunek na kulturalnej mapie świata.
Jakie książki z Pani dzieciństwa do dziś mieszkają w Pani sercu? I, jak dziś Pani ocenia, jaki one miały wpływ na Pani emocje, zachowania?
Ja jestem wychowana na Ani z Zielonego Wzgórza i Pollyannie, chyba stąd płynie moja życzliwość dla ludzi i optymizm. Książka była obecna w moim domu, jak daleko pamięcią sięgam. Mięliśmy bogatą domową bibliotekę, dostawałam też dużo książek w prezencie. Wcześnie nauczyłam się czytać samodzielnie i byłam prawdziwym molem książkowym. Stało się to źródłem znaczących sukcesów w szkole. Byłam ulubienicą szkolnej bibliotekarki, mam też wiele pięknych wspomnień z biblioteki publicznej przy ul. Świętojańskiej. Warto wspomnieć, że okres mojego największego rozczytania przypadł na „złote lata” literatury dziecięcej, czyli lata 60-te. Jedną z pierwszych samodzielnie przeczytanych książek były „Klechdy sezamowe” Leśmiana; wracam do nich jeszcze dziś, czytając je dzieciom w bibliotece, gdzie pracuję. Wielkie wrażenie zrobiło na mnie „Serce” Amicisa, pięknie pokazując dziecięcy patriotyzm, lojalność, koleżeństwo. „Ten obcy” Ireny Jurgielewiczowej otworzył mi oczy na skomplikowane relacje między dorosłymi i dziećmi.
Poza pracą w Polskiej Sekcji IBBY, a może przede wszystkim jest Pani bibliotekarką. Ciekawa jestem, czym w dzisiejszych czasach jest biblioteka dla dzieci? Czym dla rodziców? I jak Pani uważa, czym powinna być? Z moich obserwacji wynika, że biblioteka jako miejsce krzewienia kultury przeżywa renesans. Czy się mylę? Jakie są współczesne bolączki z jednej strony i radości z drugiej strony bibliotek dla dzieci
Królową biblioteki jest nadal książka. Pomimo pojawienia się nowych urządzeń, takich jak telewizor, wideo i komputer, praca z tekstem literackim jest nadal podstawą działania bibliotek dziecięcych. Akcja „Cała Polska czyta dzieciom”, prowadzona przez Fundację „ABC XXI” i jej ogromne wsparcie medialne zaowocowało rozbudzeniem świadomości rodziców, jak ważne jest głośne czytanie, również dziecku starszemu.
Im bardziej rośnie świadomość ważności czytania, tym większym problemem staje się dziecko nieczytające, tzw. czytelnik oporny, często, zwłaszcza, jeśli jest to gimnazjalista, dotknięty analfabetyzmem funkcjonalnym.
Nowym zjawiskiem w bibliotekach jest obecność dzieci w wieku 4-6 lat, a więc takich, które jeszcze nie czytają samodzielnie. Przedszkola chętnie przyjmują zaproszenia, a obecność podczas takiej wycieczki rodziców dodatkowo kształtuje pozytywny obraz biblioteki, jako miejsca przyjaznego dziecku. Wycieczce młodych czytelników towarzyszą zwykle zabawy plastyczne, nauka wierszyka typu „Witaj, książeczko” lub mini-teatrzyk. Coraz więcej dzieci przychodzi do biblioteki, aby po prostu „być”. Dzieci te traktują bibliotekę jak świetlicę lub swój drugi dom; chętnie przychodzą, aby odrobić lekcje, porozmawiać, przejrzeć prasę, „pograć na komputerze” lub po prostu posiedzieć. Dla tych „stałych bywalców” biblioteki organizowane są okolicznościowe spotkania i zabawy.
W ostatnich latach społeczeństwo staje się również bardziej wyczulone na problemy osób niepełnosprawnych. W związku z tym także biblioteki dla dzieci wychodzą na przeciw potrzebom tej grupy popularyzując książkę i czytelnictwo wśród młodzieży niepełnosprawnej i z trudnościami w nauce szkolnej.
Tak wielu głosiło kryzys książki i triumf komputera. A ja widzę, że i książka dla dzieci ma się dobrze, przechodzi przemiany, dostosowuje się do wymagań czytelnika, ale i nie obniża lotów, stawiając wymagania czytelnikowi, a i biblioteki wciąż się rozwijają. Życzę Pani oraz Polskiej sekcji IBBY i polskim bibliotekom, by Nowy 2009 Rok był kolejnym krokiem ku rozwojowi książki dziecięcej, a Pani praca była źródłem wielu satysfakcji.
Co prawda wakacje tuż tuż, ale wielu rodziców już dziś z niepokojem oczekuje wrześniowego debiutu swoich dzieci w szkolnych ławach. Zapraszamy do udziału w konkursie Miasta Dzieci i Wydawnictwa Debit. Nagrodami są tym razem lekkie, humorystyczne historyjki przedstawiają szkolne realia, widziane oczyma rezolutnej małej dziewczynki i jej przyjaciół z Ia.
Radosny Dzień Dziecka to dzień spędzony wspólnie z rodzicami na beztroskiej zabawie! Dlatego do wygrania w naszym konkursie są m.in.: wejściówki do największego w Polsce Rodzinnego Centrum Rozrywki Loopy’s World, gdzie czekają na Was 4000m2 zabawy!
Telewizor, komputer, telefon. Żeby oderwać dzieci od osiągnięć współczesnej techniki, trzeba nie lada zachodu. Najlepszym i niezawodnym sposobem jest… dawanie dobrego przykładu i wspólne spędzanie czasu na świeżym powietrzu. Rodzinna gra w klasy, zabawa w berka czy zawody w skokach na skakance mogą stać się ulubioną popołudniową rozrywką.
Wielkanoc czas gotowania, pieczenia, malowania jajek, ozdabiania koszyczków i stołów. Maluchy uwielbiają pomagać w kuchni, ale nie zawsze mamy czas i cierpliwość by wspólnie z nimi pichcić. Czasami ich obecność w kuchni może być kłopotliwa. Gorący piekarnik wymaga uwagi a tu właśnie coś kipi na kuchni. Co w czasie przygotowań do świąt począć z nudzącym się brzdącem?
Psycholog Wojciech Eichelberger
odpowiada na łamach Miasta Dzieci.
zadaj pytanie




RSS wydarzenia cała Polska