Dziecko i... kupa

"Mój niespełna 2,5 letni syn wstrzymuje robienie kupy. Chętnie siada na nocnik ale twierdzi, że nie da rady, że nie lubi robić kupy. A kiedy czuje że nie utrzyma, wtedy gwałtownie odmawia siadania na nocnik, tupie, złości się i płacze. Trzymam go wtedy za rączki i staram się spokojnie mówić, że jak zrobi kupę to przestanie go boleć brzuszek itp, w koncu daje się przekonać i jest dumny z siebie, że się udało...

Opracowaliśmy taką metodę, która działala bezbłędnie przez pół roku: po tym jak przez 8 dni nie robił kupy postanowiliśmy wdrożyć zmiany: sadzaliśmy go na nocnik po każdym posilku, po trzech dniach dawaliśmy mu czopek, a jak zrobił kupę to dostawał słodką nagrodę i wspólnie całą rodziną oglądaliśmy jego ulubione bajki. Od czterech tygodni ten system nie działa. Potrafi powstrzymać sie nawet po czopku i lewatywie. Próbowaliśmy rożnych nagród i nic. W akcie desperacji mowiliśmy mu, że się o niego martwimy i że nam smutno i że to jest niebezpieczne, ale on twierdzi: "mamo nie martw się, kocham Cię".
Nie wiem co zrobić. Wiem, że nie jest to problem zdrowotny, bo miał robione wszystkie badania wykluczające problemy związane z fizycznymianatomicznymi problemami.
Co zrobic?

Mój synek ma 3,5 roku. Bez problemu siusia w toalecie na ubikacji natomiast kupkę robi tylko w majtki. Nie chce usiąść na nocnik czy ubikację, nie pomagają też żadne nakładki na ubikację. Jak go tego oduczyć? Synek już od roku nie nosi pampersa, przez jakiś czas nosił go w nocy ale rano był suchy. Proszę o poradę.

Moja dwuletnia córka ma problem z oddawaniem kału. Ciąża była trudna ponieważ rozchodziliśmy się z tatą dzieci - osobą przemocową. Moja córeczka jest bardzo związana z tatą. Teraz tak strasznie boi się zrobić kupę, że potrafi ją nosić 7 dni drepcząc. W końcu robi ją ze strasznym bólem i płaczem. Kiedy zaczyna chcieć się jej kupę, odmawia jedzenia przez parę dni tylko pije. Zmieniłam dietę , włączyłam laktuloze i len-nic to nie daje. Lekarze mówią, źe to psychiczne-powiązali to z urodzeniem się dziecka.


--------------------------------------------

Ponieważ pojawiło sie kilka zapytań w sprawie treningu toaletowego małych dzieci, które dotyczą bardzo specyficznych zaburzeń o charakterze nerwowym/neurotycznym, więc zgodnie z naszą zasadą nie będę odnosił się do pojedyńczych przypadków, które wymagają indywidualnego i wnikliwego podejścia, lecz przedstawię mój ogólny komenatrz na ten temat.

Problemy z treningiem toaletowym, a w szczególności z oddawaniem kału (robieniem kupy) pojawiają się coraz częściej. Przyczyn może być kilka.

Nasilająca się w naszej kulturze obsesja czystości
Widzimy to na codzień w kampaniach reklamowych usiłujących sprzedać nam coraz więcej produktów do utrzymywanie higieny i czystości zarówno w mieszkaniach jak i osobistej - proszki wybielające, preparaty dezynfekujące, a takźe środki antyzapachowe.
Jeżeli dzieci oglądają te reklamy, jeśli rodzice ulegają presji utrzymywanie domów w standarcie higienicznym sali operacyjnej, to trudno się dziwić, źe ich dzieci nie chcą się brudzić i wydzielać przykrych zapachów. Popkulturowy wzorzec doskonałości jest współcześnie powiązany z umiejętnością całkowitej kontroli nad swoją fizjologią i higieną. Dzieci od najmłodszych lat będą chciały naśladowć ten wzorzec. Rodzice przekazują go potomstwu dążąc do tego aby jak najszybciej usiadło na nocniku i kontrolowało swoje wydalanie, za co jest entuzjastycznie chwalone. Przedwczesna presja rodziców jest przez dzieci odbierana jako wyraz dezaprobaty dla wydalania jako takiego.
Z badań psychofizjologii rozwojowej wynika, źe całkowitą zdolność do specyficznej kontroli zwieraczy krocza dziecko uzyskuje pod koniec trzeciego roku życia. Zmuszanie dziecka do tego wcześniej, stawia je wobec niewykonalnego zadania, co owocuje z czasem chronicznym napięciem w całym obszarze podbrzusza i przepony krocza. Napięcie to może nabrać charakteru trwałego, a brak kontroli nad zwieraczami uniemożliwia dziecku rozluźnienie konieczne do sfinalizowania wydalania. Może się to wydać obrazobórcze ale zapewniam państwa, że dla przyszlego szczęscia waszych dzieci lepiej jest gdy dziecko nawet do wieku lat 4 czy 5 nie w pełni kontroluje swoje wydalanie niż gdy zaczyna je kontrolować przedwcześnie, na przykład w wieku lat 2. W świetle tego wymaganie wielu żłobków i klubików dziecięcych, aby dzieci poniżej lat 3 kontrolowały zwieracze jest świadectwem niewiedzy lub nadmiernej tendencji do ułatwiania sobie życia kosztem zdrowia i przyszłości dzieci.

Reakcje rodziców na siku i kupę
Drugim powodem bywa osobista postawa, sposób reagowania rodziców na przykre zapachy i wydzieliny dzieci w okresie niemowlęcym i później. Często mylnie zakładamy, że dzieci w wieku niemowlęcym nie rejestrują naszych reakcji i komentarzy. Pamiętajmy, że choć nie rozumieją słów to w tonie melodii i głosu wyczuwają bezbłędnie najmniejszy ton dezaprobaty. Jeżeli na przykład przy wymianie pieluch lub w innych sytuacjach, gdy dziecko się zabrudziło kupą lub zsikało, reagujemy z obrzydzeniem i niechęcią, to dziecko w późniejszym okresie będzie powstrzymywać się przed robieniem nam takiej przykrości. Późniejsze tłumaczenie i nagrody nie są tego w stanie szybko zmienić.

W związku z tym, dobrą radą dla rodziców, którzy jeszcze nie zabrnęli w opisane w państwa mailach kłopoty, jest reagowanie z zachwytem na wszelkie przejawy tzw. czynności eliminacyjnych organizmu dziecka.
Wielu rodziców wyraża dezaprobatę dla sikania i robienia kupy w majtki w nadziei, że dzięki temu dziecko wcześniej zacznie siadać na nocniku. W świetle tego co powyżej, takie działanie jest pozbawione sensu.



Problemy rodziców
Nie bez znaczenia jest też stosunek rodziców do własnych czynności eliminacyjnych. Jeśli rodzice przeżywają negatywnie i z obrzydzeniem skądinąd błogosławione i niezbędne do życia pobyty w toalecie, to dzieci z pewnością będą brać z nich przykład.

Wtedy wielką pomocą dla dzieci może być własna praca rodziców nad swoim problemem nadmiaru kontroli. Wielu rodziców żyjących w stresie i pośpiechu żyje w permanentnym napięciu zwieraczowym, kolokwialnie zwanym dupościskiem. To z łatwością rejestrowane jest przez dzieci i nieświadomie naśladowane.
Świadectwem tego jest często używanie zdrobnień i eufemizmów w nazywaniu i opisywaniu czynności fizjologicznych (kupka, psipsi itp) lub/i ignorowanie ich przejawów (o tym się nie mówi).

W psychoterapii uważa się, że problemy z wydalaniem na najgłębszym poziomie mogą świadczyć o zaburzonej wymianie z otoczeniem polegającej na przewadze tendencji do brania nad dawaniem, popularnie zwanego skąpstwem. Jeśli mamy taki kłopot z dziećmi, powinniśmy jako rodzice, przyjrzeć sie sobie także w tym aspekcie.

Rodzicom, których dzieci już mają kłopoty z wydalaniem opisane w listach czytelników, zalecam udanie się do renomowanych ośrodków zajmujących się terapią małych dzieci.

 

PS.  Gdybym miał jednak ryzykować "w ciemno" interwencję terapeutyczną wobec dzieci opisanych w listach czytelników we wstępie lub innych dzieci do lat 3-4 mających podobne problemy, to zaleciłbym pozwolenie im na noszenie pampersów i rezygnację z wszelkich nacisków na kontrolę wydalania aź do czasu gdy same będą chciały się ich pozbyć. Przeraźonych rodziców zapewniam, źe to z pewnością nie potrwałoby długo.

Wojciech Eichelberger

 

Polecam także lekturę "Małej książki o kupie" 

 Przeczytaj również:

Czy postawa ”ufam, ale kontroluję” jest słuszna?

Jak tolerować to, że dzieci są różne i inne od obowiązujących stereotypów doskonałości i poprawności 
Moje dziecko nie chce się uczyć

 
Pomóż się nam rozwijać. Podziel się tym artykułem na Facebooku:
zostaw komentarz
Twoje imię lub nick
CAPTCHA Image Przeładuj
Przepisz kod z obrazka
Twój komentarz Wyślij komentarz
komentarze
Anna
2011-06-08 11:49:58
Mój syn zaczął korzystać z toalety w wieku ponad 3 lat. Martwiliśmy się, kiedy notorycznie odmawiał siadania na ubikacji (siku od razu udało nam się załatwiać na stojąco). Przyznam, że notoryczne zmienianie mu zabrudzonej bielizny wzbudzało moją nerwowość. Obawiał się robienia kupki, w związku z tym ją wstrzymywał, co powodowało, że ostatecznie nie było to dla niego przyjemne. W pewnym momencie uświadomiłam sobie, że to moja własna reakcja powoduje też w nim te obawy. Za same nawet próby siadania na sedesie zaczęliśmy go nagradzać, jeśli zdarzyło mu się zrobić w majtki na spokojnie go przebierałam i mówiłam, że nic się nie stało. W bardzo krótkim czasie udało się nam opanować sytuację, a mały z dumą krzyczy do mnie z łazienki: \"Mamo, zrobiłem kupkę!\" :)

Mama Mikusia
2012-05-04 03:37:41
Dziekuje Panu bardzo za ten komentarz. Przeczytalam go z ogromym zainteresowaniem.

ola
2012-05-13 14:23:17
GARŚĆ INFORMACJI NA TEMAT PROBLEMÓW Z KUPĄ U MAŁYCH DZIECI W moim przypadku, dopiero po przeszło 2 latach walki, zaczynamy wyraźnie wychodzić na prostą. Przez ten czas zdobyłam doświadczenie, którym chcę się podzielić z innymi mamami borykającymi się z tym naprawdę poważnym i przykrym problemem. Zacznę od najważniejszego  nie polegajcie na samym Internecie. U mnie największe postępy miały miejsce po dwóch wizytach u specjalistów (pierwszy etap  wizyta u gastroenterologa dziecięcego, drugi etap  wizyta u psychologa). Niestety wybrałam się do nich zdecydowanie za późno. Według mnie, współwinny tego stanu rzeczy jest lekarz rodzinny, który po zgłoszeniu przeze mnie problemu zalecił duphalac i tyle. Nie znam żadnego przypadku (a trochę znajomych z tym walczy), w którym sam duphalac coś zdziałał. On tylko może wspomóc leczenie. Tak więc naprawdę gorąco zachęcam by wybrać się do gastroenterologa dziecięcego. Ja odkładałam tę wizytę, bo miałam wizję, że będzie to badanie odbytu, a w rzeczywistości w czasie wizyty pani doktor osłuchała słuchawkami brzuch, zważyła, zmierzyła i przeprowadziła wywiad rzekę ze mną. W Szczecinie mogę polecić Panią doktor Czaję  Bulsę, na którą namiary bez problemu można znaleźć w Internecie. Pani doktor zleciła badanie krwi, by wykluczyć niektóre z możliwych przyczyn tej przypadłości. Wymienię teraz leki przepisane przez panią gastroenterolog, ale na pewno nie dla wszystkich powinny one wyglądać tak samo, więc jeszcze raz podkreślam, jak ważna jest wizyta u lekarza, a nie tylko w Internecie (piszę to do znudzenia, bo widzę z perspektywy czasu, że Internet daje złudzenie, że zrobiło się wszystko, a to nie jest prawda niestety). Leki te to: 1. Debridat  na receptę 2. Duphalac 3. Forlax 4. Parafina 5. Dicoman (lub Fibraxine  jedyny błonnik, z którego po chwili nie robi się galareta tylko da się wypić jako płyn). Wszystkie te leki w odpowiednich proporcjach uregulowały częstotliwość wypróżnień u mojej córki. Jednak po 3 miesiącach od ich stosowania wciąż pozostawał problem załatwiania się w bieliznę. Wtedy gastroenterolog odesłała nas do psychologa, bo w tym czasie dziecko powinno było się przekonać do załatwiania na nocnik czy sedes. Co do spraw natury fizjologicznej  na pewno trzeba zweryfikować dietę dziecka. Najważniejsze jest przyjmowanie jak największej ilości płynów. Wymagana ilość do 1,5 litra (moja córka ledwie pije połowę tego). Dobrze jeśli dziecko wypije 200 ml płynu na czczo (sok jabłkowy, pomarańczowy, winogronowy lub rumianek  mało słodkie musi być). Poza tym w diecie powinny znaleźć się owoce i warzywa, zaś ograniczać należy gotowaną marchew, ryż, kaszki ryżowe, białe pieczywo, kaszę manną, kakao, czarne jagody. Generalnie należy stosować dietę bogatoresztkową - info do znalezienia w Internecie. Nie podawać witaminy D (ja codziennie dawałam Vibovit a tam też jest D). Pani doktor mówiła, że zamiast Duphalacu można dawać jeden z sześciu owoców: kiwi, winogrona, figi, gruszka, śliwki i morele . Zaś zamiast Dicomanu (czy innego błonnika) można dawać dzieciom 3 łyżki stołowe otrębów. Swego czasu stosowałam też Laxinat  do nabycia w Rossmannie. Dosypywałam łyżeczkę do danonków. Słyszałam też o dobrych właściwościach soku z aloesu  nieraz w SuperPharmie są promocje, bo bez promocji to dość duży wydatek. Na bakteriach mlekowych Sanprobi jest informacja, że to jedyny probiotyk przebadany pod względem skuteczności w regulowaniu pracy jelit. Podobno pomóc może picie z samego rana wody z miodem, które trzeba przygotować przed nocą. Lecz w pojedynkę żadne z wymienionych tu nic nie pomoże moim zdaniem. Trzeba podejść do sprawy całościowo. Przestrzegam też przed czopkami. My przez dość długi czas podawaliśmy je dziecku, gdy przez 4 dni nie załatwiała się, ale po pewnym czasie stało się to prawdziwą tragedią. Ona bardzo przeżywała, zresztą ja też. Nic przyjemnego. A po jakimś czasie te glicerynowe czopki przestały działać i dawaliśmy jej takie mocno przeczyszczające. Wielki błąd, nic dobrego z tego nie wyniknęło. Zaś co się tyczy spraw natury psychologicznej  to zapewne nie do przekazania, gdyż u każdego będzie inaczej, rozwiązanie problemu nie będzie możliwe bez stanięcia twarzą w twarz ze specjalistą. Ja bardzo gorąco mogę polecić Panią Danutę Źrebiec ze Szczecina. Widać, że kobieta naprawdę zna się na rzeczy, bo przy dziecku ani pół słowa o kupie (nawet pomyślałam, że może zapomniała w jakiej sprawie do niej przyszłamJ), a dopiero jak córka wyszła na korytarz to przeszła do meritum. U nas akurat problem tkwi głównie we mnie, że nie daję dzieciom takiego oparcia, jak każda mama dawać powinna (by czuły się pewnie, by wiedziały, że dla mamy nie ma niczego niemożliwego& a ja niestety nie raz przy nich ręce rozkładałam). Za zadanie mam także dodać pewności siebie Kindze. Na wizycie Pani psycholog przeczytała córce, co o niej napisała pani przedszkolanka  a było tam wiele dobrych rzeczy, także info o tym, że córka sama korzysta z toalety, i myślę, że był to porządny zastrzyk wiary w siebie i od tego momentu skończyło się brudzenie bielizny. Ale nie wierzę, że to co pomogło nam, to pomoże innym. To na pewno indywidualna sprawa. Za to ogólną prawdą jest, że jeśli dziecko załatwia się w bieliznę, to nie wolno mówić, że nic się nie stało  trzeba natomiast wyrazić dezaprobatę (tak się nie robi, to jest brzydkie). Tylko nie przeginać, bez nerwów oczywiście ale zdecydowanie. A jak się mówi dziecku, że nic się nie stało, to w takim razie po co tu coś zmieniać& Tylko z umiarem. Ja wcześniej raz wywarłam taką presję na córkę, ze 8 dni się nie załatwiła bo nie chciała w majtkiL Trzeba raczej mówić tak  Kochanie, taka fajna z Ciebie dziewczynka, super sobie ostatnio z czymś poradziłaś, spróbuj zrobić na nocnik i dać nocnik do pokoju dziecka. Oczywiście obowiązuje złota zasada  nie mówić przy dziecku o problemie z kupą, by się nie napędzało i nie czuło coraz większej presji. Nie wolno używać nie tylko słowa kupa, ale brzuszek, zaparcie, problem itp. też nie. Nic na ten temat przy głównym zainteresowanym. Ze starsza córką to naprawdę długa historia jak widzicie. Ale ostatnio moja młodsza też zaczęła kombinować z kupą. Niestety to ten wiek (2,5 roku, dokładnie w tym wieku zaczęło się u starszej), gdzie moje dziecko prędzej zwymiotuje niż łyknie łyżeczkę parafiny, więc dawałam jej, to co dało się przemycić. Czyli duphalac (do serka lub picia, 2 razy po 5 ml dziennie) i błonnik fibraxine dodawałam do picia (w którym już np. dolane było 50 ml soku z aloesu). Jak najwięcej winogron i ogólnie owoców. Trzy porcje dziennie. I pilnowanie picia. Gdyby jednak nie robiła mi takiego problemu z przyjmowaniem leków, to sądzę że łyżka parafiny dziennie na czczo by była naprawdę pomocna. U młodszej, we wczesnym stadium problemu, pomogło: " Porównanie kupy do ślimaka, który powolutku wychodzi z dupki i chce popłynąć do swojej rodziny (my akurat mamy szambo  tam odbywają się zloty rodzinne kupek;)  zaczęłam tak jej mówić, bo odniosłam wrażenie, że niecierpliwi się, jak musi ciut dłużej posiedzieć na sedesie " Odwrócenie uwagi od kupy  czytanie książeczki albo robienie przy niej czegoś ciekawego, by zapomniała, że chciała uciec z nocnika " Tłumaczenie, że skoro tak jak starsza córka chce zrobić kupę w majtki, to też tak jak ona musi jeść debridat, duphalac&i cała wyliczankaJ " Rozbudzanie ciekawości odnośnie wyglądu kupy  u nas trochę pomogło zastanawianie się, jaki kolor ma kupa (np. poprzedniego jadła kukurydzę w puszce więc zachęcam, że może będzie kukurydziana&ble, wiem&). U nas to nie podziałało, bo za późno zaczęłam stosować tę metodę, ale wierzę, że niektórym dzieciom może pomóc tablica motywacyjna. Trzeba przygotować kartkę, i nalepiać na nią nalepkę po każdej kupie. Na początku do nalepki każdorazowo dawać ulubioną przekąskę (cukierek, żelek). Ale ważne jest, by poza tymi momentami zupełnie odstawić słodycze. Musi to być atrakcja. Jak system ten zacznie działać, to pomału trzeba podnosić poprzeczkę  mówić, że teraz słodycze się skończyły, ale jak uzbiera 3 nalepki, to pójdziecie na lody. A jeszcze później wydłużyć trzeba do 6 dni i potem dać też jakąś fajną nagrodę. Ale własnego doświadczenia w tej materii nie mam. Tym co mają podobny problem to życzę powodzenia, a tym którzy go nie mają radzę tylko by mieć oko na wypróżnianie małych dzieci i w razie jakiś opóźnień być czujnym.

Tata
2012-07-06 11:44:23
Czy ktos z potkal sie z sytuacja w ktorej dziecko ma problemy od kilku lat i wyglada to w ten sposob jakby dziecko zapomnialo jak sie robi kupe, pamieta tylko ze trzeba zaciskac posladki i za wszelka cene nie dopuscic zeby kupa wyszla, u nas wystepuje taka wlasnie sytuacja od ponad 2 lat i czujemy sie z zona bezsilni, corka jest ma prawie 4 lta, jest pogodna i inteligentna, kazda probe rozmowy o kupe ignoruje lub sie zlosci, dieta dopasowana do jej potrzeb. siku robi sama bez problemu, ale z kupa nie dajemy rady, jakies rady ???

krecik
2012-08-02 08:43:57
Mój syn długo miał problemy z załatwianiem się podobne do opisanych (np.skakał w pokoju, bo nie mógł się załatwić, a później nie zdążał na sedes, albo w innym czasie twierdził, że mu się nie chce, a kupa lądowała w majtkach. Na początku miał też problem z przejściem z pozycji stojącej (jak w pampersie) do siedzącej. Na siedząco nie potrafił się załatwić. Na bilansie 4-latka okazało się, że ma niedoczynność tarczycy, która miała duży wpływ na powstawanie zatwardzeń. Obecnie ma 6 lat i problemy z kupą się unormowały, chociaż raz na jakiś czas, ale rzadko zdarzają się drobne wpadki. Ostatnio bardziej martwi mnie to, że jeśli tylko więcej wypije (a z reguły mało pije) lata często do toalety, czasem wydaje się, że zbyt często. Często też zdarza się, że zasikuje majtki, bo nie ma czasu na pójście do toalety :) a później goni na ostatnią chwilę.

mama
2012-12-03 17:46:13
moj syn na 2,5 roku nie chce sie zalatwiac potrafi scisnac posladki i przytrzymac kupe nawet 10 dni gdy go \"zlapie\" i posadze na sedes strasznie placze lub potrafi stracic przytomnosc nie wiem co robic brak mi sil a nic mu nie pomaga.

Nyka
2013-02-04 09:32:55
Poziom\"artukułu\"jest żenujący. Nawet nie zaskoczył mnie brak jakiegokolwiek podpisu. Też bym się wstydziła.....

potty
2013-07-23 22:51:12
Skąpstwo i dupościsk...Rzeczywiście profesjonalne podjęcie tematu.

W każdy czwartek wysyłamy najświeższe wiadomości
o imprezach dla dzieci, pomysłach na zabawy i konkursach
z atrakcyjnymi nagrodami. Wśród czytelników losujemy bezpłatne zaproszenia! Zapisz się - to nic nie kosztuje!
wybierz region: 
wpisz email:
akceptuję politykę prywatności
zobacz, jak wygląda newsletter

Content on this page requires a newer version of Adobe Flash Player.

Get Adobe Flash player

zapisz się na newsletter


Darmowy e-book dla Ciebie
Konkursy
Świat wokół nas. Konkurs z ... owadami Świat wokół nas. Konkurs z ... owadami

Szanowni badacze owadziego świata, zapraszamy do udziału w konkursie! Sami zobaczycie ile owadów spotykacie na co dzień nie wiedząc nawet o tym jak się nazywają! Dużo przyjemności daje poznawanie ich w czasie zabawy. Dołączcie do niej koniecznie! To dopiero początek przygody.

Bolek i Lolek. Genialni detektywi. Konkurs Bolek i Lolek. Genialni detektywi. Konkurs

Co my tu mamy? Nie lada gratkę dla wszystkich małych (i większych) detektywów! Przy lekturze nagrody konkursowej będą zaśmiewać i dzieci i rodzice. Kultowi bohaterowie wcielą się w postać detektywów – Sherbolka i doktora Lolsona – i znowu narozrabiają! Wraz z Wydawnictwem ZNAK zapraszamy do udziału w konkursie!

wszystkie
Czytelnia
Pomysły na andrzejkowe wróżby

Listopad to miesiąc niezwykły. Wchodzimy w niego tanecznym, halloweenowym krokiem, żeby potem w ciszy i zadumie wspominać bliskich, którzy odeszli. Koniec listopada także jest wyjątkowy. Zbliżają się ANDRZEJKI! A jeśli Andrzejki, to zabawa, wróżby i swawole! Chcielibyście sobie przypomnieć wróżby z dzieciństwa? Szukacie pomysłów na nowe andrzejkowe wróżenie? Zapraszamy! jordan pas cher nike air max tn pas cher louboutin femme pas cher

Faworytki jesieni - gruszki na talerzu dziecka

Doskonałe na surowo, ale równie pyszne jako składnik deseru, sałatki, kompotu czy sosu. Klapsy, faworytki czy lukasówki – ich cudny aromat to wcale nie obietnica gruszek na wierzbie.

Zakupy
dodaj produkt
Oferujemy produkty wspomagające rozwój dziecka. Zapraszamy!
Długopisy, ołówki i inne przybory, które sprawią, że nauka stanie się przyjemnością.
Masz dość zmartwień, problemów i stresu? Te warsztaty internetowe uproszczą Ci życie
Te warsztaty internetowe są dla Ciebie!
Odbierz prezent od Miasta Dzieci!
 
KALENDARZ WYDARZEŃ
listopad 
dzisiaj
Pn Wt śr Cz Pt So Nd
     12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930
nasi eksperci
Wojciech Eichelberger
Psycholog, psychoterapeuta, współtwórca Instytutu Psychoimmunologii
Aneta Strelau
Dietetyk kliniczny z wieloletnim doświadczeniem
zadaj pytanie