Życie z niejadkiem. Sposoby na niechęć do jedzenia u dziecka

Marudzi przy warzywach, nie chce jeść mięsa, ucieka na widok mamy zbliżającej się z łyżką zupki… Jeśli twój maluch odczuwa niechęć do jedzenia, a ty stajesz na głowie by coś zjadł i martwisz się , że jest za chudy, jak najszybciej zmień swoje postępowanie. Oto kilka wskazówek, dzięki, którym twój malec i ty przestaniecie ze stołu robić pole bitwy. A wtedy maluch polubi jedzenie. Musisz uwierzyć, to naprawdę jest możliwe!

Nie karm maluszka przez sen butelką. Efektem nocnych karmień jest nie tylko przybieranie na wadze ale również rozregulowanie mechanizmu zaspokajania głodu i sytości. Dziecko przestaje się orientować, kiedy chce jeść (przez sen tego nie czuje) i w efekcie nie sygnalizuje głodu. A stąd już niedaleka droga do wychowanie małego niejadka.

•Pozwalaj swojemu malcowi jeść dokładnie tyle, ile chce. Jak twierdzą lekarze,  zdrowe dziecko, nawet jeśli zdaniem rodziców prawi nic nie je, na pewno się nie zagłodzi! Pamiętaj, że tak jak dorośli różnią się apetytem, tak i dzieci zjadają różne porcje.

Nie czekaj zbyt długo z wprowadzaniem nowości do diety szkraba. Szósty, siódmy miesiąc życia to dobry czas na urozmaicenie menu malucha. Dzieci w tym wieku są ciekawe nowości kulinarnych i stosunkowo łatwo przyzwyczajają się do nowych smaków i konsystencji. Ale musisz wybrać odpowiedni moment. Maluch powinien być spokojny i lekko głodny ale nie za bardzo bo będzie niecierpliwy). Na początek podaj pierś, a dopiero potem zaproponuj nowe danie.

• Przenigdy nie zmuszaj malucha do jedzenia! Ani nie nakłaniaj, nie przekupuj, nie każ itp. Robienie dużego zamieszania wokół stołu sprawia, że dziecięcy żołądek ściska się jeszcze bardziej. Co więcej, może stać się dla starszego dziecka karta przetargową i sposobem na uzyskanie zainteresowania rodziców (“Zjem , ale jak pozwolisz obejrzeć mi bajkę”).

• Jak tylko niemowlę nauczy się siedzieć, sadzaj je do wspólnych posiłków przy stole. Dziecko powinno wiedzieć, że jedzenie to konkretna, ważna (i przyjemna) w naszym życiu czynność. Że nie je się byle gdzie i byle jak. Jedząc z rodzicami przy stole, maluch podpatruje, jak to się robi i czerpie z jedzenia radość (wiadomo nie od dziś, że w towarzystwie wszystko bardziej smakuje).

Niejadkowi ogranicz sok. Najlepiej powoli (stopniowo rozcieńczając) zastąp go woda mineralną. Sok bowiem, szczególnie ten przecierowy jest bardzo kaloryczny i sycący. Nic więc dziwnego, malec po wypiciu szklanki lub dwóch nie ma już ochoty na obiad albo kolację.

Zlikwiduj wszystkie przekąski. To nieproste zadanie, jeśli uważasz, że dzięki nim maluch w ogóle cokolwiek je. Tyle tylko, że to błędne koło. Szkrab nie ma ochoty na główne posiłki właśnie dlatego, że je ciągle przekąski. Pół biedy, gdy podajesz do przegryzienia kawałek jabłka lub marchewki. Ale nie ma co ukrywać: zwykle częściej od owoców w rączkach dziecka lądują paluszki albo ciasteczka, które oprócz mnóstwa kalorii nie zawierają cennych i ważnych dla organizmu składników.

Zachęcaj dziecko do samodzielnego jedzenia. Gdy twój maluch będzie mógł sam trzymać łyżeczkę z serkiem, kawałek jabłuszka lub biszkopta, z pewnością zje z większym smakiem. Tak to już jest, że samodzielność jest dla każdego dziecka bardzo ważna, sprawia, ze maluch chętniej podejmuje się nowych wyzwań i z przyjemnością je powtarza, bo jest z nich bardzo dumny. No i jak przyjemnie pogryźć sobie samemu!

Urozmaicaj dania. Pamiętaj, że je się także oczami! Dlatego zadbaj o to, by potrawy wyglądały kolorowo. Możesz także pokusić się o wyczarowanie z jedzenia jakiejś postaci lub zwierzątka. Z tostu możesz np. zrobić uśmiechniętą buzię: wystarczy położyć na nim plasterek żółtego sera, włosy zrobić ze szczypiorku, oczy z pestek dyni, a buzię z keczupu. Z pomysłem można podać niemal wszystko ( nawet ziemniaki). Pamiętaj też, by nie nakładać dziecku na talerz zbyt dużych porcji. To może zniechęcić je do jedzenia: bo z jednej stron wie ono, ze nie zje wszystkiego, z drugiej nie chce zawieść mamy. W takiej sytuacji naprawdę trudno o dobry apetyt.

Pamiętaj! Bądź cierpliwa i daj sobie czas.
Jeśli zastosujesz się do powyższych rad, musisz cierpliwie zaczekać. Nie tak od razu małego niejadka ca się zamienić w smakosza. Maluch musi się przekonać, że jedzenie przestało być kara lub sposobem szantażu. Musi się upewnić że się nie złamiesz i nie podasz mu ciasteczka przed obiadem, ze nie będziesz obiecywać zabawek za zjedzony kotlecik. Dopiero po kilku tygodniach zauważysz, ze dziecko przy stole sprawia coraz mniej kłopotów, ze może nie je jeszcze wszystkiego, za to je ze smakiem! A jeśli nadal twoim zdaniem jest niejadkiem? Idź do pediatry (sprawdzi, czy maluch prawidłowo się rozwija) albo psychologa (podpowie czy nie popełniacie jakiś błędów).

Aneta Strelau, dietetyk.

Autor tekstu : Aneta Strelau