Zrelaksowana Mama – czyż to nie brzmi pięknie?

Zrelaksowana Mama… Czyż to nie brzmi pięknie? Ale równocześnie tak… nierealnie. Przecież zabiegane, zapracowane, wiecznie zajęte robieniem pięciu rzeczy na raz Mamy – nawet nie pomyślą o RELAKSIE. Ale tu właśnie tkwi sedno – to nie chodzi wyłącznie o TEN relaks, lecz o stan umysłu!

Warsztaty internetowe Zrelaksowana Mama mają na celu zmianę naszego sposobu myślenia, działania, odczuwania, współodczuwania.

Podzielone są na etapy – tempo ich przerabiania zależy od nas – mamy na to 7 tygodni. Warto podkreślić, że kolejność ułożenia modułów jest solidnie przemyślana.

Ja chciałabym się tutaj skupić na zagadnieniach, które odebrałam jako najważniejsze przesłanie i intencję Autorki tychże warsztatów. Odrzucamy schematyczność, automatyczne reakcje, wzorce zaczerpnięte z dzieciństwa i skupiamy się na NAS samych.

To nie dlatego, że te wartości są złe – lecz by móc znaleźć sposób i drogę niejednokrotnie lepsze, takie, które uczynią nasze relacje z dzieckiem zdrowszymi, pełnymi miłości i ciepła. Tutaj pierwszych zmian dokonujemy w sobie samych. Staramy się przeanalizować własne zachowanie w różnych sytuacjach, swoje zalety, sukcesy, ale też porażki i wyciągnąć wnioski. To podwalina wszelkich zmian, a te mogą być tylko na lepsze!

Warsztaty – dzięki swej konstrukcji – zachęcają nas do przemyśleń i ćwiczeń. Dają również wiele wskazówek, czasami aż cudownych w swej prostocie. Czerpmy z tego źródła. Kolejne – bardzo ważne zagadnienie: nie każdy potrafi okazywać uczucia, wstydzimy się (tak naprawdę nie wiadomo czego), zakładamy maski, ukrywamy.

A kto, jak nie my jest wzorem i przykładem dla naszych dzieci?

Zatem zacznijmy od nas samych – uczmy się okazywać emocje i mówić o nich. Dzięki temu łatwiej i SPOKOJNIEJ będziemy reagować na różne sytuacje, zarówno te stresujące, jak i radosne. Nie ma znaczenia, czy dysponujemy dużą ilością czasu, czy też cierpimy na jego chroniczny niedosyt – czasem wystarczy drobny gest i świat staje otworem.

Nie zmieniajmy naszych dzieci na siłę, zaakceptujmy je takimi, jakimi są – a są cudownymi małymi ludźmi, z własnym zdaniem, przekonaniami, zainteresowaniami. Mądrze pomagajmy im odkrywać świat i samych siebie, wspierajmy, chwalmy, pomagajmy (ale nie wyręczajmy!), a to zaowocuje – wspaniałymi, inteligentnymi, stabilnymi emocjonalnie i potrafiącymi kochać dorosłymi.

Podoba się Wam taka perspektywa? To do dzieła, a aby sobie ułatwić „pracę” skorzystajcie z warsztatów Zrelaksowana Mama. Bardzo polecam!

 

Monika Konieczny
Mama Bartka (10 lat) i Madzi (6 lat)

 

 

Autor tekstu : Monika Konieczny