Złość dziecka

Złość. Kiedy dziecko doprowadza nas do szału…

Złość w harmonogramie dnia występuje codziennie. Mimo, że się z nią nie umawiamy zagląda do nas na zbyt często. Psuje nam humor, plany, zraża do ludzi, sprawia przykrość, ból i tylko pozornie rozładowuje napięcia.

Złość jest uczuciem jak inne: radość, smutek, podekscytowanie. Skoro została dana ludziom to znaczy, że jest potrzebna (artykuł Złość i agresja). Skoro jest potrzebna nie możemy się jej wyzbyć. Trzeba natomiast w odpowiedni sposób ją wyrażać.

Trening, rozsądek, wyobraźnia

Wyrażanie złości nie jest łatwe wymaga treningu, rozsądku i wyobraźni.

Dlaczego?

Większość z nas w chwilach wzburzenia działa impulsywnie, szybko, bez namysłu. Sprawiamy innym przykrość, ból, potem nam z tym źle i żałujemy naszych reakcji. Dlatego potrzebny nam trening jak się pozbywać złości we właściwy sposób. Wymaga rozsądku. Jako ludzie dorośli musimy używać rozumu, być odpowiedzialnymi i wiedzieć, co i po co robimy. Wyobraźnia. Potrzebna jest, by przewidzieć możliwe konsekwencje naszych słów i działań.

W chwilach wzburzenia często nie panujemy nad sobą. Dlatego niektórym wydaje się niemożliwe myśleć wtedy o rozsądku i wyobraźni. Właśnie z tego powodu musimy pomyśleć o tym wcześniej, zanim zdarzy się taka sytuacja. Zastanówmy się, kiedy najczęściej się denerwujemy, możemy nawet sobie to wypisać na kartce.

Którzy ludzie nas denerwują, w jakich sytuacjach, po jakich słowach wpadamy w furię, jakie zachowania małżonka złości nas najbardziej, jakie zachowanie dziecka powoduje naszą bezradność? Co potem? Dzięki temu wiemy już, z czym mamy problem.

Nasza złość jest naszą sprawą

To jak my przeżywamy złość, jak ją ukazujemy światu, zależy tylko od nas. Nie możemy zrzucać winy na innych za nasze reakcje, czyny i słowa. Owszem, to inni ludzie i sytuacje wywołują naszą złość, ale to my odpowiadamy za to jak sobie z nią poradzimy. A najgorsze, co możemy z nią zrobić to przenieść na innych albo spotęgować. Zapewne żadne z nas nie chce krzywdzić swoich dzieci , jak zatem pokazać im, że robią coś źle, zachowują się niedopuszczalnie, a nam jest przykro i złości nas powstała sytuacja. Przyjrzyjmy się temu na przykładach z życia. Oto niektóre z nich.

Zabawki

Chleb powszedni rodziców i opiekunów. Sklep i dział zabawek staje się dla niektórych rodzin zakazanym terytorium. Tam odbywają się sceny straszne: płacz, tupanie, piski, kopanie, wyrywanie. Co robić? Przewidzieć i przeciwdziałać. Trening, rozsądek, wyobraźnia. Nie od dziś istnieją działy z zabawkami. Możemy przygotować malucha na wyjście np. do centrum handlowego, porozmawiać w domu o tym, że nie będziemy… Np. dziś idziemy do sklepu, ale ponieważ mamy ważne artykuły do kupienia nie zajrzymy dziś do działu z zabawkami. Lub: dziś idziemy do sklepu, ale kupimy tylko jedną zabawkę. Gdy jednak na miejscu w sklepie spotyka nas złość albo szantaż, płacz dziecka, możemy zastosować metodę mojej znajomej – wielokrotnie sprawdzoną. Mówimy dziecku, że ponieważ ma już tak wiele zabawek może wybrać tylko taką, którą można się bawić, na co najmniej 10 sposobów. Często dzieci w wymienianiu dochodzą tylko do 5-6 sposobów i same stwierdzają, że ta zabawka jednak nie jest taka fajna. W sumie jest nudna i podobna do poprzednich. W tak stworzonej sytuacji włączamy dziecko do procesu podejmowania decyzji. Co uczy je m.in. odpowiedzialności za swoje wybory i zabawki. Jeśli jednak nasz malec wymyśli te zapowiedziane 10 sposobów powinniśmy jednak dotrzymać słowa i kupić zabawkę. Wychowując nie możemy rzucać słów na wiatr.

Płacz

Często rodzice odchodzą od zmysłów, gdy dzieci płaczą bardzo długo. Są różne powody płaczu. Czasem bywa że jest on szantażem. Częściej jest jednak informacją, że dziecko czegoś potrzebuje, coś go boli, coś złego się wydarzyło albo potrzebuje naszej uwagi. Te sytuacje najczęściej rodzice rozróżniają. Co jednak, gdy nie ma powodu, a dziecko płacze albo wręcz „wyje”?. Gdy mamy ochotę wybuchnąć? Dajmy upust gromadzącej się w nas negatywnej energii gdzieś obok. Jeśli to możliwe niech ktoś nas zastąpi na chwilę w opiece nad dzieckiem. A my pójdźmy odetchnąć na chwilę na spacer, balkon, albo sprzątnijmy coś, zajmijmy czymś ręce. Takie proste czynności mogą pomóc. A co gdy jest to nie możliwe? Zróbmy coś zaskakującego i przyjemnego i dla nas i dla dziecka, coś co wywoła ogólną zmianę nastroju.

Co robić, gdy płacz jest szantażem?

My dorośli czasem tak to postrzegamy, a najczęściej jest nazwijmy głośnym wołaniem o uwagę lub postawienie na swoim. Po pierwsze trzeba dotrzeć do prawdy, czyli czego dziecko potrzebuje, dlaczego jest mu źle. Może się okazać, że płacze wtedy, gdy zajmujemy się jego/jej rodzeństwem. Jak zwykle rozmowa jest w takich sytuacjach niezbędna. Tworzymy rodzinę, więc rodzice dla wszystkich muszą znaleźć czas, dla siebie również, bo wszystkich kochamy jednakowo, choć czasem nie w ten sam sposób. Jeśli jest to młodsze rodzeństwo, możemy „płaczka” włączyć w opiekę, powierzyć mu drobne zadania np. składanie ubranek.

Starsze dziecko może nas „szantażować płaczem”, gdy chce wyjść na dwór. Najpierw odpowiedzmy sobie na pytanie, dlaczego nie może wyjść, np. bo jest późno, a nikt z dorosłych nie może mu towarzyszyć. Odpowiedź „nie, bo nie” albo „nie, bo ja tak mówię” do niczego nie prowadzą. Dziecko musi wiedzieć, dlaczego nie wolno mu teraz wyjść. Musi otrzymać jasny komunikat. Powiedziany spokojnym głosem. W przeciwnym razie powtórzą się takie sytuacje, bo nie będzie wiedział, czemu nie może, czego robić i dlaczego coś jest złe, niebezpieczne itd.

Bójki

Bicie się, ciągnięcie za włosy, szczypanie, gryzienie, drapanie, to prawie nieodłączne elementy dzieciństwa. To nie znaczy, że mamy nie reagować. Oczywiście, że tak. Najlepiej przed faktem albo w danym momencie. A więc rozmowy o tym że krzywdzenie, zadawanie bólu jest złe i nie wolno tak robić. Przyzwolenie na drobne bójki otwiera drogę do osiągania celów przez pokazywanie siostrze, bratu, koledze, koleżance, kto tu rządzi, kto jest silniejszy i jak będę zdobywał strefę wpływów. Jak reagować? Przede wszystkim natychmiast. Zatrzymać rękę, nogę, przedmioty. Zabrać na bok. Czasem pomaga też powstrzymanie wszelkich ruchów poprzez przytulenie, wyciszenie złości, pobudzenia. Najgorszym błędem byłoby dać klapsa czy lanie. Po pierwsze jest to zły przykład (skoro mówimy że zadawanie bólu jest krzywdzące), do niczego nie prowadzi. Po drugie pokazalibyśmy dziecku, że ono nie może bić się z kolegą, ale my – owszem możemy je karać fizycznie. Błędne koło. Porażka wychowawcza.

„Pyskówka”

Czasem tak zwana „pyskówka” może bardziej wyprowadzić z równowagi niż cokolwiek innego. Dlaczego? Bo słowa bolą, padają bardzo szybko, nie nadążamy z reakcją, albo stosujemy niewłaściwą. Co robić? Przypomnieć, co było tematem poprzedniej, jak nasze dziecko reaguje i jak my reagujemy. Przygotować się. Gdy dziecko podnosi głos my powinniśmy tego nie robić, choć to trudne. Podnoszenie decybeli nie prowadzi do niczego dobrego.

Jeśli dziecko tupie, płacze można odprowadzić je w jakieś konkretne miejsce w domu, gdzie może wypłakać się. Jeśli podnosi rękę na kogokolwiek zatrzymać ją zanim uderzy. Podobnie, gdy zaczyna niszczyć jakieś zabawki albo sprzęty. Informacja niezbędna. Co robi źle, dlaczego tak nie można, dobrze jest też podać alternatywę dziecku, co może zrobić gdy ktoś go zdenerwuje. Co my możemy zrobić, gdy emocje sięgają zenitu? 10 oddechów to wcale nie głupi pomysł. Pomagają uspokoić oddech, orzeźwiają umysł podobnie szklanka wody. Niekiedy pomaga milczenie, pozorna obojętność. Informacja dla dziecka że tupaniem nic nie wskóra, gdy podejmie rozmowę z rodzicem, dostanie sygnał, że w ten sposób się rozwiązuje problemy.

Kary

Kary w pewnych sytuacjach są niezbędne. Najważniejsze, by ich nie odraczać i by były współmierne do nazwijmy to do przewinienia.

Mam tu na myśli kary pozacielesne. Jeśli malec zniszczył zabawkę, powinien próbować ją naprawić lub nie otrzymać nowej przez jakiś czas (z góry określmy czas np. miesiąc), jeśli narobił bałaganu – posprzątać. Jeśli pobił kolegę, koniecznie przeprosić i na przykład nie oglądać ulubionego filmu. Kara, by była skuteczna musi być jasna dla dziecka, musi być konsekwencją jego działań, a nie instrumentem dla nas do odreagowania.. Dziecko musi wiedzieć, co zrobiło źle, dlaczego tak nie można postępować, jak będzie kara i kiedy się zaczyna, a kiedy się kończy.

Kary – pułapki:

„Jeśli nie przestaniesz rozrzucać zabawek to zobaczysz” Dziecko ze zwykłej ciekawości będzie chciało zobaczyć, co się wtedy stanie, więc nie przestanie. Rodzice sami lepiej wiedzą jak trudno jest zgasić ciekawość dziecka. Wymyślmy coś zanim wymyśli dziecko kolejną zabawę na sprawdzenie naszej cierpliwości.

„A płacz sobie, płacz nic mnie to nie obchodzi”. Uwaga, potem mogą dołączyć inne zachowania dla zwrócenia uwagi: psucie zabawek, bicie.

„Jak jeszcze raz to z robisz mamusia przestanie Cię kochać”. Okrutne. Może spowodować powstanie lęku u dziecka. Nie można określić, zmierzyć tej kary, niemożliwa do zrealizowania, budzi strach.

Kary nie należy odraczać. „Dziś już jest późno, więc, nie musisz sprzątać zabawek”. Dorosły musi być konsekwentny, by dziecko łączyło fakt złego zachowania z karą, którą ponosi. Pamiętajmy o nagrodach za dobre zachowanie, pochwałach, które znaczą dla dziecka ogromnie dużo i są znacznie skuteczniejsze.

Gdy zapanujemy nad swoimi emocjami będzie nam łatwiej ogarnąć emocje naszych dzieci, a przede wszystkim będą widzieć w nas wzór jak sobie z nimi radzić. Pamiętajmy, że możemy pracować nad wybuchami swojej złości zanim nastąpią: trening, rozsądek, wyobraźnia.

 

 

Autor tekstu : Dorota Mazur



ZOBACZ TAKŻE:agresjaemocjew domu