Żegnaj skarpetko. Recenzja

Ile to razy zdarza się tak, że rodzice za namową swoich pociech zgadzają się na zwierzątko w domu? Jak często zdarza się, że po paru dniach mały opiekun przestaje wykazywać zainteresowanie swoim pupilem?

Tak było w naszym przypadku. Córka bardzo długo prosiła o królika i w końcu się na to zgodziliśmy.

Oczywiście na początku była wielka radość, która stopniowo malała wraz z obowiązkami, które się pojawiły.

Kolejne tygodnie uświadomiły nam wszystkim, że królik potrzebował nie tylko głaskania, ale przede wszystkim karmienia, wymieniania wody i sprzątania klatki. Nie zawsze też chciał się bawić i przebywać na kolanach. Czas, który moja córka mogła poświęcić na zabawę, telewizję czy przyjaciół teraz musiała spędzić przy króliku. Podobnie, jak główny bohater, moje dziecko również przechodziło momenty zwątpienia. Zawsze jednak pomagałam jej w tych najcięższych chwilach, dlatego była przerażona całą fabułą.

Książka jest fantastyczna i będzie cennym drogowskazem dla rodziców oraz naszych pociech. Niezwykle ciepła, pełna emocji, a przede wszystkim szczera. Zwierzątko to nie tylko przyjemności, to obowiązek, to wyrzeczenia, to poświęcony czas. To nie maskotka, którą można odłożyć na jakiś czas na półkę, gdy się dziecku chwilowo znudzi.

Znakomicie została tutaj przedstawiona lekcja odpowiedzialności. Może momentami zbyt dosadnie, jednak najważniejsze zostało osiągnięte – mały czytelnik poczuł emocje.

Skarpetka to królik, który jest towarzyszem chłopca. Pewnego dnia odkrywa on, że zwierzątko nie jest dobrym kompanem do zabaw, gdyż wielu rzeczy nie potrafi. Chłopiec postanawia pozbyć się królika pozostawiając go w lesie.

W tym celu idzie na spacer. Po drodze spotyka dziewczynkę z psem, przed którą chowa się w krzakach. Po chwili jednak sam siebie uspokaja tłumacząc, że pewnie ona również chce się pozbyć swojego przyjaciela.

Jak się potem okazuje rozstanie ze Skarpetką nie jest takie proste, jak się chłopcu wydawało, ponieważ królik wcale nie chce dobrowolnie odejść.

W końcu chłopiec wykonuje dość odważny krok i przywiązuje Skarpetkę do drzewa kawałkiem włóczki pochodzącej z jego własnego sweterka. Następnie nie oglądając się za siebie ucieka. Po chwili jednak w jego serduszku pojawiają się wyrzuty sumienia, więc szybko wraca w to samo miejsce.

Z przerażeniem odkrywa, że Skarpetki nie ma na końcu czerwonej włóczki. Co stanie się potem? Czy chłopiec znajdzie Skarpetkę? Zapraszam do lektury.

Powiem krótko: gdy czytałam tę bajkę moja córeczka była przerażona. Głównie dlatego, iż sami mamy królika i temat nie jest nam obcy. Powiedziała mi potem, że owszem czasami miała dość sprzątania klatki, ale nigdy nie pomyślała, aby oddać zwierzątko.

Na uwagę zasługują tutaj duże ilustracje, które czasem mówią więcej niż czytany tekst. A jest on prosty, klarowny i zrozumiały. Co prawda jest go niewiele, ale potrafi wzbudzić prawdziwe emocje w czytelniku. Oprawa jest twarda, więc po książkę często możemy sięgać, bez obaw o zniszczenie. 

Nie podoba mi się jedynie format książki. Dlatego, że jest on nietypowy, to bajeczka nie wchodzi na półkę, nie mieści się do plecaka i podczas czytania trzyma się ją niewygodnie.

Katarzyna Jakuszko

Żegnaj, Skarpetko!
Autor: Benjamin Chaud
Ilustracje: Benjamin Chaud
Stron: 36
Oprawa: twarda
Format: 21,5 x 33,5 cm
Dla dzieci w wieku 3+
Seria: Szkółka Dobrych Manier
Wydawnictwo Zakamarki

Zapraszamy do działu recenzji Miasta Dzieci!