Zaczarowany Bal – recenzja spektaklu

libretto: Tadeusz KIJONKA
kierownictwo muzyczne: Antoni GREF
inscenizacja i reżyseria: Maria WAŁCERZ
scenografia: Ryszard KAJA
choreografia: Teresa KUJAWA
premiera: 14 września 1996r.

W minioną niedzielę wraz z moją czteroletnią córeczką, miałyśmy przyjemność uczestniczyćw wyjątkowym artystycznym wydarzeniu. Zaczarowany Bal – musical w 2 aktach w wykonaniu artystów z Opery Śląskiej przeniósł nas do świata, w którym bajka w naturalny sposób splata sięz rzeczywistością.

Fabuła jest prosta: akcja toczy się w Teatrze, który widzowie widzą niejako od strony kulis.Dyrektor i aktorzy postanawiają nigdy więcej nie realizować przedstawień dla dzieci. Wobec taknieprzychylnej dzieciom decyzji na ratunek przybywają Krasnoludki – Ufoludki.

W akcie pierwszym, bajkowi bohaterowie starają się na nowo wnieść fantazję do światadorosłych i obudzić w nich wiarę w krasnoludki. Akcja toczy się szybko, jest tu mnóstwozamieszania, krzyków, skoków, pisków, są też oczywiście tańce i piosenki. Niektóre scenyśmieszą, inne straszą. Dzieciom z pewnością spodoba się latający czajnik – wehikułKrasnoludków oraz gadająca Papuga i długo wspominać będą taniec duchów.

Dorosłym bardziej przypadnie do gustu akt drugi, czyli tytułowy "zaczarowany bal," na którymspotkają się ze sobą postaci z najpopularniejszych baśni: Śnieżka, Kopciuszek, CzerwonyKapturek z Wilkiem, Dziewczynka z zapałkami, Kot w butach, Jaś i Małgosia a nawet Smok.Każda z postaci ma tu swoje przysłowiowe "pięć minut". W części tej dominuje taniec, muzyka iśpiew – rewia w wykonaniu profesjonalistów. To musi się podobać i podoba się.

Przedstawienie zapowiadane jest jako rozrywka dla całej rodziny, dla widzów w wieku od 3 do 103 lat. Faktycznie myślę, że każdy znajdzie tu coś dla siebie. Dziewczynki zachwycąsię strojami dam i księżniczek, chłopcy żywiej zareagują na strzały z pistoletów i smoka.Maluchy ucieszą się na krasnoludki i tańczące zwierzaki, a dorośli docenią walory muzyczne ichoreografię.
Niestety owa uniwersalność ma też swoje słabsze strony: podczas kilku scen maluchy będąsię zwyczajnie bały, innych nie zrozumieją, znudzą się też przy kolejnej piosence. Czasprzedstawienie nie jest dostosowany do możliwości najmłodszych widzów. Dwie godziny tozdecydowanie za długo, by spokojnie siedzieć w jednym miejscu. W efekcie sporo dzieci tańcowało w przejściach na widowni (miało to nawet swój urok). Mimo tych mankamentów Zaczarowany Bal pozostawia po sobie miłe wspomnienia tym bardziej, że wielki finał łączy się też z miłą niespodzianką dla małych i dużych gości.    

Polecamy również Bal w operze  oraz Oniryczne rozgrywki szachowe – recenzja spektaklu Alicja po drugiej stronie lustra

 

Autor tekstu : Joanna Raczyńska