Zabawa w teatr rodzinny? Dlaczego nie!

Chciałabym namówić państwa na założenie amatorskiego teatru rodzinnego. Można to zrobić w szkole, przedszkolu lub w grupie znajomych. Nie jest to takie trudne i niemożliwe do zorganizowania. Potrzeba tylko dobrych chęci kilku rodzin. Nam się udało. Amatorski Teatr Rodzinny „Antrakt” powstał w 2004r. Pomysłodawcą i twórcą jest Artur Niedziółka, który postanowił wystawić jedną z Bajek-Grajek, pt. „Król Bul”.

Zaraził swoim pomysłem grupę rodziców z Zespołu Szkół Katolickich w Otwocku.

Idea, która mu przyświecała, to pokazać dzieciom rodziców od innej strony. Na co dzień poważnych lekarzy, nauczycieli, prawników, biznesmenów, a w teatrze ludzi pełnych fantazji i humoru, umiejących wygłupiać się i śmiać z siebie. Pomysł okazał się strzałem w dziesiątkę. Przedstawienie odniosło wielki sukces.

Od tego czasu teatr „rozrósł się” do ponad pięćdziesięciu osób w wieku od 5 – 45 lat. Skąd aż tyle osób? Już od następnego przedstawienia „O dwóch łysych takich, co ukradli księżyc” dołączyły rodziny aktorów. Wszyscy chętni otrzymali role. Trzymamy się zasady, że ważniejszy jest udział, niż perfekcja wykonania. Zaadoptowaliśmy sztukę do naszych potrzeb tak, aby każdy mógł zagrać choćby w epizodzie. Teatr stale się rozwija. W najnowszym spektaklu, dzieci, na równi z dorosłymi kreują główne role. Każde z 30 dzieci ma również swoją rolę mówioną.

Teatr zaczął spełniać nowe zadania. Teraz, stał się miejscem, gdzie oprócz zabawy, wzmacniają się i ubogacają pozytywne relacje między rodzicami, a dziećmi oraz wzajemne pomiędzy dziećmi. Nie jest to gołosłowne:

1. Przede wszystkim, w dzisiejszym zabieganym świecie, spędzamy twórczo czas razem z dziećmi – na próbach, na występach, przygotowując stroje i rekwizyty oraz dekoracje.

2. Razem musimy stawić czoła tremie, która wcale nie jest mniejsza, gdy się ma 40 lat!

3. Dzieci z całkowitą naturalnością przyjmują mamę w roli wróżki kwiatów, pszczoły czy wrony – elegantki, a tatę w roli groźnego rozbójnika, wesołego osiołka czy nieco szalonego pelikana. Widać, że podoba im się „nowy” rodzic. W jakimś stopniu rodzice stają się bohaterami dzieci.

Podobnie, pozytywnie rozwijają się relacje między dziećmi.

Obecnie mamy w grupie prawie trzydzieści dzieci, w wieku od 5 do 17 lat. Ci najstarsi, gimnazjaliści czy nawet licealiści, zgodnie ćwiczą na próbach, razem z „zerówkowiczami”, a nawet przedszkolakami. Oczywiście zadania i role są zróżnicowane i dostosowane do wieku. Starsi pomagają młodszym a nawet uczą ich układów tanecznych. Niestety, w dzisiejszych szkołach, rzadko obserwujemy takie zdrowe relacje miedzy uczniami. W teatrze to się udaje!

To wielkie plusy zabawy w teatr. Dodajmy jeszcze taki argument, który jest dodatkiem, ale może stać się pomysłem na pozytywne zmiany. Chodzi o powrót do zapomnianych, dawnych pasji. Wielu z nas chodziło do szkół muzycznych, rysowało, śpiewało, komponowało piosenki, tańczyło, szyło itd. Życie, z różnych powodów, zmusiło nas do rezygnacji z tej części naszego „ja”.

Może teraz, jest dobry czas, aby wrócić do swoich marzeń… Przypomnieć siebie z dawnych lat: wyjąć notes z piosenkami, nuty z pudła (gdzie przeleżały dziesięć lat), założyć nowe struny do gitary, przynieść z piwnicy maszynę do szycia i zaprojektować strój np. dla Królowej Śniegu…

Nawet nie zdajemy sobie sprawy, jak wiele umiemy i jak wiele możemy z tego dać innym. Szkoda, aby nasze dzieci, nie znały nas z tej strony….

Co wziąć pod uwagę rozważając założenie teatru rodzinnego?

Spróbuję zadania przedstawić w punktach, tak aby mogli państwo przeanalizować sytuację u siebie. W celu informacyjnym podaję, jak my, poradziliśmy sobie.

I. Aktorzy. Kogo zaprosić do wspólnej zabawy?

Oczywiście całe rodziny.

II. Miejsce. Gdzie urządzać próby i występy?

Jeżeli występują całe rodziny, a grupa jest liczna, potrzebujemy minimum dwóch sal.

W naszym teatrze, pierwsze próby, zawsze robimy w podgrupach, scenami. Później w Domu Rekolekcyjnym Ojców Dolorystów w Józefowie. Mamy tam dużą salę, jako scenę, drugą mniejszą gdzie możemy się przebierać w stroje oraz salę do ćwiczenia układów tanecznych dzieci. Dodatkowo jest tam duży ogród, gdzie dzieci, po swojej próbie, mogą bawić się, grać w piłkę itp.

Występy robimy w szkole, w Domach Kultury, w Domach Pomocy Społecznej, w zaprzyjaźnionych parafiach. Właściwie wszędzie tam, gdzie zostaniemy zaproszeni.

III. Repertuar

Dobierając sztukę, nad którą będziemy pracować wiele miesięcy, musimy wziąć pod uwagę:

1. Dla kogo będziemy grać.
2. Ilość i wiek aktorów.
3. Umiejętności aktorów.
4. Możliwości inscenizacyjne (wielkość sceny, dekoracje, oświetlenie, nagłośnienie itp.)
5. Ile czasu chcemy przygotowywać przedstawienie.

W naszym teatrze „Antrakt” gramy dla dzieci, a wiec wybieramy bajki muzyczne. Ze względu na obsadę, zarówno dziecięcą jak i udział dorosłych oraz na ilość aktorów, dokonujemy adaptacji. Tak było ze wspomnianą już baśnią „O dwóch takich …”. Musieliśmy ją przerobić, dodając kilka scen, dopisując piosenki itp. „Do najnowszego przedstawienia, przygotowaliśmy swoją wersję „Królowej Śniegu”. Wiązała się z tym konieczność skomponowania nowych piosenek. Na szczęście, mamy grupę zdolnych rodziców, którzy podjęli się tego zadania. W tej bajce, wszystkie teksty i muzyka są autorskim dziełem „Antraktu”. Przygotowując mniejsze formy teatralne, można wspaniale wykorzystać słuchowiska z mistrzowskich nagrań z dawnych lat, wznawiane dziś w serii Bajki-Grajki.

Dużą uwagę przywiązujemy do strony muzycznej. Mamy kilku zdolnych muzyków, którzy tworzą „teatralną orkiestrę”. Co ciekawe, od tego roku, w tej grupie są również dzieci. Udało nam się nagrać płytę z piosenkami, z przedstawienia „O dwóch łysych takich, co ukradli księżyc”. Jest ona wspaniałą pamiątką dla nas, a nagrywanie, w prawdziwym studio, było prawdziwą przygodą dla wszystkich.

Corocznie robimy jedną premierę, okazyjnie wystawiając poprzednie sztuki. Mamy wiec dużo czasu na przygotowania.

IV. Koszty. Nie są aż tak wielkie

Jest to bardzo ważny problem. Potrzebujemy kostiumów, dekoracji, oświetlenia i nagłośnienia a czasami nawet sali do prób, za którą trzeba zapłacić. Jeżeli mamy pieniądze, kostiumy można wypożyczyć np. z teatrów. Jeśli nie (a nasze przedsięwzięcie jest finansowane ze składek aktorów), pozostaje inwencja własna. Nasz teatr trwa, pomimo licznych kłopotów, dzięki zaangażowaniu niektórych osób. Nasz kostiumolog – Gosia Koczyk, dokonuje prawdziwych cudów pomysłowości, organizując piękne stroje. Wyszukuje „sceniczne perełki” w „ciucholandach”, w kufrach i szafach znajomych. Wielokrotnie, występy mogły się odbyć tylko dzięki sponsorom o wielkim sercu, którzy sfinansowali szycie strojów na miarę, zapłacili za nagłośnienie i oświetlenie sali lub wykonali własnym kosztem dekoracje czy plakaty.

Pozwolę sobie jeszcze na parę uwag praktycznych reżysera:

· Dzieci to najtrudniejsze wyzwanie. Na próbach szybko się nudzą, a rodzice zajęci graniem, nie mogą poświęcić im czasu. Sceny dzieci trzeba więc ćwiczyć osobno.

· Na występach nie zostawiajmy dzieci na zapleczu sceny! To nie jest miejsce dla nich, zarówno pod względem bezpieczeństwa, jak i możliwości utrzymania ciszy i porządku. Posadźmy je na widowni w pierwszych rzędach.

Mam nadzieję, że zachęcą się państwo do idei tworzenia Teatrów Rodzinnych. Czy warto? Myślę, że tak. Szczególnie teraz, kiedy dzieci, zajęte komputerem, zapatrzone w telewizję, coraz bardziej oddalają się od rodziców i od rówieśników.

Jadwiga Chołodniuk

O Teatr Rodzinny – Panią Jadwigę – reżysera, scenariopisarkę, koordynatora działań teatralnych oraz co najwazniejsze aktywną mamę – pytała Kamila Waleszkiewicz.

Autor tekstu : Jadwiga Chołodniuk



ZOBACZ TAKŻE:dekoracjeteatr