W poszukiwaniu przygody

„Tajemnica drewnianej sowy” to trzymająca w napięciu powieść o wakacjach na z pozoru nudnym letnisku. Bohaterowie powieści nie tylko doskonale się bawią przeżywając ekscytujące przygody – staną także w obliczu naprawdę mrocznej i smutnej tajemnicy ukrywanej przez mieszkańców.

Powieść jest świetną lekturą i może stać się inspiracja do rozmów o historii, moralności, wyborach między dobrem i złem.

Z Autorką „Tajemnicy drewnianej sowy" rozmawiała Małgorzata Klejn.

Czy przygody Klemensa i Marka mają swój pierwowzór w rzeczywistości? Czy tajemna historia rodziny Dralle jest prawdziwa?

Magdalena Lewańska: Terry Pratchett, znany angielski pisarz powiedział, że historie istnieją obiektywnie i niezależnie, a autorzy tylko je opowiadają. Jedni lepiej inni gorzej. Przygody Klemensa i Marka nie mają w rzeczywistym świecie odpowiednika jeden do jednego.

Trudno mi jednak powiedzieć, co wymyśliłam, co mi się obiło o uszy, co upiększyłam, co uznałam za możliwe, w czym sięgnęłam do własnych wspomnień. Na przykład rudy kocur podejrzany o współpracę z policją mieszka w mojej wsi, ale nie wiem, czy wyhamowuje tylko mnie, czy także i innych kierowców.

W czasie wojny przetapiano na armaty kościelne dzwony, nawet te piękne, stare. Byli ludzie, którzy próbowali je ratować. Klemens i Marek poszukują nie dzwonu lecz złota z organowej piszczałki, bo dzwon jest dość nieporęczny…`

Okres niemieckiego faszyzmu stawiał wielu ludzi w sytuacjach, w których musieli zająć jedną z trzech postaw: jestem za, jestem przeciw, o niczym nie wiem. Postawa przeciw wymagała nie tylko odwagi cywilnej. Często kosztowała życie. Wiele niemieckich szkół nosi obecnie imię Rodzeństwa Scholl, siostry i brata, studentów straconych za nawoływanie do oporu przeciw narodowemu socjalizmowi.

Letnisko, które wybrali rodzice Klemensa na wakacyjny wypoczynek jest z początku dla chłopców nudnym miejscem, które obfituje jedynie w „dokuczliwe" maluchy… A jednak ta spokojna okolica okazuje się miejscem pełnym przygód i wzruszających przeżyć. Czy zdarzyło się Pani przeżyć tajemnicze przygody w sytuacji, która zupełnie ich nie zapowiadała?

Magdalena Lewańska: Dzieci zawsze przeżywają przygody, gdy tylko wybiorą się na ich poszukiwanie zamiast czekać, aż je ktoś zabawi. Dopóki Klemens tęsknił za swoimi grami komputerowymi, a rodzicom miał za złe proponowanie mu nudnych rozrywek, dopóty się nudził.

A czy ja przeżywałam przygody w sytuacjach, które ich nie zapowiadały? Tak. Może nie ekscytujące, może niezupełnie realne ale ciekawe i niezapomniane.

Jakie książki lubiła Pani jako dziecko? Czy były to książki przygodowe?

Magdalena Lewańska: Najpierw oczywiście bajki i opowiadania, w których działy się czary. Lubiłam zanurzać się w świecie nieograniczonych możliwości. Do dziś zdarza mi się potajemnie testować np. znalezioną na ulicy szklaną kulkę na jej magiczne właściwości – głupio by było przegapić okazję.

Wolałam książki, w których działo się coś niecodziennego, niż te o zwyczajnym życiu. Powstrzymam się od spisania listy ukochanych książek, bo jest ich tak wiele, że na pewno niejedną bym opuściła, a żadna nie zasłużyła na pominięcie.

Ilustracje w „Tajemnicy drewnianej sowy" idealnie współgrają z fabułą. Czy miała Pani wpływ na wybór ilustratora?

Magdalena Lewańska: Nie, nie miałam wpływu na wybór ilustratora. Mało tego, nie potrafię się wypowiedzieć na temat ilustracji, bo ich jeszcze nie widziałam! Mieszkam w Niemczech, a egzemplarze autorskie wysłane przez Wydawnictwo Stentor już w kwietniu jeszcze do mnie nie dotarły. Słyszałam jednak od znajomych, że ilustracje są rzeczywiście udane.

Każda społeczność ma swoją Emmę Dralle. Kiedy dzieci powinny dowiadywać się o takich wstydliwych kartach historii? A może wcale nie powinno się ich ukrywać?

Magdalena Lewańska: Wstydliwych prawd z historii nie powinno się przed dziećmi (i nie tylko przed dziećmi) ukrywać. Im wcześniej się o nich dowiadujemy, tym łatwiej jest nam je przełknąć. Tym łatwiej samemu wybrać właściwą drogę.

Ukrywanie „brzydkich" spraw to jak ukrywanie ropiejącej rany – nie służy zdrowiu.

Czy przygody Klemensa i Marka będą miały kontynuację?

Magdalena Lewańska: Nie wiem.

Czytelnicy z pewnością bardzo tego pragną!
Dziękuję za rozmowę!

Komentarz do wywiadu z Magdaleną Lewańską, autorką "Tajemnicy drewnianej
sowy" przysłany przez czytelniczkę MiastaDzieci.pl

Przeczytałam w czasie wakacji jednym tchem tę książkę dla dzieci w poszukiwaniu ciekawych lektur dla 8-11 letnich chłopców, ponieważ jestem nauczycielem i dyrektorem szkoły.

Bardzo mi się spodobała, ponieważ, jak napisała p.Małgorzata Klejn pokazuje różne postawy etyczne i motywy wyborów życiowych, które często trzeba podejmowć. Opowiedziana przez Magdę Lewańską historia, niby nieskomplikowana, wskazuje na przeszłość, pozwala w sposób bardzo atrakcyjny dla czytelnika spojrzeć inaczej na historię, angażuje nie tylko dzieci ale także dorosłych.

Polecę ja nauczycielom i rodzicom.
Dorota Korwin

Polecamy również Dialog między ilustracją, a treścią książki oraz Laura i pieczęć Siedmiu Księżyców

Autor tekstu : Małgorzata Klejn