Tajemnice Lestorii. Recenzja

Tajemnice Lestorii

Jeżeli pewnego dnia spotkasz na drodze gadającą wiewiórkę, nie panikuj! Zapytaj tatę albo babcię, może im przydarzyło się kiedyś to samo. Okazuje się bowiem, że po przodkach można odziedziczyć nie tylko kolor oczu, ale także cesarski tron w magicznej krainie skrzydlatych niedźwiedzi, niebieskich chomików i częstujących ciasteczkami wiewiórek.

Właśnie to przytrafiło się rodzeństwu, Emily i Ediemu, kiedy wracali ze szkoły do domu. Przyjmując zaproszenie leśnego gryzonia, dzieci wkroczyły do świata stworzonego niegdyś dzięki nieskrępowanej wyobraźni ich babci. Szybko okazało się, że nieprzypadkowo. Jako dziedzice tronu Lestorii dostali zadanie, które początkowo wydawało się przekraczać ich możliwości – muszą przedłużyć zawarty przed stu laty traktat pokojowy, chroniący Lestorię przed zakusami przebiegłych lisów. Problem w tym, że posiadające wyjątkowe moce lisy nie są wcale zainteresowane utrzymaniem pokoju w cesarstwie.

Aleksandra Zalewskia śmiało korzysta ze znanych, niemal archetypicznych w literaturze dziecięcej motywów i schematów. Dzieci przekraczające tajemne wrota do magicznej krainy, dojrzewające do tego, by odkryć w sobie nie tyle niezwykłe moce, ile raczej wiarę we własne możliwości, która pozwoli im ocalić przyjaciół i ich niezwykły świat, to tylko niektóre z nich. Gdyby istniał podręcznik pisania baśni, Tajemnice Lestorii byłyby pierwszym kandydatem podejrzanym o powstanie pod jego dyktando.

W powieści Zalewskiej dorośli niemal nie istnieją, ograniczając się do roli statystów w świecie, w którym głos oddaje się dzieciom. Taki zabieg byłby jak najbardziej usprawiedliwiony, ale w Tajemnicach Lestorii zdaje się wynikać nie tyle z przemyślanej strategii, ile raczej ze zwykłego zaniedbania. Postacie dorosłych, naszkicowane niechlujnie i jakby w pośpiechu, tracą na autentyczności. Wiecznie nieobecny, ale uwielbiany przez dzieci ojciec-marynarz kontrastuje wyraźnie z postacią matki, której codzienna obecność z jakiegoś nieznanego powodu pozostaje zupełnie niezauważona.

Pomimo tych zastrzeżeń trzeba przyznać, że Tajemnice Lestorii, nawet jeśli nie porywają, pozostają lekturą krzepiącą i całkiem przyjemną w odbiorze. W świecie Lestorii dobro zawsze okazuje się potężniejsze od zła, a prawdziwa siła wypływa z przyjaźni i miłości. Czyż nie tego właśnie oczekujemy od baśni?

Katarzyna Pochmara-Balcer
okulturyzmdlanieletnich.blogspot.com

Tajemnice Lestorii
Aleksandra Zalewska
Format: 121x195mm, oprawa miękka
Wydanie: pierwsze
Liczba stron: 224
Wydawca: Novae Res, 2015

Zapraszamy do działu recenzji Miasta Dzieci! 

 

Katarzyna Pochmara-Balcer

Katarzyna Pochmara-Balcer

Absolwentka filozofii i filologii węgierskiej na Uniwersytecie Warszawskim.  Autorka blogu  Okulturyzm dla nieletnich. Interesuje się także współczesnym kinem europejskim, o którym pisze dla Kultury Liberalnej.  Mama Karoliny  i Emila.