Sznurkowa historia. Recenzja

Pełna ciepła opowieść o tym, że każdy chce czuć się potrzebny. Dowód, że warto mieć nadzieję, nawet gdy wszystko dookoła temu przeczy. I że marzenia oraz wyobraźnia bardzo pomagają.

Zwykły, niepozorny sznurek, a jednak ma uczucia i towarzyszą mu rozmaite emocje. Nie tylko on żyje. Martwa nie jest również wzdychająca z rozmarzeniem lada sklepowa, prężące się mazaki, zeszyty czy farbki starające się zrobić dobre wrażenie na dzieciach, które przychodzą do sklepu papierniczego. Bo sklep to właśnie miejsce, w którym poznajemy głównego bohatera. Wpatrywanie się w drzwi i oczekiwanie to najczęstsze zajęcie sznurka i innych przedmiotów. Wszyscy chcą być kupieni przez dzieci, by stać się częścią ich świata. Nie przez smutnych i ponurych pracowników Bardzo Ważnego Urzędu, nie przez nieuważnych i lekceważących przedmioty dorosłych, ale przez dzieci, które niosą ze sobą radość, energię, fantazję i przygodę. Przy nich zwykłe rzeczy nabierają blasku, czują się jedyne, niezastąpione i niepowtarzalne. Potrzebne i użyteczne.

Dla sznurka też nadchodzi taki dzień. Ze sklepowej półki zabiera go 6-letnia Marianna i ma dla sznurka bardzo ważną misję – jest potrzebny do zapakowania prezentu dla dziadka, który mieszka w Dalekim Kraju. Sznurek więc wędruje: najpierw w kieszeni Marianny do jej domu, później na dworzec, by pokonać wagonem wiele kilometrów i trafić do dziadka. Gdy swoje zadanie spełni, a prezent będzie już rozpakowany, sznurek zostanie przeniesiony do szuflady rzeczy niepotrzebnych. Dziadek jest cierpliwy i nie lubi niszczyć i wyrzucać przedmiotów, toteż szufladę wypełnia m.in. wyszczerbiona filiżanka, pierścionki, spinki z mankamentami, ukruszona muszla, szczerbaty widelec, dziurawa serwetka. Snują one smutne historie i wspominają czasy swojej świetności, gdy pełniły ważną rolę w codziennym życiu dziadka i czuły się potrzebne. Sznurek jednak nie ulega pesymistycznym nastrojom. Bronią w walce z frustracją i beznadzieją są marzenia. O niebo lepsze od wspomnień i ciągłego wracania do przeszłości. Dzięki nim udaje się sznurkowi przetrwać samotne i smutne chwile oraz nabrać sił. W finale będziemy świadkami spełnienia jego marzeń. U boku Marianny i jej brata sznurek przeżyje w ogrodzie dziadka niezapomniane wakacje, podobnie, jak inne przedmioty z szuflady. Dostaną one "drugie życie" i wejdą w nowe dla siebie role. Na przykład dziurawa serwetka stanie się balową suknią lalki, a srebrny widelec przeistoczy się w bransoletkę. A wszystko to dzięki mądrości dziadka i pomysłowości oraz wyobraźni jego wnucząt.

"Sznurkowa historia" to bardzo mądra opowieść o wartości marzeń i ludzkiej wyobraźni, o tym, że nie należy się poddawać, tylko wierzyć. Małemu czytelnikowi może dać garść pozytywnych emocji i rozpalić w nim iskierki optymizmu. Bardzo ciekawy pomysł, by na kartach książki tchnąć życie w martwe przedmioty. One też czują, a my czujemy razem z nimi. Z pewnością uczy to wrażliwości i współodczuwania – nie sposób nie przeżywać losów sznurka, jego podróży, obaw, nadziei i radości. Stanowi także istotny przekaz, zgodnie z którym warto szanować przedmioty codziennego użytku, szukać pomysłów na ich ponowne wykorzystanie, znalezienie sposobów ich naprawy, nadanie im nowego znaczenia, a nie bezmyślne wyrzucanie czy niszczenie.

Książka jest napisana przystępnym i bardzo obrazowym językiem, dzięki czemu wplątuje nas szybko w sznurkowe przygody, z których wcale później nie mamy ochoty się wyplątać. Warto zwrócić uwagę na oryginalne ilustracje. Przypominają mi poniekąd rysunki skreślone woskowymi kredkami, z zaznaczonymi konturami. Kolory są ciepłe, a postaci wyraziste. Ilustracje są jakby drugą, równoległą opowieścią. Na bieżąco relacjonują poszczególne wydarzenia i stanowią doskonałe uzupełnienie dla słów. Już sama okładka przyciąga czytelniczy wzrok – promieniuje z niej intensywna czerwień, a patrzą na nas wielkie oczy sznurka. W środku on również "wybija się" pod względem graficznym i na wielu ilustracjach jest pierwszoplanową postacią lub też wyraziście nakreśloną. Sposób zilustrowania tej postaci daje nam wrażenie, jakbyśmy rzeczywiście widzieli prawdziwy, namacalny sznurek. 

Gorąco polecam tę lekturę na zimowe wieczory!
Katarzyna Klimek-Michno

Sznurkowa historia
Roksana Jędrzejewska-Wróbel
Ilustracje:Agnieszka Żelewska
Format: 240 x 240 mm
Stron: 40
Wydawnictwo Bajka

 

Autor tekstu : Katarzyna Klimek-Michno