Sześciolatki w szkole. Recenzja

Posyłać do szkoły czy nie posyłać? To pytanie spędza sen z powiek niejednemu rodzicowi, którego pociecha ma sześć lat. Bombardowani różnymi opiniami oraz informacjami często czują się zagubieni. W podjęciu decyzji i świadomym zmierzeniu się z nowymi, szkolnymi wyzwaniami pomocna może być książka “Sześciolatki w szkole”, powstała na bazie doświadczenia matki oraz wiedzy psychologa.

Piotruś, syn Doroty Smoleń, współautorki tego poradnika, poszedł do szkoły jako sześciolatek. Intelektualnie świetnie dawał sobie radę, był dobrze przygotowany do tego, by pożegnać się z przedszkolem. Umiał liczyć, czytać, pisać, a dodatkowo uchodził za duszę towarzystwa. Było niemal pewne, że społecznie, w relacjach z dziećmi da sobie radę. Podejmując decyzję o posłaniu syna do szkoły, Dorota oraz jej mąż kierowali się głównie obawą przed podwójnym rocznikiem, który jak wiadomo, oznaczałby większą konkurencję nie tylko na późniejszych etapach kształcenia, ale również w przyszłości, gdy trzeba będzie wybierać kierunek studiów i starać się o pracę.

Szkoła, do której poszedł ich synek, prawidłowo zareagowała i odpowiedziała na potrzeby najmłodszych. Na zaniedbania i beztroskę w dostosowaniu budynku i sal nie można było narzekać. Jak podkreśla mama Piotrusia – jest tam bezpiecznie, uczniowie klas pierwszych i drugich uczą się w wydzielonej części, a chłopiec miał szczęście trafić do klasy, która nie była wiekowo zróżnicowana. Wśród samych rówieśników i pod okiem doświadczonego w pracy z sześciolatkami pedagoga czuł się bardzo dobrze. I nie byłoby żadnego "ale", gdyby nie rzeczywistość pozaszkolna. Chłopiec nie potrafił się w domu skoncentrować na nauce, wolał się bawić niż odrabiać zadania, z trudem siedział w jednym miejscu, angażując się tylko w jedną czynność. Energia go rozpierała. Szkoła również nie była w stanie zaspokoić ogromnej potrzeby ruchu, jaką przejawiają dzieci w tym wieku. Częste przerwy między lekcjami, siedzenie na dywanie, a nie tylko w ławkach, dodatkowe zajęcia z WF-u – to wszystko okazało się niewystarczające. Pochłonięte życiem towarzyskim i uwalnianiem energii dziecko niechętnie zabierało się do codziennego, systematycznego odrabiania prac domowych, co trwało nawet i trzy godziny.

Rodzice czuli się bezradni, zaczęli się zastanawiać, czy nie popełnili błędu. "Najgorszy w tym czasie był brak wsparcia" – pisze Dorota Smoleń. Wśród innych rodziców panowała zmowa milczenia, która została przerwana dopiero po jakimś czasie, w atmosferze szczerej, nieformalnej rozmowy okazało się, że z podobnymi problemami borykają się nie tylko Dorota i jej mąż, a trudne i okupione sporym wysiłkiem próby wspólnej nauki toczą się pod dachami wielu innych domów.

Książka Sześciolatki w szkole uświadamia, że podejmując decyzję o posłaniu sześciolatka do szkoły, należy zwrócić uwagę również na inne aspekty niż odpowiednia wysokość krzeseł i ławek w szkole oraz świetne wyniki w nauce na etapie przedszkolnym. Oprócz kwestii formalnych, związanych z przystosowaniem placówki, liczy się też przygotowanie samego ucznia oraz jego rodziny. Stając przed wyborem, należy popatrzeć nie tylko na rozwój intelektualny dziecka, ale również emocjonalny. Można sobie świetnie radzić z cyferkami i literami, lecz pozostawać na etapie przedszkolnym pod względem reakcji emocjonalnych, kontaktów społecznych itp. Autorki poradnika tłumaczą czytelnikom, że ekspresyjne zachowania sześciolatków nie wynikają z ich złej woli czy złego wychowania, a to, że mają problem z usiedzeniem w ławce jest ściśle powiązane z kondycją fizyczną i psychiczną typową dla tego okresu rozwoju.

Książka Sześciolatki w szkole to doskonała propozycja dla rodziców, którzy zastanawiają się nad posłaniem swoich przedszkolnych pociech do szkolnej ławy. Nie jest to jednak ani krytyka nowego systemu, ani gorliwa agitacja na rzecz wcześniejszego rozpoczynania edukacji szkolnej. Wielką zaletą lektury jest fakt, że swoim doświadczeniem dzieli się matka, która zna temat bardzo dobrze i szczerze opowiada o wątpliwościach, wyzwaniach i barierach, które napotkała na swojej i swojego dziecka drodze. Dzięki temu książka zyskuje na wiarygodności, staje się autentycznym głosem, zbiorem wskazówek dla innych rodziców, a nie odgórnie narzuconymi zaleceniami czy teorią nie mającą nic wspólnego z praktyką. "Wszystko, co chcielibyście wiedzieć o sześciolatku w szkole, a czego nie pokażą ministerialne spoty reklamowe!" – czytamy na okładce książki. Trudno się z tym nie zgodzić po lekturze Sześciolatków…. Rodzice, którzy zapisali swoje pociechy do pierwszej klasy i jesienią zmierzą się z tą wielką zmianą w ich życiu, zyskają w książce Doroty Smoleń i psycholog Karoliny Piękoś ogromne wsparcie i odpowiedź na nurtujące pytania. Przekonają się, że nie są jedyni, którzy zmagają się z pewnymi problemami. Nie zostaną z nimi sami – skrzyżowanie matczynej relacji z wypowiedziami psychologa pozwoli lepiej zrozumieć zachowanie swojej pociechy i udzielić jej pomocy w tych pierwszych, niełatwych miesiącach nauki. Jak pokazuje przykład synka Doroty Smoleń – pójście do szkoły w wieku sześciu lat może przynieść korzyść i oznaczać sukces, ale warto wiedzieć, że wymaga to dużej współpracy, cierpliwości, konsekwencji i systematyczności oraz radzenia sobie z sytuacjami, które w późniejszym wieku nie występują tak często, jak na etapie sześciu lat.

Na łamach poradnika znajdziemy krótkie, ale rzeczowe komentarze psychologa. Karolina Piękoś wyjaśnia np. dlaczego sześciolatki wpadają w rozpacz na skutek niepowodzenia, reagują histerią czy ignorują polecenia dorosłych. Tłumaczy, dlaczego ruch jest ważny i jak hałas działa na dzieci. Odpowiada na pytanie, czy można przenieść odpowiedzialność za punktualność na sześciolatka i sugeruje, jak przygotować miejsce do odrabiania zajęć. To jednak tylko przykładowe zagadnienia, o których można przeczytać na kartach Sześciolatków… Ponadto znajdziemy tu m.in. informacje o tym, jak pomóc dziecku w wypracowaniu koncentracji uwagi, jak rozpoznać fobię szkolną oraz jak dysfunkcje wpływają na naukę. Polecam również część na temat zajęć dodatkowych. Jakie? Ile razy w tygodniu? Czy już od małego? Takie pytania często kłębią się w głowach rodziców, którzy czują presję współczesnego trybu życia, wymuszającego rywalizację, wyścig o sukces, stymulowanie rozwoju i dbanie o potencjał. Ci, którzy popadają w skrajność i wypełniają grafik swoich pociech tak, że pęka on w szwach, do tego stopnia, że brakuje w nim miejsca na ruch i zabawę, znajdą tutaj mądre, wyważone wskazówki i podpowiedzi specjalisty, jak to zmienić.

Sześciolatki w szkole warto także polecić pedagogom i nauczycielom, dla których praca z sześciolatkami to często nowe, zawodowe wyzwanie. Dzięki lekturze bliżej poznają swoich przyszłych uczniów. Książka przyciąga nie tylko ze względu na ciekawy, budzący emocje i wywołujący kontrowersje temat. Przystępna forma, wywiady ze specjalistami i nauczycielami, merytoryczne, rzeczowe podejście do ważnych kwestii – wszystko to sprawia, że z chęcią przewraca się kolejne strony poradnika.

Katarzyna Klimek-Michno

Sześciolatki w szkole
Poradnik dla rodziców i nauczycieli dzieci sześcioletnich

Dorota Smoleń, Karolina Piękoś
Wydawnictwo, Bliżej Przedszkola
 

Autor tekstu : Katarzyna Klimek-Michno



ZOBACZ TAKŻE:szkoła