Sokół Wędrowny. Ciekawostki o polskich ptakach

Sokół w Polsce

Panie i Panowie, Dziewczyny i Chłopaki! Przed Wami najszybsza istota na Ziemi!

Gdy namierzy swoją ofiarę, wzlatuje wysoko ponad nią – i spada z szybkością ok. 180 km/h. Przeważnie. Ale jeśli trzeba – będzie pikować z prędkością 322 km/h. W każdym razie taką prędkość do tej pory oficjalnie zarejestrowano. Prędkość, z jaką uderza w swoją zdobycz, to około 100 m/s. Z taką prędkością świszczą kule rewolwerowe!

Lata tak szybko i tak zwrotnie, bo ci, którymi się żywi, to najwyższej klasy specjaliści od latania – ptaki. Żeby je dostać – musi być szybszy i co więcej – działać z zaskoczenia! Bo jego potencjalna ofiara w ostatniej chwili może zrobić unik. Wówczas niewiarygodna prędkość Sokoła może okazać się dla niego śmiertelną pułapką. Dlatego Sokoły Wędrowne normalnie nie atakują nisko nad ziemią. I dlatego też rodzice długi czas uczą swoje lotne już młode trudnej sztuki polowania przy użyciu prędkości.

Ofiary Sokoła najczęściej umierają w sekundzie uderzenia. Dosłownie! Szok spowodowany uderzeniem rozpędzonego ptaka jest bezpośrednią przyczyną śmierci. Najczęściej dochodzi do złamania kręgosłupa. Siła zderzenia jest tak wielka, że spowodowałaby śmierć człowieka. Nic dziwnego, że niewiele większe od gołębia, ale zabójczo szybkie i śmiałe sokoły wykorzystywane były do polowania na ptaki tak duże jak czaple, żurawie czy gęsi.

Przy tych prędkościach frontalne zderzenie byłoby śmiertelne również dla samego myśliwego. Toteż w czasie typowych łowów, pędzący z wielkiej wysokości Sokół, w ułamkach sekundy przed osiągnieciem celu, wyciąga przed siebie nogi, których długie i giętkie palce, zakończone bardzo długimi szponami, zaledwie dotykają ofiary. To jednak wystarczy, aby przenieść całą energię spadania na jej ciało, powodując w nim wewnętrzną eksplozję.

Sokół zaś leci dalej, aby bezpiecznie wyhamować i wrócić po zdobycz. Wszystko zwykle dzieje się tak szybko i tak wysoko, że ptak podejmuje ją, zanim ta spadnie na ziemię.

Sokół Wędrowny w większości języków nazywany jest wędrownym lub pielgrzymującym. Najpewniej dlatego, że dawni podróżnicy widywali go na wszystkich kontynentach. To ptak o największym naturalnym zasięgu występowania.

Ale nawet to nie uchroniło go przed zniknięciem z wielu terytoriów. W Polsce ostatnie lęgowe Sokoły widziano w 1964 roku. Przez wieki całe, tak jak wszystkie drapieżniki, Sokół Wędrowny były systematycznie tępiony przez łowczych jako konkurencja. Coraz rzadsze ptaki z czasem stawały się coraz cenniejszym obiektem pożądania sokolników i kolekcjonerów. Ci ostatni przyjmowali też martwe lub wypchane, bądź tylko jaja.  A że płacili za nie coraz więcej, potencjalnych dostawców nie brakowało. Szalone, błędne koło nabierało tempa. (Dla wielu gatunków wciąż kręci się w najlepsze – wbrew prawu i moralności.)

Jakby tego było mało, w latach siedemdziesiątych XX wieku świat znalazł się na skraju globalnej katastrofy ekologicznej. Przyczyną były pestycydy – w tym cieszące się szczególnie złą sławą DDT używane na masową skalę jako środek owadobójczy. Wówczas synonim postępu i nowoczesnego rolnictwa.

Trujące toksyny, odkładając się w organizmach zwierząt, przenosiły się na kolejne ogniwa łańcucha pokarmowego. Największe spustoszenie czyniły wśród drapieżników, które zamykały ów łańcuch, a w ciałach których akumulowało się DDT. Były to czasy, gdy Gołębie Grzywacze dosłownie spadały z drzew jak przysłowiowe ulęgałki. Łatwym posiłkiem raczyły się m.in. Lisy i Borsuki, których całe rodziny znajdywano martwe chociażby pod tym samym drzewem. Zginąć mógł każdy, kto wcześniej zjadł coś, co wcześniej zjadło coś zatrutego…

Smutny dowód na to, że w Przyrodzie wszyscy jesteśmy ze sobą połączeni i współzależni.

W połowie lat dziewięćdziesiątych rozpoczęto program reintrodukcji Sokołów Wędrownych w Polsce. Tym razem królewski ptak – symbol naszej puszczańskiej i szlacheckiej przeszłości – zamieszkał w… miastach. Tutaj był bezpieczniejszy. W tłumie ludzi nie sposób zastrzelić Sokoła. Trudniej też okraść jego gniazdo – zwykle posadowione w bardzo niebezpiecznej lokalizacji. Ot, jak chociażby to na szczycie Pałacu Nauki i Kultury. Jedno z zaledwie kilkunastu w naszym kraju.

Miasta, poza względnym bezpieczeństwem, zapewniają Sokołom coś jeszcze: brak konkurencji i bardzo dużo ich ulubionego pożywienia – miejskich gołębi.

Mieszkańcy Krakowa, Poznania, Warszawy czy Włocławka – spójrzcie czasami w górę. Jeśli dostrzeżecie tam coś, jakby szybujący bumerang albo innym razem grot strzały mknący z zatrważającą szybkością – to będzie Sokół Wędrowny.


Artykuł zaczerpnięty z wystawy Ptak też Człowiek! zrealizowanej przez organizację pożytku publicznego – Ptaki Polskie. Wystawa jest częścią Kampanii Bądź na pTAK!, prowadzonej dzięki dofinasowaniu Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej, pod honorowym patronatem Ministerstwa Środowiska. Sponsorem Kampanii jest firma AMS S.A., a Partnerem Medialnym Portal ONET.pl

 

Autor zdjęcia: RSPB (Królewskie Towarzystwo Ochrony Ptaków)

 

Zapraszamy do działu z ptasimi kolorowankami Miasta Dzieci!

Zachęcamy także do przyłączenia się do akcji przeciwko polowaniom na ptaki Niech Żyją!

 



ZOBACZ TAKŻE:przyrodaptaki