Równe szanse

Równe-szanse

Miałem wielki zaszczyt i szczęście trzymać każde z moich dzieci zaraz po urodzeniu. Krótka chwila za to całkowicie sam na sam z małym człowiekiem, który wszystko robi pierwszy raz. Pierwszy raz oddycha, pewnie jeszcze nie nabrał powietrza więcej niż kilka set razy, pierwszy raz płacze, widzi światło. Całe życie przed tym maluchem, może osiągnąć wszytko co tylko będzie chciał…

Niesamowity potencjał w tak małej i nieporadnej istotce skłania do refleksji. Narodziny człowieka nastrajają filozoficznie ponieważ stajemy przed niepojętą tajemnicą.

Rozumiem oczywiście wyjaśnienia naukowców, lekarzy, i innych specjalistów, ale nigdy nie byłem przygotowany na to dziwne przeżycie, stajemy nagle przed dosyć autonomiczną jednostką, która rządzi naszym czasem, stawia wymagania i może kiedyś zrobić wszystko!

Eeee…. Ja też mogę zrobić wszystko! Mogę, tylko nie chcę. Jak pewnie każdy z nas. Bo przecież mogę zostać milionerem, tylko, aby to osiągnąć trzeba trochę szczęścia i absolutnego podporządkowania swojego życia temu celowi. „Tylko”, jak się okazuje, ma znaczenie. Nie mam ochoty rezygnować z tego co mam, mogę być milionerem bez wyrzeczeń.

To może będę wielkim malarzem jak Michał Anioł? Problem polega na tym, że on był wielki ponieważ oprócz talentu był okropnie, nieprzyzwoicie wręcz pracowity. Co do talentu, może gdzieś tam drzemie, umiejętności, można wytrenować ale ta pracowitość i poświęcenie… Nie, odpada! Podróże kosmiczne, to jest to, wielka sprawa, splendor i uwielbienie tłumu.

Czeka mnie mnóstwo nauki, ciężki trening fizyczny, trzeba jakoś przezwyciężyć trudności związane z moją narodowością. Na szczęście NASA ostatnio przyjmuje również kosmonautów innych narodowości. Wiek, również ma znaczenie, trzeba się spieszyć!

Ale ja mam dom, żonę, dzieci, inne zobowiązania, mam to wszystko rzucić? To co lubię i kocham? Nie. To nie dla mnie. Zostanę przy swoim życiu, takim jakie jest.

No, a co z tym maluchem w moich ramionach. Oddał bym za niego życie, czy mogę życzyć mu takich trudów? Biedak, dopiero kilka oddechów, a tu tatuś go wysyła w kosmos albo Kaplicę Sykstyńską każe malować, a może Microsoft zakładać.

To może tak sobie razem pobędziemy bez zobowiązań? Czas pokaże, mamy równe szanse.

Autor tekstu : Michał Sołtan