Rewia…Zwierzęcy wielki show!

Rewia

Marcowa premiera „Szalonego Zoo” w Teatrze Miniatura wnosi zdecydowany powiew wiosny. Spektakl jest pierwszą polską rewią lalkową przygotowaną z myślą o najmłodszej publiczności.

Na scenie zobaczymy całą plejadę zwierzęcych gwiazd. Jest, m.in.: reżyser Roman, w którego rolę wciela się szympans, dwie egzotyczne żyrafy, panny z sawanny: Zuzanna i Marianna, foka Stefania, przepiękna kolorowa papuga Anastazja, nieszczęśliwie zakochana pantera Sabina oraz grono męskie: Struś Lucek, Bizon Czesław, Paw Marcel, stylizowany na Indianina nosorożec Wiesław, powabny słoń Karol i wielu innych. Wymienić tutaj wszystkich mieszkańców zoo nie sposób. Rewia to duża ilość tancerzy i tak też rzecz się ma w gdańskiej rewii – na scenie często panuje tłok, a mimo to lalki prowdzone są płynnie i z dużą precyzją.

Spektakl – podzielony na dwie części – w pierwszej przedstawia panującą w zoo nudę, w drugiej zaś frustracje i pragnienia zwierząt.

Pierwsza część, jak na stan nudy przystało, jest nieco wolniejsza, bardziej chaotyczna, przy czym zachowania bohaterów ciekawie oddają nastrój pogubienia. Prowadzący rewię konferansjer Lew Leon, wyraźnie zmartwiony stanem mieszkańców zoo, usiłuje nudzie zwierząt zaradzić. Kolejno przedstawia wszystkich mieszkańców zoo, którzy popisują się przed publicznością swoimi talentami.

W części drugiej, zwierzęta odkrywają przed nami swoje pragnienia i marzenia, często pozornie niemożliwe do spełnienia. Bo czy foka może latać? W Szalonym Zoo okazuje się, że tak! Foka może latać, pingwiny mogą wystąpić w balecie, a sfrustrowany śpiewak operowy może zostać aktorem filmowym. I właśnie taki jest przekaz przedstawienia: nie rezygnujmy z marzeń, bo to właśnie one nas inspirują i pozwalają odnaleźć się w życiu.

Przedstawienie pełne jest podtekstów i odniesień zarówno do rzeczywistych osób, jak i bohaterów dziecięcych bajek. Pojawiający się na scenie zespół „Ich czterech" – mimo, że nazwa sugeruje związek z krajową formację muzyczną – bardziej kojarzy się z legendarną czwórką z Liverpoolu. Kangurzyca Zofia, poszukująca swojego synka Pawełka, – który z właściwą dziecku beztroską przepada w towarzystwie trzech misiów: Rycha, Zbycha i Zdzicha – przypomina Kangurzycę i Maleństwo z przygód o Kubusiu Puchatku.

Niewiele w Szalonym Zoo jest kwestii mówionych dlatego też siłą przedstawienia staje się muzyka. Piosenki, których teksty są proste i zrozumiałe, wpadają dzieciom w ucho a słuchając ich, widownia kiwa się, klaszcze, starsze dzieci zaś próbują śpiewać z bohaterami.

Największą aplauz wśród najmłodszej części publiczności zyskują bohaterowie jakoby spoza głównego nurtu: nachalny struś Lucek, który co chwila próbuje wcisnąć się na scenę ze stepowaniem, lekko ociężały bizon Wiesław i pojawiający się na samym końcu niesforny kangurek Pawełek. Także zwiewne, afrykańskie żyrafy w egzotycznych strojach wywołują zaciekawienie i poruszenie wśród publiczności.

Szalone zoo, jak na rewię przystało, wiruje kolorami. Scenografia jest zdecydowanie najmocniejszą stroną przedstawienia. Podświetlane schody, gra świateł, cekiny, piękne, błyszczące stroje. Różnorodność lalek stworzonych przez panią Olgę Leszko uderza bogactwem i dopracowaniem szczegółów. Widać w nich również fascynację autorki różnorodnością kultur świata. Jednak największe wrażenie robi, pojawiająca się w drugiej części przedstawienia, scena z elementami czarnego teatru – taniec mieniących się kolorami węży o których śni reżyser Roman. Jest to jeden, choć nie jedyny aspekt przedstawienia, dla których Szalone Zoo koniecznie trzeba zobaczyć.

Trwający około godziny spektakl obejrzą z przyjemnością zarówno młodsze, jak i starsze dzieci. Nie często mamy możliwość obejrzenia tej rzadkiej a jakże ciekawej formy, tym bardziej doceńmy, ze możemy ją oglądać właśnie tutaj, w Gdańsku. Warto!

Polecamy również Spektakl Wiedźmy w Teatrze Lalka oraz Premiera dziecięcego musicalu

Autor tekstu : Magda Wawrzyniak



ZOBACZ TAKŻE:teatr