Postawa tolerancji wobec… własnych dzieci

Jak tolerować to, że dzieci są różne i inne od obowiązujących stereotypów doskonałości i poprawności? “Mam prawie pięcioletnie dziecko – dziewczynkę, która uczęszcza do przedszkola na 8 godzin. Ostatnio pani często zwraca mi uwagę, że jej zachowanie jest okropne, tzn. biega, krzyczy, bardzo dużo się rusza.”

 

“Kajtek ma 7 lat i nigdy się nie spieszy. Nawet jak go prosimy, żeby się pospieszył, bo się spóźnimy, on twierdząc, że się spieszy nie przyspiesza za specjalnie swoich ruchów. W szkole Kajtek wykonuje zadania wolno, w między czasie się zamyśla, często nie dosłyszy polecenia i w efekcie nie wykonuje właściwie poleceń. W mojej ocenie brakuje mu motywacji do przyspieszenia. Kajtek nie zabiega o to żeby być pierwszym w żadnej dziedzinie. Jeśli np. uczy się pływać to osiągnie jakiś poziom, tj. utrzymuje się na wodzie i brakuje mu motywacji, żeby dalej “dążyć do doskonałości”. To bardzo mądry i inteligentny chłopczyk, ale jak dla mnie to on jest taki “olewus” i ma generalnie “luzik” do wszystkiego.”

 

W ludzkim życiu nie ma jednej normy, jednego przepisu na to co jest właściwe, najlepsze, czy poprawne.

Ludzie się różnią i w tym jest olbrzymia wartość. Dzięki temu oglądają świat z różnych punktów widzenia, dzięki temu znajdują różnorodne, twórcze sposoby przystosowania sie do okoliczności w których żyją, dzięki temu rozwijają w sobie predyspozycje do określonej pracy czy sposobu w jaki stają się przydatni ludzkiej społeczności. Te różnice bardzo wyraźnie przejawiają się wtedy kiedy mamy do czynienia z dziećmi, zanim jeszcze dzieci ulegną presji otoczenia, rodziców, szkoły, mediów i reklamy. Dzieci różnią się bardziej niż dorośli, którzy często wbrew sobie dostosowują się do obowiązujących standardów. Ale ponieważ rodzice sami ulegają temu co powszechnie uznane zostało za “normę”, więc kiepsko tolerują różnorodność czy odmienność swoich dzieci. W związku z tym nie sposób spotkać rodzica, który nie dostrzegał by jakiś “mankamentów” u swojego potomstwa.
Jeszcze gdy dziecko jest w brzuchu matki my mamy już sprecyzowane wyobrażenia na temat tego jakie będzie i kim się stanie. Dlatego w okresie dzieciństwa zamiast poczekać aż dziecko pokaże swoje unikalne cechy i właściwości to my rodzice robimy wszystko by to dziecko spełniło nasze wyobrażenia. W mądrej kulturze indian dorośli cierpliwie czekali, rozpoznawali i doceniali temperament i subtelne predyspozycje dziecka. Byli bowiem świadomi, że żeby przeżyć w ciężkich warunkach jako społeczność, różnorodność jest im niezbędna. Dla każdego było miejsce – dla wojowników, dla szamanów, dla cierpliwych rzemieślników, dla artystów. Każde dziecko mogło sie rozwijać zgodnie ze swoimi talentami i gdy ich unikalność została w pełni odkryta nadawano im odpowiednie imiona, które były wyrazem szacunku dla ich wyjątkowości. Ktoś zostawał “Szybkim wilkiem”, a inny “Mądrym krukiem”, albo “Lekkim obłokiem”.

 

Przekonanie rodziców, że ich dziecko jest różne od innych dzieci, co w istocie znaczy – gorsze, staje się zmorą tych dzieci w dorosłym życiu.

Jako rodzice musimy pamiętać, że odmienność nie jest wadą, ale zaletą, cnotą. Że odmienność jest potencjałem, który w dorosłym życiu może przynieść doskonałe owoce, pod warunkiem wszakże, że w dzieciństwie zostanie doceniona. Jeśli nie zostanie doceniona, to co mogło być zaletą, w dorosłym życiu same uznają za wady i przeszkody. Nie będą rozwijać swoich potencjałów tylko je zwalczać. Rozwiną silny konflikt wewnętrzny, który będzie pochłaniał większość życiowej energii.

 

Z tego wniosek, że jako rodzice musimy nauczyć doceniać i rozwijać, wspierać odmienność swojego dziecka.

Np. jeżeli dziecko jest w opinii otoczenia i rodziców zbyt ruchliwe, to nie znaczy, że przejawia odchylenie od normy tylko przejawia swój potencjał, który można wspierać i rozwijać, jeżli dziecko jest w naszym przekonaniu zbyt wolne, to też nie znaczy, ze przejawia odchylenie od normy tylko swój szczególny właściwy dla niego sposób istnienia w świecie.

 

Musimy ostrożnie podchodzić do pojęcia “normy”.

W naszym życiu mamy skłonność do przyjmowania za normę tego co średnie, tego co najczęściej występuje. Ale coraz rzadziej jest tak, że to co najczęściej występuje jest normą. Na przykład, zanosi sie na to, że w USA większość populacji będzie chorować na cukrzycę, a to nie znaczy przecież, że bycie chorym na cukrzycę należy uznać za normę. Podobnie z normami dotyczącymi ludzkich zachowań. Czy naprawdę możemy z przekonaniem uznać, że to jak zachowuje się wiekszość dorosłych w naszym kraju jest normą i powinno być wzorcem dla dorastających dzieci? Pośpiech, rywalizacja, agresja, chciwość, niezdolność do kooperacji, współpracy, niechęć do pomagania innym – czy naprawdę chcemy by nasze dzieci realizowały ten wzór zachowania? A przecież staje się on coraz bardziej powszechny.

 

Dzieci bywają często mądrzejsze od dorosłych.

Szczególnie warto docenić ich umiejętność angażowania się i doceniania tego co dzieje tu i teraz. To my dorośli pędzimy zawsze gdzieś do przodu. Możemy nauczyć się od dzieci tego jak chwytać chwilę, jak żyć w tym co rzeczywiste a nie w wyobrażeniu przyszłości. Szybkie dziecko może rozwinąć potencjał w przyszłego menadżera, szefa projektów czy sportowca, wolne dziecko może rozwinąć potencjał pisarza, filozofa, artysty, uważnego obserwatora życia. Wszyscy wybitni ludzie w sztuce, w nauce, w polityce, to ludzie, którzy wymykali się normom i sprawiali kłopoty rodzicom lub opiekunom.

Często dzieje się tak, że preferencje i odmieność dzieci dla rodziców stanowią specyficzne wyzwanie. Dzieci często ujawniają w swoim zachowaniu to o czym rodzice zapomnieli, a co kiedyś było ich własnym potencjałem lub ich własnym marzeniem. I trzeba być bardzo wrażliwym, by nie wejść w postawę: “jeżeli ja musiałem się dostosować, to ty też musisz sie dostosować”, bo taka postawa zawiera w sobie element odgrywania sie na dziecku za życie, które nie zaspokaja naszych istotnych, ważnych potrzeb.

 

Przeczytaj także: Czy postawa ”ufam, ale kontroluję” jest słuszna? 

 

Wojciech Eichelberger

Wojciech Eichelberger

Wojciech Eichelberger - psychoterapeuta, coach, trener. W swoich projektach szkoleniowych i terapeutycznych odwołuje się do koncepcji terapii integralnej, która oprócz psychiki bierze pod uwagę ciało, energię i duchowość człowieka.
Twórca warsztatów on-line - 8razyO.pl oraz PokochajSwojeCialo.pl. Autor i współautor wielu popularnych książek z pogranicza psychologii, antropologii  i duchowości (m.in.: "Jak wychować szczęśliwe dzieci", "Pomóż sobie, daj światu odetchnąć", "Kobieta bez winy i wstydu", "Zdradzony przez ojca", "Siedem boskich pomyłek", "Ciałko", "Krótko mówiąc",  "Mężczyzna też człowiek"). Wiele spośród nich trafiło na listy bestsellerów. wojciecheichelberger.pl

Zapisz się na newsletter !