Pomelo ma się dobrze pod swoim dmuchawcem. Recenzja

W ogrodzie warzywnym, pod liściem dmuchawca mieszka wyjątkowy słoń. Jego postać od pierwszego wejrzenia intryguje, wzbudza ciekawość i wątpliwość, bo czy aby na pewno jest to słoń? Niewiele większy od ślimaka, okrągły niczym piłka, cały różowiutki… Koronnym argumentem wydaje się być trąba, choć ona także nie jest zwyczajna, bo bardzo i zupełnie nienaturalnie dłuuuga.

Obok Pomelo – zjawiskowego, ogrodowego słonia nie da się przejść obojętnie. Z pewnością poczujecie magiczne przyciąganie gdy tylko dostrzeżecie go na księgarskiej półce. Zaufajcie intuicji i przygarnijcie książkę pod swój dach. Warto, gdyż skrywa w sobie prawdziwe skarby.

Słonik od pierwszego czytania wydawać się będzie znajomy, bliski, oswojony. Niepostrzeżenie zanurzymy się w jego świat, bo przeżywa i doświadcza go dokładnie tak jak my i nasze dzieci: bacznie obserwuje rzeczywistość, jest prześmieszny i pomysłowy, uwielbia się bawić, miewa różne lęki, stawia egzystencjalne pytania. Już najmłodsze dzieci chichoczą, gdy Pomelo plącze się w swojej zbyt długiej trąbie, lub gdy sunie na grzbiecie ślimaka przez marchewkowy las. Najstarsi, dumając między wierszami, myślą o tym co zaczyna się w miejscu, gdzie kończy się ogród i co by się stało gdyby deszcz zmył wszystkie kolory. Mamy tu troszkę filozofii, magii, dziecięcej logiki i mnóstwo dobrego humoru. Zielony tomik podzielony jest na trzy części, w których przeczytamy o problemach ze zbyt długą trąbą, dowiemy się czego boi się nasz mały bohater i w jaki sposób spędza radosne chwile. Można też sięgnąć po tomik różowy odpowiadający na pytanie, czy słoń może się zakochać?

Perypetie Pomelo opowiedziane zostały przez francuską autorkę Ramonę Badescu w lapidarnych, prostych i zaskakujących czytelnika zdaniach, dzięki temu zyskują bezcenną w literaturze dla najmłodszych lekkość, rytm i tempo. Starszym formuła ta daje większą swobodę myśli, interpretacji, przestrzeń na znaki zapytania i dociekliwość. W efekcie dzieci niezależnie od wieku, na swój własny sposób aktywnie uczestniczą w lekturze, a rodzicom serce rośnie, bo o to właśnie chodzi we wspólnym czytaniu. Z całą pewnością więc Pomelo może być czytany rodzinnie, w różnych konfiguracjach wiekowych. Co więcej, powinien też być rodzinnie i w nieskończoność oglądany, bo każdy kto raz zajrzy do tej książki zakrzyknie z radością i uznaniem – wiwat Benjamin Chaud! Polscy czytelnicy znają już i cenią Pana Benjamina; to on zilustrował jedyne w swoim rodzaju, kochane przez dzieci, onomatopeiczne książeczki o Lalo, Bincie i Babo. Tym razem podarował nam barwną, przezabawną ogrodową rzeczywistość i fantastycznego bohatera, od którego nie sposób oderwać oka.

Dla rozczytanych rodziców nie ma piękniejszego obrazka niż pochylone nad książką, zaśmiewające się dziecko. Jest to widok tym bardziej cenny, że książki z dobrym dziecięcym humorem to jedynie perełki, trudne do odnalezienia w morzu dostępnych wydawnictw. Lektury dla małego czytelnika z powodzeniem uczą, objaśniają świat, wskazują wartości, ale by śmieszyły trzeba dziecięcej percepcji twórców, prawdziwej wirtuozerii, mistrzowskiej harmonii słowa i obrazu. „Pomelo” to gwarancja wyśmienitej zabawy dla całej rodziny, a salwy śmiechu dobiegające z dziecinnych pokoi niech będą dla tej książki najlepszą rekomendacją!

Ania Maschke

Pomelo ma się dobrze pod swoim dmuchawcem
tekst: Ramona Bădescu
ilustracje: Benjamin Chaud
tłumaczenie: Katarzyna Skalska
Wydawnictwo Zakamarki
premiera: 2012

 

Autor tekstu : Ania Maschke