Pokemon Go. Zanim pozwolisz grać dziecku – przeczytaj!

Czy Twoje dzieci już wchłonęła moda na pokemony? Pewnie tak, przecież cała Polska na ich punkcie oszalała! Pokemon Go to zabawa i sposób na zachęcenie dziecka do odejścia od komputera. Teoretycznie same zalety, ale jest kilka szczegółów, o których każdy opiekun młodego gracza powinien wiedzieć.

Już w 5 godzin po inauguracji aplikacja Pokémon Go trafiła na pierwsze miejsce wśród darmowych pobrań w amerykańskim App Store. Tydzień później można powiedzieć, że jest fenomenem na skalę globalną. Opisywana przez wszystkie media i szeroko komentowana w mediach społecznościowych, oprócz entuzjazmu wzbudza również kontrowersje – głównie w zakresie bezpieczeństwa najmłodszych użytkowników.
Pokémon Go to aplikacja mobilna, w której gracz łapie i trenuje stworki zwane Pokémonami, a następnie toczy pojedynki z innymi użytkownikami.Gra wykorzystuje rzeczywistość rozszerzoną (AR, ang. augmented reality) oraz GPS. Na obraz z kamery telefonu/tabletu, widoczny przez obiektyw, nakłada generowaną w czasie rzeczywistym grafikę 3D – obrazki Pokémonów. Żeby grać w Pokemon Go, trzeba wyjść z domu. Pokemona można spotkać wszędzie – na ulicy, w parku, czy w lokalu handlowym.Oficjalna data premiery polskiej wersji nie jest jeszcze znana. Na razie gra została udostępniona tylko w USA, Australii i Nowej Zelandii. Tym niemniej przy nieskomplikowanej ingerencji w ustawienia urządzenia można w nią grać praktycznie na całym świecie. Także w Polsce gra jest już bardzo popularna. 

Zagrożenia i zasady bezpieczeństwa

Niebezpieczne spotkania. Niebezpieczne miejsca.

W przeciwieństwie do tradycyjnych gier, użytkownicy aplikacji wchodzą ze sobą w realne interakcje, spotykając się w przestrzeni zewnętrznej – stwarza to zagrożenie spotkania z osobą o złych intencjach. Dodatkowo, aplikacja daje możliwość wysłania innym “sygnału”, że w pobliżu znajduje się Pokemon. Funkcja ta może zostać wykorzystana do zwabienia użytkownika w dane miejsce. Znany jest już przypadek z USA, gdzie nastolatkowie wabieni byli w odludne miejsce i okradani.

Ponadto, Pokestopy – czyli lokalizacje, w których użytkownicy mogą pozyskać niezbędne do dalszej gry przedmioty, zostały udostępnione przez producentów, bez wcześniejszego sprawdzenia pod kątem bezpieczeństwa młodych użytkowników. Dlatego używając aplikacji dzieci mogą trafić do miejsc niebezpiecznych albo niedostosowanych do ich wieku.

Warto również zwrócić uwagę, że aplikacja bardzo szybko wyczerpuje baterię telefonu, dlatego ważne, żeby dziecko kontrolowało stan baterii lub miało ze sobą power bank i mogło doładować telefon. Jeśli podczas poszukiwań Pokemonów dziecko się zgubi albo natrafi na jakąś trudność – będzie miało możliwość kontaktu z rodzicem/opiekunem.

W przypadku młodszych dzieci rodzice powinni eksplorować aplikację razem z nimi.

 

Ze starszymi, które nie będą miały ochoty na wspólną grę z rodzicem, niezbędnym minimum jest rozmowa o zagrożeniach i ustalenie podstawowych zasad bezpieczeństwa, jak:

– pora dnia i dozwolony geograficzny obszar grania,

– ograniczone zaufanie do spotykanych osób,

– granie w grupach znajomych osób (nie w pojedynkę),

– ostrożne przemieszczanie się podczas grania.

Dodatkowe opłaty

Dodatkowe przedmioty w aplikacji mogą kosztować nawet 159$! Ważne jest zwrócenie na to uwagi dziecku oraz odpowiednie skonfigurowanie metody płatności w urządzeniu.

Dostęp do prywatnych danych

Pokemon Go na etapie rejestracji wymaga podania danych – daty urodzenia i adresu email dziecka. Przed udostępnieniem aplikacji dziecku ważne jest zapoznanie się z regulaminem prywatności https://www.nianticlabs.com/privacy/pokemongo/en.

Uzależnienie

Aplikacja może mieć potencjał uzależniający. Pomimo tego, że motywuje do wychodzenia z domu i spacerowania, gracz przez cały czas zmuszony jest patrzeć w ekran swojego telefonu.

Kluczowe jest konsekwentne ustalenie z dzieckiem czasu korzystania z aplikacji dostosowanego do jego wieku, nietraktowanie aplikacji jako zachęty do wyjścia z domu, niezamienianie spaceru w polowanie na Pokemony…

 

Przeczytaj także:

Artykuł udostępniamy dzięki uprzejmości Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę.