PoDUSHkowiec – klub dla dzieci i dla rodziców

Organizatorki i głównodowodzące lubelskiego Klubu dla Dzieci i Rodziców „PoDUSHkowiec” Iwona Kornet i Anna Ciećko opowiadają o początkach PoDUSHkowca, chustonoszeniu i kłopotach rodziców w Lublinie.

Jak powstał Podushkowiec?

IWONA: Spotkałyśmy się z Ania po paru latach niewidzenia w butiku, który prowadziłam wówczas. Ania przyszła ze swoją małą Igą zawiązaną w chuście i zaczęłyśmy rozmawiać o tym, że jest spora grupa osób z Lublina, która aktywnie uczestniczy w forach chustowych i że chcieliby się spotykać w realu, tylko nie mają gdzie. Ja miałam akurat niewykorzystywaną salę w DUSHY( stąd nazwa naszego klubu) – więc zaproponowałam,ze chętnie użyczę powierzchnię i tak się zaczęło.

ANIA: Było to jakieś półtora roku temu i tak spotykamy się do dziś…

Skąd wziął się pomysł na klub?

IWONA: Po naszej rozmowie umówiłyśmy się jeszcze z kilkoma mamami chustowymi w sprawie organizacji spotkania i wtedy doszłyśmy do wniosku, że trzeba zrobić spotkania cykliczne i na rożne tematy. I wymyśliłyśmy „PoDUSHkowca”

ANIA: Zaczęło się od chust, ale tak naprawdę „PoDUSHkowiec” był reakcją na potrzeby młodych stażem mam, chęć porozmawiania o dzieciach, życiu, sposobach radzenia sobie z nowymi wyzwaniami, rozwiania wątpliwości…A nazwę wymyślił syn jednej z naszych aktywnych mam 🙂

Czy klub był odpowiedzią na konkretne potrzeby,  luki w propozycjach spędzania czasu dla matek i ojców w Lublinie?

ANIA: Niewątpliwie. Mało jest w naszym mieście miejsc, gdzie można pójść z malutkim dzieckiem, gdzie karmienie piersią nie jest kłopotliwe, ani dla mamy ani dla pozostałych osób, gdzie dzieci mogą sobie spokojnie raczkować kiedy mamy piją kawę. Cykl spotkań :” Co dla dzieci w Lublinie?” (gdzie zaproponowaliśmy różnym instytucjom prowadzącym zajęcia dla dzieci lub dla mam z dziećmi, by zaprezentowały naszym rodzicom zajęcia pokazowe), także cieszył się dużą popularności.

Kto jest mile widziany na spotkaniach Podushkowca?

ANIA: Wszyscy! Wiadomo, że najczęściej pojawiają się mamy, gdyż to one przebywają na urlopach wychowawczych. Ale bardzo często przychodzą również tatusiowie, babcie, ciocie, jak również przyszli rodzice
IWONA: W zasadzie każdy może przyjść, kogo interesuje poruszany na spotkaniu temat – wcale nie muszą to być tylko rodzice ..

Czy mama niemowlaka i tata 10 latka znajdą coś dla siebie na spotkaniach klubu?

IWONA: Taki jest nasz cel. chcielibyśmy mieć jak najszerszą i atrakcyjną ofertę, aczkolwiek jest to utrudnione. Do tej pory działamy praktycznie bez żadnego wsparcia finansowego – możemy więc tylko liczyć na siebie, a także na osoby i instytucje, które pomagają nam za darmo

Dlaczego warto nauczyć się chustonoszenia ? Co daje dzieciom a co rodzicom?

ANIA: Potrzeba bliskości jest podstawową potrzebą dziecka, szczególnie noworodka.  Zaspokojona – daje dziecku pewność siebie i odwagę w odkrywaniu świata.  Zarówno dla dziecka i mamy jest to przedłużenie czasu ciąży, kiedy to dziecko słyszało jej bicie serca, poruszało się razem z nią, poznawało życie toczące się dookoła niego. Noszenie w chuście jest bardzo wygodne w okresie intensywnego karmienia, daje mamie swobodę ruchu, nie tylko w domu, ale i poza nim.

Bo „dzięki noszeniu noszący i noszony poznają się, rozumieją i wzajemnie się żywią mlekiem oraz witaminą R i D, czyli Ruchem i Dotykiem! Życie biegnie swoim torem, a noszone dziecko jest świadkiem, a nie pasażerem na gapę” (Dumonteil-Kremer z „Noś swoje dziecko”)

IWONA: Ja ze swojego doświadczenia powiem krótko: jest to bardzo wygodne i funkcjonalne rozwiązanie dla każdego rodzica- zwłaszcza w pierwszych miesiącach życia dziecka

Jakie są dalsze plany? Były spotkania w plenerze, nauka chustonoszenia, bajkowanie, seanse kinowe dla rodziców, brafitting dla mam… Co jeszcze?

IWONA: Pomysłów jest wiele – przede wszystkim jednak chcielibyśmy sformalizować nasze działania – powołać stowarzyszenie. Wtedy łatwiej by nam było starać się o finansowanie, czy uzyskać lokal – pozwoliłoby nam to znacznie wzbogacić nasza ofertę
ANIA: Te pomysły rodzą się też na bieżąco, w zależności od potrzeb czy zainteresowań.

Czy w Lublinie jest jeszcze przestrzeń dla innych klubów? Rośnie jakaś konkurencja Podushkowca? A może kolejnego klubu rodziców Podushkowiec wcale nie potraktuje jak konkurencję?

IWONA: Przyznam szczerze, że nie śledzę konkurencji, nasz klub to w dalszym ciągu działanie hobbystyczne kilku zapaleńców i pochłania nam resztkę czasu wolnego, jaki nam pozostaje, więc trudno mi się wypowiadać na temat konkurencji – o ile o takowej można mówić – bo myślę ,że im więcej fajnych propozycji dla rodziców w naszym mieście tym lepiej i chętnie będziemy je wspierać i promować

ANIA: Jeśli powstawałyby takie kluby dla rodziców, to byłby też znak, że jest coraz więcej młodych ludzi, którzy są zainteresowani zrobieniem czegoś wraz ze swoimi pociechami, wspólnym spędzeniem czasu, dzieleniem się swoją wiedzą i doświadczeniami. Więc generalnie to byłby dobry znak!

Czego brakuje mamom i tatusiom w Lublinie? Co jest największą bolączką rodziców – zaniedbane place zabaw, krawężniki niedostosowane do wózków dziecięcych? A może coś zupełnie innego?

ANIA: Wielu rodziców skarży się na brak rozrywek dla dzieci czy dla samych rodziców! Na brak miejsc, do których mogliby pójść razem ze malutkimi dzieciaczkami.

IWONA: Można to właśnie wyczytać na naszym forum, że brakuje przyjaznych restauracji, basenów , zorganizowanych miejsc do zabaw itp. A jeśli chodzi o przeszkody architetoniczne – no cóż , na szczęście mamy chusty ;), ale jest to jest spory problem i trudno powiedzieć ,że coś się zmienia, bo nawet zdawałoby się nowe budynki powinny być lepiej przystosowane, a jednak wciąż pozostawiają wiele do życzenia np. Plaza, gdzie można wózkiem wjechać tylko z jednej strony, a między piętrami tylko windą – wiecznie oblężoną i ciasną…z tym też chcielibyśmy walczyć!

Dziękuję za rozmowę, życzę powodzenia we wszelkich działaniach.

 

Anna Ciećko

Iwona Kornet

 

 

Autor tekstu : Małgorzata Klejn