Pańska skórka na warszawskich cmentarzach

Pańska skórka warszawskie cmentarze

Pańska skórka – makabryczna mordoklejka czy piękna tradycja?

Przez małych i starszych smakoszy porównywana do krówek, nugatu, bez, tureckiego rachatłukum, rozpuszczalnych gum do żucia – nieprzyzwoicie słodka, smakołyk z gatunku „mordoklejek”, niebezpieczna dla zębów i co roku święcąca kulinarne triumfy.

Mowa oczywiście o pańskiej skórce. Kiedyś kremowej, dziś najczęściej sztucznie różowej, zawiniętej w pergamin, sprzedawanej tuż obok zniczy i wieńców przed cmentarnymi bramami, głównie 1 listopada.

Kontrowersyjna dla rodziców, ulubiona przez dzieci

Żaden chyba smakołyk nie wzbudza tylu kontrowersji. Jedni zajadają się nią co roku w Święto Wszystkich Świętych (kiedyś Wszystkich Zmarłych) i Zaduszki i odnajdują w niej smak dzieciństwa, inni przyglądają się podejrzliwie… Argumentów przeciwko „pańskiej skórce” wytacza się (i wytaczało) wiele – nie wiadomo gdzie powstaje, kto ją pakuje, co wzbudza obawy rodziców, że produkcja i sprzedaż nie spełnia zasad higieny, jest niezdrowa, i oczywiście, „nie wypada jeść w okolicy cmentarza”. Niektórzy dodają z rozbawieniem „a skąd wiadomo CZYJA to skórka?” i nie wahają się przed makabrycznymi sugestiami… Dorośli może reagują na takie opowieści obrzydzeniem – ale większość dzieciaków tym bardziej ciekawa jest tego tajemniczego przysmaku.

Pańska skórka ikoną Warszawy?

W 2007 roku Gazeta Stołeczna zaproponowała kandydaturę pańskiej skórki na jedną z nowych ikon Warszawy! (www.miasta.gazeta.pl/warszawa/1,78586,3926023.html) „Słodki specjał typowo warszawski” , jak zachwalała kandydaturę redakcja, rzeczywiście nie jest zbyt znany w innych częściach Polski. W Krakowie podobną do pańskiej skórki rolę spełnia „turecki miodek” przysmak z karmelu i orzechów (przez wielbicieli czarnego humoru zwany „trupim miodkiem”). W sondażu internauci wskazywali pańską skórkę jako współczesną ikonę Warszawy tuż za Pałacem Kultury i Muzeum Powstania Warszawskiego.

Historia pańskiej skórki

Z pewnością zajadano się nią już przed 1908 rokiem – informacja o niej znajduje się w słowniku warszawskim z tego właśnie roku. Z początku nazywano ją panieńską skórką (może dlatego, że przypomina w dotyku gładką skórę, a może by podkreślić delikatność i zasugerować wytworność smaku?) i sprzedawano w aptekach jako lekarstwo na kaszel. Potem zaczęto zapewne poddawać w wątpliwość skuteczność tego „lekarstwa” i panieńskiej skórce pozostała jedynie rola przysmaku. A może pierwotna receptura została zapomniana?

Pani Jadwiga z Muranowa opowiada o popularności pańskiej skórki w latach trzydziestych: „Był to jeden z najbardziej popularnych dziecięcych przysmaków, sprzedawany wprost z koszy wszędzie – na rogach większych ulic, w parkach, na bazarach, przed kinami. Teraz widuję ją jedynie przy cmentarzach, podobno jest też na Starówce „.

Jeść czy nie jeść? Oto jest pytanie;)Z pewnością warto chociaż raz spróbować pańskiej skórki, kupionej w dzień Wszystkich Świętych. Ta słodka, warszawska tradycja może stać się pięknym wspomnieniem z dzieciństwa. Niezwykle intensywna słodycz może rozweselić dziecko po melancholii spaceru wśród grobów. Poza tym – to bardzo przyjemna świecka tradycja:) W rozmowie ze sprzedawczyniami spod bramy Powązek, dowiedzieliśmy się, że pańska skórkę sprzedaje się przy cmentarzach, bo… taki jest zwyczaj:))

Zdaje się, że nikt nie zna odpowiedzi skąd ten zwyczaj pochodzi… Czemu pańskiej skórki nie sprzedaje się, jak innych słodyczy, wszędzie gdzie się da?

Może przyczyną jest niewielka liczba cukierni znających dawną recepturę? Może intensywna sprzedaż pańskiej skórki właśnie w Zaduszki to niezły chwyt marketingowy – smakołyk kojarzy się jednoznacznie z wyjątkowym okresem roku, poprzez sprzedaż w określonych miejscach staje się swoiście elitarny i niedostępny na życzenie… Tak rodzą się kulinarne tradycje i piękne wspomnienia.

Zdjęcia Łukasz Rawa.

Autor tekstu : Małgorzata Klejn

ZOBACZ TAKŻE:Wszystkich Świętych