Pamiętnik Panienki z Okienka

Pamiętnik-Panienki-z-Okienka

Gdańsk, 17 sierpnia A.D. 1670
Poranek znów obudził mnie słońcem, w nocy troszkę padało bo bruk na ulicy i beischlag są jeszcze mokre. Długa jest tak piękna rano. Cichuteńko otworzyłam drzwi do mojej komnaty, jak zwykle na schodach przywitał mnie mruczeniem mój kot.

Udało mi się wymsknąć niepostrzeżenie nad rzekę, gdzie kupcy z całej Hanzy przywożą statkami swoje towary. Przy nabrzeżu ruch panował ogromny, majtkowie uginali się pod ciężarem skrzyń pełnych wszelkiego dobra, były przyprawy od Indyjanów, flamandzkie kobierce, bele sukna. Panny grały na lirach, piszczkach, kupcy przekrzykiwali się dzwoniąc sakiewkami ze złotem, hałas i zgiełk ogromny. Przy nowym statku, który właśnie dobijał do nabrzeża koło Żurawia, skłonił mi się strojny Waćpan i zapytał czy nie wiem gdzie kram z bursztynem, bo do domu wraca i podarki chce zabrać. Zaprowadziłam go do mojego opiekuna Johana Schultza największego kupca bursztynu w całej Hanzie. Gospodarz przywitał go serdecznie, otwierał szafy i szuflady pokazując kawalerowi precjoza, a ja dyg i już mnie nie było. Pobiegłam schodami na strych, przez moje okrągłe okienko przyjrzałam Mu się jeszcze raz gdy wychodził. "Ach, co to za kawaler! Jeszcze jak żyję, takiego nie widziała! Toć to anioł z nieba."
To był piękny dzień, jak miło pomyśleć, że jutro będzie nowy może jeszcze lepszy?

 

 


Wyróżnienie w konkursie organizowanym przez Muzeum Historyczne Miasta Gdańska przy współpracy MiastoDzieci.pl na kartkę z Pamietnika Panienki z Okienka w 2011.  

 

 

Autor tekstu : Kacper Falikiewicz