Pamiętnik Panienki z Okienka

Piątek, 15 lipca A.D. 1652
Dzisiaj rano pewien wspaniały mężczyzna zaprosił mnie na bal. Już dawno byłam nim zauroczona. Znałam go jak dotąd tylko z widzenia. Spotykaliśmy się prawie codziennie przy studni Neptuna. Tegoroczne lato jest bardzo upalne i często gasiłam pragnienie właśnie w tym miejscu, gdy wracałam z porannych modlitw w Kościele Mariackim.

Aby wieczorem wyglądać pięknie, stroiłam się calutki dzień. Fryzjerka, która do mnie przyszła zrobiła mi piękne loki. Służąca Mina, pomogła mi ubrać rozłożystą suknię ozdobioną perłami. Była w kolorze błękitnym tak, jak nasze morze. I znów ten wielki kołnierz! Zawsze mi przeszkadza w tańcu! Ale trudno, taka moda. Musiałam go założyć. Dopięłam ostatni kolorowy guziczek i byłam gotowa.
Gdy wychodziłam z domu , ktoś o mało nie wylał na mnie domowych nieczystości!!! To by była tragedia! A tak właściwie, to trzeba z tym „dziwnym" zwyczajem coś w końcu zrobić!
Kareta zaprzężona w dwa białe konie już stała przed kamienicą. Stangret pomógł mi wsiąść do karety. Trasa była krótka, ale chciałam się trochę przejechać. Minęliśmy ul. Mariacką i wąskimi uliczkami dotarliśmy na ul. Długą przed Dwór Artusa. Gdy wreszcie znalazłam się w sali balowej, zobaczyłam coś wspaniałego. BARZANTY!!! PIĘĆ WIELKICH BARZANTÓW!!! Uwielbiam je, to moje ulubione danie.
Przyjęcie wyprawiał sam król Polski, Jan Kazimierz. Przyjechał do Gdańska, żeby zobaczyć swoją nowa flotę.
Musieliśmy trochę poczekać . Gdy w końcu król, królowa i książę weszli do sali, ich służący zaczęli rozdawać kielichy z winem i przeróżne przysmaki. Gdy skończyła się uczta, przyszła chwila na rozrywkę: „Występ klaunów oraz małpki Kiri"- wszyscy śmiali się z całych sił, a szczególnie, gdy małpka rzuciła w króla jabłkiem! Wreszcie zabrzmiała muzyka i panowie poprosili panie do tańca, ach wtedy nadszedł mój mężczyzna… zaprosił mnie do tańca…tańczyliśmy…
Oto przebieg naszej rozmowy:
– Pięknie wyglądasz Hedwigo. – powiedział mój mężczyzna.
– Dziękuję, ty również.- odpowiedziałam.
-Kim jest twój ojciec?
– Jest burmistrzem Gdańska.
– A matka?
– Już zmarła.
– Opłakiwałeś ją mocno?
– Nawet jej nie znałem, zmarła, gdy miałem niecały roczek.
Nagle nasza rozmowa została przerwana, muzyka zamilkła. Teraz książę miał wybrać królową balu, z którą zatańczy. O dziwo, książę wybrał właśnie mnie!!! Zatańczyliśmy.
Podczas tańca zaświtała mi pewna myśl. Przypomniałam sobie, jak idąc na bal o mało ktoś nie oblał mnie domowymi nieczystościami. Postanowiłam poprosić księcia o pomoc. Opowiedziałam mu, co spotkało mnie przed kamienicą i że nie jest to zbyt higieniczne. Poza tym Gdańsk nie staje się przez to przytulnym i pięknym miejscem. Spytałam się księcia, czy da się coś na to poradzić. Książę odpowiedział:
– Myślę, że tak. Poproszę burmistrza, żeby wydał zakaz wylewania domowych nieczystości na ulicę. Może poustawiają też zbiorniki na odpady, które co jakiś czas będą opróżniane. Mam nadzieję, że realizacja pomysłu się uda.
W tym momencie bal się skończył. Wróciłam do domu z koroną królowej balu i pełna nadziei, że nasz Gdańsk będzie od tej pory piękny i czysty.
Tak skończył się ten wspaniały dzień. Jestem taka zmęczona…

 

Martyna Sobolewska

Klasa III c
Szkoła Podstawowa nr 47
ul. Reformacka 18
80-808 Gdańsk
tel.szkoły 58 302 03 28
fax szkoły 58 302 99 59
e-mail szkoły 47spwop@wp.pl

Wychowawca: Krystyna Gołębiewska

 

III miejsce w konkursie organizowanym przez Muzeum Historyczne Miasta Gdańska przy współpracy MiastoDzieci.pl na kartkę z Pamietnika Panienki z Okienka w 2011.

Autor tekstu : Martyna Sobolewska



ZOBACZ TAKŻE:muzyka