Młoda Charlotte, filmowiec. Recenzja

Charlotte-cala

Długo nie mogłam się zabrać za przeczytanie tej książeczki, zresztą podobnie jak moja córka. Ani sama okładka, ani pierwsze zapoznanie się z ilustracjami nie zapowiadały ciekawej przygody. Jak już w końcu przez nią przebrnęłyśmy, przeczytałyśmy ją kilkakrotnie.

Książka opowiada o dziewczynce Charlotte, która jest filmowcem i kręci czarno-białe filmy. Niestety, nikt oprócz niej samej nie rozumie fascynacji tymi barwami. Nie potrafi do swojej pasji przekonać nikogo ze swoich bliskich, przez co czuje się zagubiona.

Pewnego dnia dziewczynka spotyka w muzeum sztuki Scareltt, z którą szybko znajduje wspólny język. Owa Pani namawia Charlotte na pokaz jej własnego filmu. W dniu premiery dziewczynka przybywa do kina bardzo mocno zestresowana, zaś niepochlebne szepty widzów na sali dodatkowo potęgują jej emocje.

Jakim efektem zakończy się projekcja filmu? Nie chcę zdradzać wszystkich szczegółów, więc tym bardziej zapraszam do lektury.

Pierwsza myśl, jaka pojawiła się w mojej głowie tuż po zamknięciu ostatniej strony to zaskakująca postawa rodziców. Jestem pod ich ogromnym wrażeniem i są oni dla mnie poniekąd autorytetem. Zwłaszcza, że w domu mam dwójkę maluszków i ich wszystkie pasje są jeszcze przede mną.

Rodzice Charlotte – pomimo tego, że nie podzielają entuzjazmu córki – tak naprawdę nie stopują jej. Wprost przeciwnie – pomagają małej, aby jej hobby trafiło na odpowiedni tor, zabierając ją m.in. na projekcje czarno-białych filmów i chodząc wspólnie do muzeum sztuki. Wspierają swoje dziecko całym sercem i to jest piękne.

Być może dla dziecka morał nie będzie tak oczywisty, jednak możemy go wspólnie poszukać, a takie chwile jak wiadomo są bezcenne. Książka uświadamia młodemu czytelnikowi, że jeśli tylko czegoś chcemy to możemy cel osiągnąć. Każde marzenie, plan, a tym bardziej szalony pomysł, który niekoniecznie jest akceptowany przez środowisko, może się udać. Wystarczy tylko spróbować i nie poddawać się.

Książka jest sporych rozmiarów, a jej okładka jest twarda. Rysunki są proste, duże i ciekawe. Utrzymane w tonacji czarno-szaro-białej nie są w ogóle smutne, gdyż gdzieniegdzie pojawia się również kolor. Współgrają one idealnie z czytanym tekstem, którego tak naprawdę jest niewiele, przy okazji świetnie uzupełniając go.

To czego nie przeczytamy możemy się domyślić właśnie z tych ilustracji. Ciekawym pomysłem zastosowanym przez autora są dodatkowe zdania, czasem wyrazy w chmurach, które komponują się w spójną całość i podnoszą walory tej pozycji. Język jest prosty, składny i jasny, więc spokojnie zrozumie go każde dziecko.

Jeśli lubimy nietuzinkowe książeczki warto udać się do biblioteki po „Młoda Charlotte, filmowiec”

Katarzyna Jakuszko

Młoda Charlotte, FILMOWIEC
tekst: Frank Viva, tłumaczenie: Barbara Słomka
ilustracje: Frank Viva
oprawa: twarda
liczba stron: 40
format: 23,5 x 30,5cm
przedział wiekowy: 4-10

Więcej informacji na stronie wydawnictwa Kocur Bury

Zapraszamy do działu recenzji Miasta Dzieci!