Mały wielki przyjaciel. Recenzja

Pewnego dnia do pewnego ogródka przychodzi mały szczurek. Wita go mały chłopiec. I bardzo chce się ze szczurkiem zaprzyjaźnić. Czy taki mały chłopiec wolałby, żeby odwiedził go słodki kotek, szczeniaczek, papużka albo może tuptający jeżyk? Nie, chłopiec przyjmuje gościa i nie zastanawia się, co by wolał.

A szczurek w towarzystwie chłopca czuje się coraz bardziej zadomowiony. Chłopiec podsuwa mu smakołyki, obserwuje, rozmawia z nim. Lubią się szczurek z chłopcem. Poznają nawzajem. Czy taka przyjaźń może komuś przeszkadzać?

Może i to bardzo. W końcu szczur to szczur. Odrażające zwierzę, którego nikt nie lubi. Na nic tłumaczenia, że to szczurek hodowlany. Na nowego przyjaciela płynie coraz więcej skarg, zaczyna się polowanie, zastawianie pułapek i nagonka, którą tak naprawdę trudno zrozumieć. Bo szczurek krzywdy nikomu nie zrobił.

Skąd ta niechęć do szczurka? Pewnie stąd, że wszystkim dorosłym się wydaje, że wiedzą lepiej. Że wiedzą o szczurku na tyle dużo, by skazać go na wygnanie, a już najlepiej na śmierć. Dlaczego? Bo szczurów nikt nie lubi.

Jakoś tak się utarło, że są obrzydliwe i niefajne, przenoszą choroby, szkodzą, niszczą. Może i bywają takie szczury. Na pewno takie bywają. Tylko czy ten konkretny szczurek z naszej opowieści taki jest? Nad tym się dorośli już nie zastanawiają. Nie widzą powodu.

Ostatecznie, szczurek daje się oswoić i znajduje schronienie w domu małego chłopca. Mamie chłopca nie przeszkadza wcale, że szczurek jest szczurkiem, a nie np. słodkim kociaczkiem, szczeniaczkiem, papużką lub jeżykiem. Chłopiec jest zachwycony, że ma nowego przyjaciela.

I dzięki tej przyjaźni, każde dziecko czytające książkę może sobie spróbować wyobrazić, jak to jest być szczurkiem, który przyjaźni się z małym chłopcem. Jakie ma zwyczaje, w co lubi się bawić, co lubi jeść, czego się boi, jak choruje. Bo niestety szczurek w końcu zachoruje i umrze. Czy dzieci bywają takimi szczurkami? A znasz dzieci zaszczute przez starszych kolegów tylko dlatego, że są inne, bezbronne lub komuś coś się wydaje?

Tak, jest spoiler, wygaduję zakończenie. Ale tylko dlatego, żeby ostrzec. Nie każde dziecko lubi smutne zakończenia, nie każde jest na takie przygotowane. Zwłaszcza, że po przeczytaniu całej opowieści trudno będzie nie polubić szczurka, nie przywiązać się do niego, a tu nagle śmierć.

Ja jednak się cieszę, że takie właśnie jest zakończenie książki. Bo to może być wyjście do rozmowy z dzieckiem o przemijaniu, rzeczach najważniejszych i ostatecznych. Jestem wielką zwolenniczką opowiadania dzieciom o życiu i śmierci, choć to bywają trudne rozmowy. Wolę to, niż potajemne kupowanie nowej rybki do akwarium, bo poprzednia po prostu zdechła i nie chcemy dziecka zasmucać. Dziecko czasem trzeba też zasmucić, żeby zrozumiało pewne rzeczy.

I rozumiem przesłanie autorki, która sama wspomina, że napisała tę książkę z myślą o dzieciach, za którymi czasem nikt nie chce się wstawić. Zupełnie jak za małym szczurkiem, który nie potrafił się bronić. Zarówno dla niego, jak i dla tych dzieci, jest jednak nadzieja – mądrzy dorośli, którzy nie krzewią bezsensownych uprzedzeń i takich zachowań uczą swoje pociechy.

Trudna lektura, choć prostym, to jednak trochę dorosłym językiem napisana. Zdecydowanie polecam jako początek rozmów ważnych i najważniejszych.

Anna Jankowska
www.tylkodlamam.pl

Mały wielki przyjaciel
Elżbieta Zubrzycka
165×235 mm
op. miękka
64 s.
Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne

Zapraszamy do działu recenzji Miasta Dzieci!