Mały terminator – walka o przetrwanie na podwórku

Klaudia ma jakieś cztery lata. Odkąd sprowadziła się z rodzicami do naszego bloku, ciągle widzę ją na podwórku. Właściwie od początku, czyli od roku, rano, wieczór i w południe biega tu zupełnie sama, niekiedy odwiedzając obce klatki schodowe.

Bez oporów zagaduje napotkanych dorosłych, próbuje ich zatrzymać, kiedy śpieszą się lub starają się jej pozbyć.

Pierwszy raz miałam okazję zobaczyć jej mamę, kiedy śpieszyła z interwencją do piaskownicy przed domem. Otyła, bosa kobieta żwawo wybiegła z budynku krzycząc szorstkim głosem.

Od dzieci wiedziałam, że Klaudia nie jest lubiana. Synowie często skarżyli się na nią, bo chociaż młodsza, bywała uciążliwa. Czasem budziła we mnie troskę i żal, a czasem irytowała jak uprzykrzona mucha, która nie chce się odczepić. Nieładne, niemiłe, błąkające się samopas dziecko – czy może nie budzić litości?

Moi chłopcy starali się bawić z dala, bo specjalnie przychodziła drażnić się z innymi dziećmi. Biedna, myślałam sobie, pewnie nie potrafi w inny sposób zwrócić na siebie uwagi. Sypała piaskiem, rzucała kamykami, za odmowę wspólnej zabawy odpowiadała wyzwiskami. Zawsze zaczepna, jakby o krok do przodu przed niebezpieczeństwem, które mogłoby ją spotkać. Oczywiście nie pozwalaliśmy dzieciom odpowiadać agresją, nawet gdy próbowała ich popychać czy przewracała hulajnogi. W końcu to mała dziewczynka.

Chłopcy respektowali nasze zalecenia, ale zdarzało się, że wracali z podwórka, kiedy Klaudia nie dawała im spokoju. Młodszy syn bywał naprawdę rozgoryczony. Zrozumiałam, że dobre maniery i tłumaczenie nie zawsze zdają egzamin. Mała, budząca moje współczucie dziewczynka, terroryzowała moje własne dzieci, a ja godziłam się na to w imię kulturowych wartości.

W przyrodzie panuje prawo silniejszego. Kiedy mniejsze zwierzę podgryza starsze, zostanie szybko i boleśnie skarcone. Jeśli agresywny osobnik nie zostanie w porę poskromiony, stanie się coraz śmielszy. Świat dzieci jest w gruncie rzeczy bardzo podobny do świata zwierząt. Ustaliliśmy, że przy najbliższej okazji, kiedy słowa nie odniosą skutku, dzieci mogą zareagować siłą. Wolno użyć tylko tyle siły, ile potrzeba.

Mały-terminator-walka-o-przetrwanie-na-podwórkuNa efekty nie trzeba było długo czekać:
– Klaudia się doigrała. – oświadczył nasz młodszy syn po powrocie do domu. Popchnęła mnie i powiedziała, że jestem głupkiem.
– A ty co wtedy zrobiłeś? – zapytałam z niepokojem.
– Popchnąłem ją i lekko uderzyłem. Rozpłakała się.
– Na pewno nie zrobiłeś jej krzywdy? Nie przewróciła się?
– Nie. Tylko się popłakała.

Nie wiem, jak dalej rozwinie się ta historia i czy Klaudia dalej będzie zaczepiać moje dzieci. Co stanie się z nią za kilka lat, gdy podrośnie? Czy udoskonali sztukę walki o przetrwanie przez poniżanie innych? A może znajdzie akceptację i przyjaźń?

Wcześniejsze części:
Tajemnicza siła. Historyjka w odcinkach 1
Tajemnicza siła. Historyjka w odcinkach 2

 

Autor tekstu : Zuzanna Berent



ZOBACZ TAKŻE:opiniew domu