Mały króliczek i jego najlepszy przyjaciel. Recenzja

“Królicza” seria to świetny sposób na rozpoczęcie wiosennego sezonu. Przynosi powiew rześkiego powietrza, zapach ogrodu i widok soczystych warzyw. W sam raz do schrupania!

Zacząć możemy od historii znajomości małego króliczka i króliczka jeszcze mniejszego, maluteńkiego, wręcz tyciego, czyli Uchatka. Została ona opisana na kartach książki Mały króliczek i jego najlepszy przyjaciel. Mały króliczek spędzał sobie dzień w domu, gotując zupę, piekąc ciastka i odpoczywając. Za oknem było zimno i deszczowo, ale w przytulnych czterech kątach było spokojnie i cicho. Aż do momentu… gdy króliczek usłyszał jakiś dziwny głos na zewnątrz. Nie wystraszył się jednak, nie stchórzył, lecz postanowił sprawdzić, do kogo należy ten cieniutki głosik i kto potrzebuje pomocy. Tak poznał malusieńkiego Uchatka. Od razu zaoferował mu ciepły posiłek i odpoczynek w swoim domku. To był początek wielkiej przyjaźni. A co robią przyjaciele? Bawią się na placu zabaw, leżą na trawie i podziwiają chmury, przygotowują wspólnie posiłki, czytają książeczki i grają w gry planszowe. Ale przecież przyjaciele są obok nas nie tylko podczas chwil pełnych radości i śmiechu. Biegną więc z plasterkiem, gdy jednemu z nich przytrafi się zadrapanie na kolanie. Starszy przyjaciel opiekuje się młodszym, ale młodszy też chce coś wnieść do ich przyjaźni, podzielić się z drugą osobą, wywołać uśmiech na jej twarzy, bezinteresownie się odwdzięczyć za okazane dobro. Dlatego na przykład smaży naleśniki. Cały stos naleśników, choć sam jest tyci. Taki tyci, że aż trudno uwierzyć, że podołał zadaniu. A jednak! Swojemu przyjacielowi zrobił pyszną niespodziankę.

Mały króliczek i jego najlepszy przyjaciel to pochwała wartości, jaką jest przyjaźń. W idealny sposób zastępuje wszelkie słownikowe definicje tego słowa, podniosłe, patetyczne opisy i wyjaśnienia. Na przyjaźń składają się przecież drobne sprawy, radości dnia codziennego, ale też małe smuteczki i duże smutki. Mały czytelnik śledząc historię króliczków na pewno doskonale to zrozumie i wyczuje tę naturalność. Bez zbędnego moralizowania, pouczania i słodzenia odkryje istotę takich pojęć, jak odpowiedzialność, empatia, troska, zaangażowanie, dzielenie się. Są one ukryte w lapidarnej treści, krótkich zdaniach, które składają się na książkę oraz przeuroczych obrazkach, które przedstawiają najzwyklejsze czynności, jak otulanie kocem malutkiego przyjaciela, podawanie mu zupy łyżeczką czy budowanie babki z piasku. Dla małych dzieci, które wchodzą w świat, otaczają się ludźmi, zawierają pierwsze znajomości, uczą obcować z innymi, choćby na placu zabaw, w piaskownicy czy przedszkolu, czytanie tego typu opowiadań na pewno może się okazać pomocne. Pokazują one bowiem, że warto być otwartym na potrzeby innych, dzielić się zabawkami, zgodnie, wspólnie bawić itd. Takie lektury są swego rodzaju "wkładem" w rozwój emocjonalny, społeczny naszych pociech, a przy tym czytanie ich stanowi miłą formę rodzinnego spędzania czasu, dlatego z całym przekonaniem polecam historię Mały króliczek i jego najlepszy przyjaciel. Myślę, że przy tej książce czytelnik nabierze apetytu na dalsze czytanie. I dobrze, bo w kolejnej odsłonie serii, noszącej tytuł: Mały króliczek i jego magiczna marchewka widok będzie smaczny i wprost do schrupania. Fabuła nie jest długa, ale to wcale nie znaczy, że czytelnik będzie się nudzić. Wręcz przeciwnie – z każdą następną stroną wyczekujemy rozwiązania, wyjaśnienia poszczególnych zdarzeń. Mamy tutaj kontynuację historii przyjaźni małego króliczka z Uchatkiem. Tym razem postanawiają oni wystartować w konkursie organizowanym wśród zwierząt na największe warzywo. Udaje im się wyhodować imponującą marchewkę, ale dzięki jakim metod? Tego nie zdradzę. Powiem tylko, że króliczki bardzo się zaangażują i będą się bardzo troszczyć o posadzone warzywo. Wątki związane z uprawą warzyw, która pochłania bez reszty różne zwierzęta, nie tylko króliki, doprowadzą nas do mądrego zakończenia, dzięki któremu dowiadujemy się, jak ważne jest byciem uczciwym, co daje zdrowa rywalizacja oraz dlaczego warto pamiętać o zasadzie fair play i nie dążyć do wygranej za wszelką cenę i kosztem innych. Postawa królików i innych zwierząt biorących udział w konkursie może stanowić wzór. Oprócz zdrowego dystansu i współzawodnictwa, kończącego się dobrą zabawą i pożytecznym, grupowym działaniem, dzieci odkrywają również, że każda praca oznacza wysiłek, że potrzeba cierpliwości, pokornego czekania na efekty. Tak jak to było w przypadku króliczków hodujących marchewkę.

Poza tym lektura książki Mały króliczek i jego magiczna marchewka staje się mimochodem, zupełnie nieświadomie zachętą do spojrzenia nieco łaskawszym okiem na warzywa, które mamy na talerzu. Jak wiadomo, dzieci wolą owoce i banany, jabłka czy truskawki często detronizują rzodkiewkę, cukinię lub dynię, które my sami chcielibyśmy zaserwować naszym pociechom. Niezwykle barwne ilustracje, soczyste wręcz kolory przedstawionych warzyw oraz opowieść o ich walorach mogą być punktem wyjścia do zmiany nastawienia wobec nawyków żywieniowych. Tym bardziej, że książeczka dostarcza nam na ostatniej stronie kulinarnych inspiracji. Znajdziemy tutaj przepis na warzywną tartę, polecany przez małego króliczka – do przetestowania w kuchni wspólnie z dzieckiem.
Życzę więc dobrej lektury i smacznych wypieków!

Katarzyna Klimek-Michno

Mały króliczek i jego najlepszy przyjaciel 
Stron: 32
Oprawa: twarda
Format: 230×270
Rok wydania: 2011
Wiek czytelnika: 3-6 lat
Wydawnictwo Jedność

Mały króliczek i jego magiczna marchewka
Stron: 32
Oprawa: twarda
Format: 230×270
ISBN: 978-83-7660-386-5
Rok wydania: 2011
Wiek czytelnika: 3-6 lat
Wydawnictwo Jedność

Autor tekstu : Katarzyna Klimek-Michno



ZOBACZ TAKŻE:czytanie