Maleńkie Królestwo królewny Aurelki. Recenzja

Czyżby kolejna różowa królewna na mieniącej się wszelkimi odcieniami różu mapie literatury dziecięcej? – pomyślałam biorąc do ręki “Maleńkie Królestwo królewny Aurelki”. Po chwili lektury zaśmiewałam się już w najlepsze gratulując sobie w duchu, że nie odłożyłam książki na półkę zatytułowaną “Do przeczytania… kiedyś”.

To książka dla królewien. Małych, większych i tych całkiem dorosłych. Kilkulatki śledzą przygody Aurelki z wypiekami na policzkach, a ich mamy bawią się powrotem do marzeń z dzieciństwa i próbą dopasowania tych fantazji do czasów współczesnych.

Są w książce wszystkie atrybuty władzy królewskiej: złota korona (zbyt ciężka), najpiękniejsza suknia świata (okropnie niewygodna), służba (traktująca zarządzenia zbyt dosłownie) i wreszcie przystojny (i wiecznie niezadowolony) królewicz. Okazuje się, że bycie królewną wcale nie jest pozbawione wad. Poczucie odpowiedzialności za wszystko, co dzieje się w Maleńkim Królestwie spoczywa na jednej Aurelce, zwykłej dziewczynce lubiącej zabawę, potrafiącej wyrażać własne zdanie, wesołej i pomysłowej. Zupełnie takiej jak tysiące kilkulatek marzących o zasiadaniu na tronie.

Jeśli do nie najłatwiejszego życia naszej królewny dodać spotkanie z przyjaznym wilkiem (tym od Czerwonego Kapturka!), nadgorliwego Ochmistrza czuwającego nad dworską etykietą oraz pomarańczowego smoka zakupionego pomyłkowo przez Internet to… świat staje na głowie. Poczucie humoru i lekkość z jaką Autorka przewraca bajkową fabułę do góry nogami sprawiają, że nawet nie zauważamy kiedy zaczynamy śmiać się z własnego szablonowego myślenia.

Dziwi fakt, że do czasu Aurelki nikt nie pomyślał o tym, o ile przyjemniejsze byłyby w odbiorze bajki o księżniczkach gdyby wiedźmy zastąpić przesympatyczną Jagą uprawiającą słoneczniki, a złego smoka zamienić na, uwielbiającego podjadać krówki, smoka dobrego.
Wieloletnie stereotypy narzucały autorom sposób “przydzielania ról” postaciom i zakorzeniły w głowach czytelników jednoznaczne postrzeganie pewnych bohaterów. Książka “Maleńkie Królestwo królewny Aurelki” to nie tylko odejście od stereotypowego myślenia. To prawdziwe wyzwanie takiemu rozumowaniu rzucone i nie lada rewolucja w umysłach osób ją czytających.

Maleńkie Królestwo królewny Aurelki
Tekst: Roksana Jędrzejewska-Wróbel
Ilustracje: Jona Jung
Wiek: 5+
Wydawnictwo Bajka
Polecamy również  Opowieść o znudzonej królewnie oraz Oj, Hela!

Autor tekstu : Anna Perlińska-Supeł