LUCKY LUKE na Dzikim Zachodzie

LUCKY-LUKE-na-Dzikim-Zachodzie

Rok 1855, legenda dzikiego Zachodu Lucky Luke ma zeznawać w procesie swoich najsłynniejszych wrogów – braci Daltonów. W wyniku sprytnego fortelu przestępcom udaje się jednak uciec z sądu, a swoje pierwsze kroki kierują oczywiście do pobliskich banków. Po brawurowym pościgu ulicami miasta, Lucky Luke′owi udaje się schwytać złodziei, niestety nie oznacza to końca kłopotów słynnego kowboja.

Lucky zostaje wynajęty do eskortowania grupy osadników, którzy padli ofiarą oszustwa niejakiego pana Crooka.Mają zaledwie 80 dni na pokonanie dystansu między Nowym Jorkiem i Kalifornią, w przeciwnym razie stracą prawo do dzierżawionych tam ziem. Lucky Luke podejmuje się podwójnego zadania – musi zapewnić bezpieczną drogę osadnikom i jednocześnie eskortować schwytanych co dopiero Daltonów. Podróż utrudnia dodatkowo demoniczny Pan Crook, który zrobi wszystko, co w jego mocy, by grupa nie dotarła na czas do Kalifornii.

160 artystów grafików, 220 000 narysowanych odręcznie postaci plus doskonałe animacje w 3D – to rozmach najnowszego filmu z pierwszym Kowbojem Ameryki, któremu głosu użycza Cezary Pazura.

Dystrybutorem filmu jest firma SPI

Uwagi producenta
Rozpoczynając planowanie produkcji kinowej wersji „Lucky Luke′a" musieliśmy wziąć pod uwagę, że jest to uwielbiany komiks oraz że francuskojęzyczny serial animowany wyprodukowany przez naszą firmę cieszył się ogromnym powodzeniem. Zdecydowaliśmy się na wybranie historii odpowiedniej dla dużego ekranu: pociąg towarowy przemierzający Stany Zjednoczone w kierunku Dzikiego Zachodu. Jest to temat, który został rozwinięty przez mistrzów gatunku Morrisa i Goscinny′ego w jednej z najlepszych części komiksu „Lucky Luke". Wybór ten dawał pewność powiązania z komiksem i jednocześnie obiecywał ekscytujące widowisko, możliwość zamieszczenia w filmie niekończących się eskapad i galerii szalenie kolorowych postaci. Od chwili, gdy zdecydowaliśmy, by historię osadzić w Nowym Jorku z końca XIX wieku, zaczęły dochodzić kolejne elementy: świat burleskowych komedii, klasyczny slapstick w stylu Macka Sennetta i Bustera Keatona, a także „The Blues Brothers" z późniejszego okresu. Szczególnie jestem dumny właśnie z tych trzech wyborów i z tego, że skierowaliśmy się w stronę ekscytującej przygody, która mam nadzieję okaże się sukcesem. Choć większość naszych artystów i techników pracowała wcześniej nad animacjami, czy to u Disneya, czy gdzie indziej, to najważniejsi twórcy, poczynając od reżysera, przez znaczną cześć swojej kariery pracowali w Xilam, gdzie odegrali kluczową rolę przy tworzeniu naszych najbardziej popularnych animowanych seriali: „Oggy i karaluchy" i „Space Goofs". „Lucky Luke na Dzikim Zachodzie" był w całości produkowany we Francji, w większości w naszych studiach w Paryżu. Dzięki temu wszyscy kierownicy zespołów byli w stanie kontrolować każdy etap produkcji filmu w atmosferze dynamicznej współpracy. Wreszcie połączenie technik 2D i 3D dało nam możliwość wykorzystania zaskakującej plastyczności animacji klasycznej i jednocześnie użycia nowej technologii cyfrowej do stworzenia kilku najbardziej spektakularnych scenografii.
 

Reżyser o filmie
„Lucky Luke na Dzikim Zachodzie" to przezabawna animowana komedia, którą można by usytuować gdzieś pomiędzy krótkimi filmami Bustera Keatona i klasycznymi nieskrępowanymi animacjami Chucka Jonesa. To rzadka, wybuchowa mieszanka, której efekty mogą być zaskakujące.
Z artystycznego punktu widzenia nigdy nie rozważaliśmy prostego dopasowywania czegoś stworzonego z myślą o małym ekranie do potrzeb dużego ekranu. Od samego początku podejście było inne. Wynikało to z tego, że duży ekran jest właśnie… duży. Szczegóły niewidoczne na ekranie telewizora, tu nagle ogromnie się powiększają. Gestykulacja, scenografia, szereg różnego rodzaju cieni, wszystko to odgrywa tu ważną rolę. Nie chodzi tu jednak o realizm. Graficzne dziedzictwo Lucky Luke′a w wykonaniu Morrisa zostaje zachowane. Ale jest to Morris pokazany przez szkło powiększające.

Mam nadzieję, że „Lucky Luke na Dzikim Zachodzie" ma swój własny styl, indywidualne znamię. Film łączy technikę 2D z bardziej współczesną 3D, czerpiąc najlepsze elementy z obu. Ta kombinacja zapewniła nam niemalże nieskończoną elastyczność narracyjną przy zachowaniu „magicznych" aspektów 2D.

Jeśli chodzi o efekty specjalne, to bardziej kierowałem się w stronę Melièsa i Terry′ego Gilliama, niż ILM . Nie chodziło nam o fotorealizm, ale jak największą swobodę reżyserowania.

„Lucky Luke na Dzikim Zachodzie" to oczywiście komedia oparta o silne, zabawne, wyjątkowe postaci. Jakżeby mogło być inaczej, gdy ma się Joe Daltona, jego braci i dialogi inspirowane Goscinnym? Szczególną uwagę zwracałem na cechy charakteru naszych postaci i ich ekspresję. Joe nie porusza się tak, jak Averell. Ten drugi jest znowu kompletnie różny od Lucky Luke′a, itd. Cechy fizyczne wszystkich postaci były rozważane w ten sposób i ponownie przerabiane, przy zachowaniu wspaniałego stylu graficznego Morrisa.

Zdecydowanie się na kino drogi umożliwiło nam poruszanie się pomiędzy klasyczną komedią z okrojoną narracją, a scenami pościgów, gdzie akcent był kładziony na kreatywność i dużą liczbę wizualnych połączeń i szybkiego montażu.

Ostatecznie jest to historia mieszanki europejskich emigrantów na ich drodze do ziemi obiecanej. Temu pełnemu radości i kolorów chaosowi towarzyszy ścieżka dźwiękowa przypominająca filmy Kusturicy, podczas gdy nasi bohaterowie zagryzają wargi i wciągają brzuchy, by przetrwać trudy podróży i nauczyć się żyć razem…
Olivier JEAN-MARIE 

Twórcy filmu
Scenariusz Jean-François Henry i Olivier Jean-Marie
Reżyseria Olivier Jean-Marie
Producent Marc du Pontavice

Tytuł oryginalny Tous à l′Ouest: Une aventure de Lucky Luke (fr.)
Go West! A Lucky Luke Adventure (ang.)
Rozpoczęcie produkcji Marzec 2006
Budżet 20 mln dolarów
Czas trwania 85 min.
Technika animacji 2D-3D
Ukończenie produkcji August, 2007

 

 



ZOBACZ TAKŻE:film