Lilka i spółka. Recenzja

“Lilka i spółka” powaliła mnie na kolana, śmiałam się do bólu brzucha, ocierałam łzy, spowodowane wesołością, po prostu przypadła mi do gustu jak mało która książka. Czytelnik młodszy w moim domu, w osobie Małgosi, lat 11,5 również uznał ten tytuł za zabawny, godny uwagi i polecenia innym. A muszę ze smutkiem przyznać, że czytanie to raczej niezbyt modne hobby wśród rówieśników mojego najstarszego dziecka. Ubolewam nad tym bardzo, ale cóż więcej mogę począć?

Na czym polega fenomen tej książki? Autorka świetnie obserwuje swoje pociechy, najbliższe otoczenie, ma masę pomysłów i wybujałą wyobraźnię. Do tego niesamowita dawka poczucia humoru i recepta na rewelacyjną powiastkę dla młodszego czytelnika gotowa!

Poznajemy dzieci, w tym naszą narratorkę Liliannę, nie mylić z Lilaną, w żadnym wypadku!!! Ma ona 8 lat, jest bardzo rezolutną i mądrą młodą damą, powiedzmy… Na pewno jest szczera, i na sto procent nie można się z nią nudzić. Wakacyjne plany rodzeństwa krzyżuje drobna niedogodność, noga starszej siostry Wiki. Mieli jechać w swoje ukochane miejsce, do ciotki Franki, a zostaną wysłani do innej ciotki, Jadźki, która ma pypeć na nosie i każe pić syrop z cebuli i pokrzywy. Poza tym ma czarny zeszyt z różnymi przepisami. Założyłam się kiedyś z siostrą, że ciotka Jadźka jest czarownicą…

I co o tym wszystkim myślicie? Czy wakacje tych trzech urwisów naprawdę będą takie do niczego? Czy będzie nudno, deszczowo, nieprzyjemnie, bez słodyczy, bez telewizji? A może czekają ich niesamowite przygody, a to, co wydaje się być takie straszne, potworne, nagle okaże się wspaniałe, pełne możliwości, sympatii?

Mądra, zabawna, świetnie skrojona, szyta na miarę każdej Hello Kitty, czy innej Monster High, czy nawet Supermana, Batmana, i tak dalej… powieść dla młodego czytelnika. Niby ze mnie jest trochę starszy i w szaty dziecięcych bohaterów się na pewno nie zmieszczę, ale na to zawsze można przymknąć oko. Gwarantuję szaloną, znakomitą zabawę, wątek kryminalny jest po prostu the best!

Jedno mnie tylko zastanawia, czy dzieci Magdaleny Witkiewicz są takie same na co dzień, czy dają jej choć odrobinę wytchnienia? Czy ten prawdziwy Mateusz tak samo jak książkowy Matewka sprzedałby nawet siostry za coś pysznego, co można skonsumować?

Wiecie co, ja chyba przeczytam "Lilkę i spółkę" jeszcze raz, bo znowu mi się buzia śmieje, na samo wspomnienie!

Lilka i spółka
Magdalena Witkiewicz
oprawa twarda
format: 160×157
przedział wiekowy: 6-10 lat
Wydawnictwo Nasza Księgarnia

Zapisz się na newsletter !