Leśni bracia. Recenzja

Bazyli i Marcepan to dzieci ze świata baśniowego, które z pewnością przyciągną do siebie dzieci ze świata rzeczywistego. Za takimi przygodami i perypetiami wywołującymi lawinę emocji tęskni chyba każdy mały człowiek.

Jak spędzić czas z dzieckiem? Może wycieczka do lasu? Te prawdziwe pokrywa jeszcze śnieg, a pogoda nie każdego dnia sprzyja spacerom, więc może las wirtualny, istniejący w wyobraźni? Do takiego zapraszają dwaj niesforni bracia Bazyli i Marcepan, którzy mieszkają w małej chatce. Mają wielkie niebieskie oczy i bujne blond czupryny, a w nich – runo leśne. Podczas bieganiny i eksplorowania leśnych przestrzeni, zawsze w ich włosy wpadną a to liście, a to biedronki, a innym jeszcze razem ptasie piórka. Chłopcy usiedzieć na miejscu po prostu nie potrafią. Wszędzie ich pełno. Energia i ciekawość świata ich wprost roznosi. To małe urwisy, ale o bardzo dobrych serduszkach. Życzliwi, prostolinijni, gotowi nieść pomoc. A że ciągle są w ruchu, tak co krok natrafiają na jakieś przygody. Każdy dzień oznacza dla nich jakąś nową tajemnicę do odkrycia. Trudno stwierdzić, czy te wszystkie fascynujące i ekscytujące rzeczy dzieją się jedynie w ich bujnej wyobraźni, czy rzeczywiście na co dzień się z nimi zmierzają i magia lasu sprawia, że to, co mało prawdopodobne staje się realne. Jedno jest pewne: to niesamowicie barwna i wciągająca opowieść.

Warto wybrać się z Bazylim i Marcepanem do lasu po to, by towarzyszyć im w walce o grzybowy pył i w zmaganiach z armią trujaków króla Muchomora, zaglądnąć razem z nimi do domu Pani Mgły i usłyszeć, że Pan Deszcz zaginął, a później oczywiście wyruszyć z chłopcami na jego poszukiwania. Bo wiedzieć trzeba, że Bazyli i Marcepan, choć rozrabiać lubią, to w pomaganie potrzebującym zawsze się angażują i nikogo nie zostawią samego z problemami. Przewracając więc kolejne strony książki poznamy romantyczną i smutną historię Leśnej Baby i sposób, w jaki główni bohaterowie postanowią zaradzić jej kłopotom, rozprawiając się z Bagienną. Chłopcy wpadną też na trop kłusownika i odważnie sprzeciwią się jego bezprawnym i nieludzkim działaniom. Podejmą się również ważnej misji ratowania ptaków. Zadanie nie będzie łatwe – będą musieli zebrać składniki na urobienie farb. Liczy na nie Barwinka, ptasia malarka. A na końcu bracia zabiorą nas na wyprawę na Dno Jeziora i do ogrodów Rusałki Perłolicej.

"Leśni bracia" to książka, od której trudno się choć na moment oderwać. Niezwykle sympatyczna para głównych bohaterów, mnogość wydarzeń, dynamizm, wartka akcja, zabawne sceny i pełne humoru dialogi – wszystko to sprawia, że cała lektura jest jedną wielką PRZYGODĄ. Wyjątkowości i baśniowości nadają książce postaci oraz zjawiska, które spotkać można tylko w fantastycznym świecie. Las, do którego wciągają nas Bazyli i Marcepan, jest pełen niespodzianek. Tutaj wszystko jest możliwe. Dzięki zastosowaniu personifikacji, przyroda tętni życiem, ludzką mowę zyskuje grzybowy ludek, Pan Deszcz chodzi w kapeluszu, jeleń robi za taksówkę, a panie Śnieżyca, Mżawka i Spiekota podróżują po świecie.

Zabawne przygody i kolorowe postaci niosą też ze sobą mądre przesłanie o tym, że warto żyć w zgodzie z naturą, nie być obojętnym na losy zwierząt, okazywać troskę słabszym i potrzebującym pomocy. Jestem przekonana, że główni bohaterowie zaskarbią sobie przyjaźń małych (ale też i dużych) czytelników. To postaci, z którymi dzieci na pewno chętnie będą się identyfikować. Jak na swój wiek przystało, Bazyli i Marcepan uwielbiają psocić, odkrywać nowe rzeczy, owiane tajemnicą miejsca. Chcą realizować swoje pomysły, wykazują się inwencją twórczą, jak na przykład wtedy, gdy postanawiają zbudować pararower. W takich zachowań niejeden czytelnik dostrzeże samego siebie. Przygody to ich specjalność, a to sprawia, że z takimi osobami dzieci chętnie się utożsamiają. Co jednak ważne, chłopcy zawsze opowiadają się po stronie dobra i wyrażają niezgodę na krzywdę, zło, zawiść i inne negatywne emocje. Ponadto, jak na braci przystało, lubią się ze sobą przekomarzać, droczyć się i dokuczać sobie nawzajem, ale koniec końców, jeden za drugiego wskoczyłby w ogień.

Język, jakim posługują się wirtualni chłopcy i używane przez nich zwroty (typu "gitesowa ziemianka", "świetne miejsce na bazę”) wydają się być wzięte ze słownika rzeczywistych rówieśników. Ich dialogi nierzadko wywołują uśmiech na twarzy. Wyjątkowość tych kreacji literackich polega na tym, że z jednej strony pozwalają zwykłym, "ziemskim" czytelnikom zanurzyć się w magicznej krainie i zetknąć z „nieziemskimi” wydarzeniami, a z drugiej strony – jest w nich mnóstwo autentyczności, zwyczajnych, ludzkich cech, pragnień i pomysłów bliskich młodemu pokoleniu. W jednej ze scen widzimy chłopców na szkolnej akademii z okazji Święta Niepodległości, podczas której w gminnym ośrodku kultury mają recytować wiersze, by już za chwilę zobaczyć ich w jakiejś baśniowej "akcji" i działaniach rodem z fantastyki. Myślę, że na tym polega czar tej książki. Odpowiada bowiem na dziecięce oczekiwania i pragnienia poznania czegoś fantastycznego, nadprzyrodzonego. A pokazane z perspektywy innego dziecka, staje się tym bardziej zachęcające. Bo czy tego typu przygody nie są marzeniem, za którym choć raz westchnęło każde dziecko?

Katarzyna Klimek-Michno

Leśni bracia
Weronika Kurosz
il. Elżbieta Kidacka
Wydawnictwo Zysk i S-ka, 2012
wiek: 6+

 

Autor tekstu : Katarzyna Klimek-Michno