Lena – Witaj, braciszku. Recenzja

Jak przygotować dziecko na rodzeństwo? “Lena – Witaj, braciszku” to książka, która może pomóc! Jak wiadomo, informacja o pojawieniu się w domu nowego potomka jest czasem dla dziecka niczym grom z jasnego nieba. Dla jedynaka rodzeństwo to swego rodzaju intruz.

Dziecku ciężko zrozumieć, że mama i tata nie będą już tylko dla niego, że nie będzie jednym, jedynym dzieckiem w domu. Dla nas rodziców to oczywiste, że każde nasze dziecko jest tym ukochanym, ale jak takiej małej istocie, wokół której kręciło się dotychczasowe życie rodziny, trudno to zrozumieć, ma to zrozumieć. Nie potrafi
się od tak z tym faktem pogodzić. Jak zaakceptować, że rodzice nie będą tulić tylko jego? Jak to możliwe, że będzie musiał się dzielić zabawkami z „nowym” , dzielić się czasem i uwagą rodziców? Przecież to straszne!

Jak pomóc dziecku?

Przede wszystkim należy zrozumieć, postawić się w jego sytuacji, wytłumaczyć i oswoić je z nową rzeczywistością. Tutaj z pomocą może przyjść książka Lena – Witaj, braciszku! Fanny Joly oraz Roser Capdevila wydawnictwa Debit. Piękne kolorowe ilustracje, które znajdują się praktycznie na każdej stronie idealnie komponując się z treścią, zostały wykonane przez Roser Capdevilla.

Lena to 5 letnia dziewczynka – jedynaczka, która pewnego dnia dowiaduje się, że rodzice będą mieć dzidziusia. Dla niej to coś strasznego, jest smutna i zła! Negatywne nastawienie potęgują rozmowy z rówieśnikami, którzy opowiadają jej o niemowlakach. Dziewczynka nie potrafi zrozumieć z czego rodzice się cieszą i dlaczego jej nikt nie zapytał o zdanie. Dziewczynka próbuje „uświadomić” rodziców jakie problemy ich czekają. Wpada na „genialny” jej zdaniem pomysł – wyrzucenie niemowlaka do kosza, gdy tylko pojawi się w domu. Rodzice próbują tłumaczyć Lenie, że dzidziuś to ktoś ważny. Ojciec używa takich słów:
Posłuchaj, Leno, dzidziuś to ktoś ogromnie cenny, jak największy skarb.
Kocha się go, przytula, lula i kołysze. I karmi, i przewija, ale na pewno nie wyrzuca.

Jak widać dla dziecka nowa sytuacja jest ciężka do zaakceptowania. W książce pokazane jest co odczuwa dziewczynka, co przeżywa i w jaki sposób próbuje się bronić. Pokazana jest jej złość, niezgoda na nową sytuację, rozpacz, a nawet próba uwstecznienia się – by stać się bobasem, którego tak pragną rodzice.
W dalszej części książki tata wraz z Leną przygotowują pokój dla bobasa. Lena pomaga w przygotowaniach, uczestniczy w życiu rodzinnym chociaż nadal nie jest zadowolona. Kiedy mama jest w szpitalu, ojciec zabiera dziewczynkę na zakupy, by wybrała sobie prezenty, spędza z nią czas by pokazać jej, że wcale nie zostanie wykluczona i rodzice o niej pamiętają. Ważne, by dziecko czuło się kochane i nie było strącane na dalszy plan.

Kiedy w domu pojawia się mały braciszek (Kubuś) Lena nie jest zachwycona,
chociaż ciekawi ją nowa osoba. Rodzice wykorzystują jej zainteresowanie i proszą o pomoc w codziennych czynnościach przy bracie. Lenie zaczyna się to podobać. Nie czuje się odtrącona, a wręcz przeciwnie, bardzo potrzebna i tak powoli zaczyna nawiązywać się pomiędzy nimi więź.
Jest zachwycona kiedy Kubuś to do niej pierwszej się uśmiecha, kiedy to właśnie jej imię wymawia jako pierwsze słowo. Na końcu książki dziewczynka mówi otwarcie, że kocha swojego braciszka.

Myślę, że ta książka może być bardzo potrzebna zarówna dzieciom jak i dorosłym
w rozmowach o rodzeństwie „w drodze” i próbie oswojenia dziecka z nową sytuacją. Rodzicom pokazuje, co odczuwa dziecko, jakie emocje siedzą w tej małej istocie. Dzieciom pokazuje, że nowy brat czy siostra to nie koniec świata, a ktoś ważny i kochany, kim można się opiekować i spędzać z nim miło czas.

Monika Widurska
www.mamamonia.blog.pl

Lena Witaj, braciszku!
stron: 48
format: 150 x 210 mm
okładka miękka
Wydawnictwo Debit

Zapraszamy do działu recenzji książkowych Miasta Dzieci!