Książki z serii o Martynce. Recenzja

Żadna choroba dziecka nie jest przyjemnym przeżyciem, ani dla rodzica, ani tym bardziej dla dziecka. Pół biedy, kiedy można to zdarzenie przewidzieć i odpowiednio wcześnie siebie i potomstwo przygotować na to, co będzie nas czekać. Niestety rzadko, kiedy jest to możliwe. Warto, więc wcześniej sięgnąć po literaturę traktującą temat choroby czy pobyt w szpitalu poważnie i rzetelnie, a zarazem przystępnie i niestresowo. (…) Tekst przysłany na konkurs na recenzję książki Książkowego Pogotowia Ratunkowego.

"MARTYNKA jest chora" Gilbert Delahaye – Marcel Marlier
tekst polski – Wanda Chotomska

"MARTYNKA spadła z roweru" Gilbert Delahaye – Marcel Marlier
tekst polski – Wanda Chotomska

Żadna choroba dziecka nie jest przyjemnym przeżyciem, ani dla rodzica, ani tym bardziej dla dziecka. Pół biedy, kiedy można to zdarzenie przewidzieć i odpowiednio wcześnie siebie i potomstwo przygotować na to, co będzie nas czekać. Niestety rzadko, kiedy jest to możliwe. Warto, więc wcześniej sięgnąć po literaturę traktującą temat choroby czy pobyt w szpitalu poważnie i rzetelnie, a zarazem przystępnie i niestresowo.

Takie podejście znalazłam w serii o Martynce, gdzie dwa tytuły opowiadają o chorobie dziewczynki, a także o wypadku i pobycie w szpitalu. Choroba Martynki, pomimo wysokiej gorączki i zakazu wychodzenia z domu, uświadamia nam i dzieciom, że to czas nie tylko cierpienia i bólu, ale również podczas rekonwalescencji to okazja do odpoczynku i wykorzystania na zajęcia do tej pory omijane.

Przyjemnie jest małemu pacjentowi, kiedy przychodzą do niego przyjaciele, przynoszą książki i wieści ze szkoły. Miło pomyśleć, że ktoś o chorych pamięta i troszczy się o jego potrzeby. Aż chce się przytoczyć tu słynne powiedzenie o tym, że po burzy zawsze zaświeci słońce i tak powinno się dziecku przedstawiać najbliższy czas, by w pogodnym nastroju wracało do sił.

Myśl o szpitalu zaś, nawet u osób dorosłych, wzbudza negatywne emocje, co jest zrozumiałe. Dziecko nie tyle boi się samego bólu i zastrzyków, ale osamotnienia i obcego miejsca. Nie zawsze mogą być z nim rodzice, co oczywiście bardzo stresuje pacjenta i nie pozwala wyzdrowieć. Jeśli jednak szpital, choć w minimalnym stopniu jest przyjazny dziecku, kolorowy i przypominający dom, dzięki zabawkom i miłym słowom personelu, to podejście malucha może się diametralnie zmienić.

Pobyt w szpitalu to często traumatyczne przeżycie dla dziecka i tylko od nas zależy jak bardzo wpłynie na dalszy jego rozwój. Dlatego i lekarze i rodzice powinni dążyć do polepszenia warunków bytowych, a także łagodniejszego podejścia do małych pacjentów.

Nie czarujmy się, niewiele jest takich miejsc w Polsce jak opisane w książeczce o Martynce, gdzie pracują mili i cierpliwi lekarze, gdzie jest osobny, duży plac zabaw, a dzieci zabawiane są przez klownów, ale odrobina dobrej woli dorosłych mogłaby zdziałać cuda.

Nie bez znaczenia są również kontakty z rówieśnikami i zawierane w chorobach przyjaźnie na całe życie, to pozwala przetrwać ciężki okres i odważnie spojrzeć w przyszłość.

Jednym słowem – książki pomogą wstępnie przygotować się na chorobę i szpital, ale to nasze działanie tak naprawdę pozwoli mniej nerwowo dla wszystkich przeżyć przykre doświadczenia.
 
Iwona Piątek
Rzeszów

Seria książeczek o Martynce Gilbert Delahaye i Marcel Marlier, Casterman, tłum. Wanda Chotomska
Wyd. Papilon

Przeczytaj także:
Seria o przygodach Martynki. Recenzja
Seria książek o Martynce. Recenzja

REDAKCJA MIASTADZIECI.PL

Dziękujemy za przesłaną recenzję. Pani Iwona otrzymuje od nas ksiażkę dla rodziców "Rozmowy z dzieckiem. Proste odpowiedzi na trudne pytania" Wydawnictwa RM.

Polcamy również Kubuś Puchatek idzie do lekarza. Recenzja  oraz Infekcjom już dziękujemy

Autor tekstu : Iwona Piątek



ZOBACZ TAKŻE:stres