Jedz, baw się, śpij. Recenzja książki

Jedz baw się i śpij, recenzja książki

Superniania z Hollywood uczy, jak karmić, przewijać i tulić niemowlę niczym gwiazda! A przy tym zadbać także o siebie.

Podobno kiedy Cindy Crawford urodziła dziecko, od razu chwyciła za telefon, by wezwać na pomoc tylko jedną, jedyną osobę do której miała sto procent zaufania w kwestii opieki nad niemowlęciem. Osobie tej zawdzięcza udane, pełne bliskości początki macierzyństwa, a synek supermodelki do dziś zasypia przy kołysance, którą śpiewała mu ta niezwykła osoba.

Mowa tutaj o Luizie DeSouza, superniani z Hollywood, która zaczęła pracę jako pielęgniarka neonatologiczna w rodzinnej Brazylii w wieku zaledwie 17 lat, by wylądować w końcu w Miami, udzielając rad największym gwiazdom Hollywood. 69-cio letnia amerykańska Zaklinaczka Dzieci postanowiła w końcu podzielić się doświadczeniem z mamami, którym do Hollywood nie po drodze i swoją wiedzę przelała w książkę “Jedz, baw się, śpij”, którą mam przyjemność recenzować.

Książka podzielona jest na 5 części, a każda z nich z kolei na rozdziały zawierające wiedzę na konkretne tematy tak, żeby łatwo nam było wyszukać problem, z którym aktualnie się mierzymy. I tak część pierwsza to “Na kilka tygodni przed porodem”, czyli wszystko, o czym musisz wiedzieć wcześniej.

Część druga: “Twoje pierwsze dziesięć dni z noworodkiem w domu”, a tam między innymi budowanie więzi, początki karmienia, dbanie o bezpieczeństwo dziecka i wszystko to, co może (na pewno!) cię zaskoczyć.

Następnie “Pierwszy miesiąc, maluch zagościł już na dobre” i mój ulubiony rozdział, “A kto zajmie się tobą, mamo?”. Część czwarta to “Drugi miesiąc, czy już dobrze się bawimy?” Ostatnia część to “Trzeci miesiąc, stopniowa adaptacja i spoglądanie w przyszłość”.

Zacznę od tego, co bardzo mi się w tej książce podoba.

Przede wszystkim język. Gawędziarski, ciepły ton przyjaznej położnej, która spieszy z dobrą radą. To coś, co na pewno ukoi znerwicowaną młodą mamę. Podoba mi się też to, co pani DeSouza pisze o znaczeniu więzi dla rozwoju maluszka. Także rozdziały poświęcone karmieniu są pełne rzetelnej, konkretnej wiedzy. I to zarówno dla mam karmiących piersią jak i mieszanką.

Niestety potem autorka przechodzi do tematu snu, i zaczyna przeczyć sama sobie, a co gorsza, przedstawia wiedzę która stoi w sprzeczności z tym, co dziś wiemy o rozwoju mózgu niemowlęcia. Bo jak to, najpierw tłumaczy nam, jak ważne jest zaspokajanie potrzeb dziecka, a potem te naturalne potrzeby nazywa “złymi nawykami”, których trzeba dziecko koniecznie oduczyć, inaczej nigdy już nie zaznamy minuty snu ani krztyny spokoju. Każe nam się zastanowić, czego chcemy nauczyć nasze dziecko i trzymać się tego z żelazną konsekwencją.

Przypominam, że książka dotyczy trzech pierwszych miesięcy życia niemowlęcia, które to nazywane są nawet czwartym trymestrem ciąży.

Tak małe dziecko potrzebuje przede wszystkim uważnej obserwacji, rozpoznawania potrzeb i reagowania na nie. To kluczowe dla jego fizycznego i psychicznego rozwoju. Na naukę czas będzie później. Zwłaszcza, że dzieci są różne, mają różne temperamenty, różne rytmy snu i karmienia, różne potrzeby. Każdy, kto zna termin “high need baby” czyli “wymagające dziecko” uśmiechnie się pewnie z politowaniem na sugestię, by takiego gagatka nauczyć jedzenia o stałych porach.

W końcu pani DeSouza przechodzi do swojej tajnej metody trzech minut, która jest ni mniej ni więcej kolejną wariacją na temat wypłakiwania dziecka. Może słów już na ten temat się przelało i nie ulega wątpliwości, że kortyzol, czyli hormon stresu uwalniany podczas takich trzech minut “przetrzymania” sieje spustoszenie w dziecięcym mózgu.

Zastanawiając się, czy polecić wam poradnik “Jedz, baw się, śpij” wyobraziłam sobie siebie jako początkującą mamę.

Gdyby jako pierwszy urodził się mój spokojny, ugodowy syn, poradnik sprawdziłby się znakomicie. Dzidziuś jadłby i spał w rytmie polecanym przez autorkę i byłby bardzo zadowolony a ja skorzystałabym z całej gamy jej sensownych rad i na pewno o wiele lepiej szło by mi dbanie o swoje potrzeby czy proszenie o pomoc. Byłabym też na pewno dużo bardziej wyluzowana. Ale gdyby padło na moją wymagającą córkę… Załamałabym się totalnie i po długiej, wyczerpującej i z góry skazanej na porażkę walce ogłosiłabym się najgorszą matką świata. Więc polecam warunkowo, rodzicom tych mniej wymagających, z dużą dozą sceptycyzmu. Każda rodzina jest inna, wyciągnijcie więc z tej książki to, co sprawdzi się u was i z czym wam będzie dobrze. W końcu dla waszego dziecka jesteście lepsi niż całe Hollywood razem wzięte!

Kasia Krzysztofik, autorka bloga www.dziulkacrew.pl

Jedz, baw się, śpij. Przewodnik po pierwszych miesiącach życia malucha
Luiza DeSouza
Tłumaczenie: Katarzyna Kmieć-Krzewiak
Rok wydania: 2016
Więcej informacji: Wydawnictwo Vivante