Jak zachęcić dziecko do zabaw plastycznych

Kreatywność to jest bardzo ładne słowo. Nadużywane, ale ładne. Lubię za nim podążać, choć mam wrażenie, że nie zawsze wiadomo, co oznacza. W przypadku zabaw plastycznych proponowanych dzieciom, jest ono zdecydowanie nadużywane.

Zabawy plastyczne są jednymi z najważniejszych, ponieważ nie tylko przygotowują do pisania i czytania, ale przede wszystkim – rozbudzają wyobraźnię, wrażliwość oraz właśnie… wyrabiają kreatywność?

Nie zawsze i nie do końca. Nie każda zabawa plastyczna jest kreatywna, choć wydawać by się mogło, że właściwie wszystkie są. Kreatywna osoba to – według Słownika Języka Polskiego – zdolna do tworzenia czegoś nowego, oryginalnego, twórcza, pomysłowa. Dokładnie taka sama powinna być kreatywna zabawa.

Jeśli dziecko coś tworzy od początku do końca, to jest kreatywne. Jeśli układa puzzle według schematu, to już z kreatywnością ma niewiele wspólnego. Czasem dorośli zupełnie nieświadomie odmawiają podejmowania kreatywnych zabaw. Jak?

Wyobraź sobie, że dziecko dostało puzzle i zaczyna z nich układać wieżę, a nie zaplanowany obrazek. Co wtedy robisz?

Sporo osób rzuci się od razu pokazać dziecku, jak należy się prawidłowo bawić puzzlami. A przecież spontaniczna wieża, która powstała z drobnych elementów, jest właśnie kreatywnym dziełem.

Nie chodzi mi o ot żeby dziecko za każdym razem zostawiać z nową zabawką, obserwować i czekać aż sobie poradzi. Czy zacznie się nią bawić zgodnie z instrukcją, czy może nie? Choć nie jest to taki zły pomysł. Na przeczytanie instrukcji i zabawę według czyjegoś pomysłu – zawsze przyjdzie czas. Macie tę instrukcję pod ręką, dostępną w każdej chwili. A pomysł na twórczą zabawę jest ulotny jak mgła. Teraz jest, a za chwilę może już zniknąć na zawsze.

Co ci szkodzi spróbować nie mówić dziecku, jak się bawić, tylko dać się pobawić?

Wiele maluchów nie przepada za zabawami plastycznymi właśnie dlatego, że nie kojarzą się ze spontaniczną aktywnością. Zazwyczaj w przedszkolu i szkole, kiedy spojrzysz na klasową tablicę prac na korytarzu czy w szatni, widzisz prace wykonane według szablonu. Na jeden temat. To jest właśnie mało kreatywne, bo jeśli trzeba coś wykonać na hasło, to już nie jest mój autorski pomysł.

Może nie przyznajemy się do tego zbyt często, ale jako rodzice, dość lubimy te jednakowe tablice, z jednakowymi pracami. Można wtedy porównać, jak moje dziecko wypada na tle innych. Ucieszyć się, że całkiem dobrze lub zastanowić nad czym można jeszcze popracować. Więc i takie prace mają sens. Ale jedynie od czasu do czasu. Jednak, niech nikt nie nazywa ich kreatywnymi.

Jeśli właśnie twoje dziecko nie przepada za zabawami plastycznymi, to może warto wprowadzić do nich kreatywny element.

Podrzucam kilka pomysłów na to, jak „odczarować” niechęć do zabaw plastycznych, przez danie dziecku prawa do swobody artystycznej wypowiedzi. Brzmi prosto, jednak wymaga od rodzica pewnej dozy cierpliwości i zaangażowania.

Pozwól wybrać temat

Najmłodsze maluchy najczęściej rysują spontanicznie i same nawet wcześniej nie planują, co to będzie. Te jeszcze młodsze decydują, co zostało stworzone lub narysowane, już po fakcie. Kiedy więc widzisz, że dziecko wyciąga kredki, to po prostu się uciesz. Niekoniecznie od razu pytaj: Co narysujesz? Może właśnie kiedy maluch skończy, a ty nie potrafisz tak do końca powiedzieć, co powstało, zapytaj po prostu.

Rodzic nie musi wiedzieć, dziecko się nie obrazi. Lepiej zapytać niż strzelać: Jaka piękna panda! Może wtedy usłyszeć obrażone: Jak to panda? Przecież ulepiłam szafę.

Gdy bardzo ci zależy na zdefiniowaniu tego, co powstało (choć dziecko wcale nie musi tego chcieć), możesz zagadnąć inaczej: Pięknie dobrane kolory. To mi przypomina suknię balową. Nawet jeśli dziecko nie miało w planach malować sukni, to raczej się nie pogniewa, że nie zgadałaś. Może nawet dojdzie do wniosku, że masz rację, choć chciało (i namalowało) kolorowego misia. Zostaw po prostu przestrzeń do interpretacji. Wtedy zabawa plastyczna będzie zabawą, a nie stresującym testem na to, co kto i jak dokładnie, potrafi stworzyć.

Daj czas

Dzieci bardzo angażują się we wszelkie zabawy związane ze sztuką. Te plastyczne są z nią jak najbardziej związane. Dlatego denerwują się kiedy trzeba przerwać niedokończoną pracą. Albo wiedzą z góry, że nie zdążą jej dokończyć, bo zazwyczaj tak bywa.

Jeśli naprawdę chcesz zachęcić pociechę do zabaw plastycznych, zaplanuj tyle czasu, ile potrzebuje dziecko. Mniej więcej możesz określić, ile to będzie, bo znasz malucha. Działa to również w drugą stronę. Czasem dorośli irytują się, że dziecko dopiero zasiadło do rysowania, malowania czy klejenia i już rzuca wszystko, bo skończyło po kilku minutach.

Po co te nerwy? Czy naprawdę musisz mieć określoną ilość czasu przeznaczonego na twórczą zabawę? Czasem bardzo twórcze może być obserwowanie motyla przez jedną minutę lub krócej. Wtedy nikt się nie czepia, że za mało, za krótko. Kiedy jednak dziecko przestaje się bawić dość szybko, pojawiają się pretensje. Bo samo przygotowanie tych farbek do malowania palcami trwało dłużej niż cała zabawa. I prania się narobiło przez tych kilka minut tak dużo.

Niestety, narobiło się. Widocznie dziecko akurat tego dnia, akurat tyle czasu potrzebowało na tę plastyczną zabawę. Co wcale nie znaczy, że innego dnia nie zasiądzie do malowania placami na godzinę lub dłużej. To kolejna bardzo ważna sprawa związana z ograniczaniem czasu (a nawet dostępu) do kreatywnych zabaw. Widząc, że dziecko bawiło się krótko, czasem nawet nie zachęcamy do kolejnych zabaw danym materiałem. Skoro za pierwszym razem nie wciągnęło się na dłużej, to pewnie nie lubi.

Nie do końca tak jest. Tego dnia akurat nie było zainteresowane, ale to nie znaczy, że następnego nie będzie. Warto wracać do pewnych propozycji zabaw plastycznych, co jakiś czas. Przecież dziecko się zmienia, dojrzewa, rośnie. Kiedyś być może nie miało pomysłu na zabawę farbami do malowania pacami, ale przecież to było kiedyś.

Pozwól się pobrudzić

Nie ma nic bardziej irytującego (i zabijającego spontaniczną, twórczą zabawę) niż dorosły stojący nad głową dziecka i cedzący komunikaty: Nie dotykaj tymi rękami bluzki/stołu/dywanu. Taka zabawa, z gruntu nie ma sensu. Jeśli naprawdę chcesz żeby dziecko wczuło się w nią, pozwól działać.

Oczywiście nie mam na myśli przyzwolenia na zdemolowanie domu. Jeśli czujesz (wiesz), że masz dziecko, dla którego zabawa plastelina przy biurku jest nudna, to zorganizuj miejsce, w którym będzie mogło bawić się i nie nudzić. Na podwórku, na kocu w ogrodzie, w pobliskiej kałuży, w piaskownicy. Ty się nie będziesz stresować, że dom zniszczony, a dziecko nie będzie poirytowane, że stoisz mu nad głową.

To samo dotyczy ubrań. Wiem, że obecnie jest wiele dostępnych kaftaników, kamizelek i różnych śliniaków, mających zabezpieczyć dziecko przed pobrudzeniem. Jestem zdania, że wszelkie stare koszulki malucha, czy nawet twoje lub taty, sprawdzą się jako fartuchy do eksperymentów plastycznych. Im więcej swobody tym lepiej.

Daj poeksperymentować

Plastelina to nie kryształ, którego nie można upuścić czy zabrudzić. Twórcze jej wykorzystanie nie polega jedynie na wyklejaniu na kartce lub ulepieniu przy stole. Można nią ozdabiać świat, przyklejać do suchych patyków, wodować, zakopywać. Jak z wieloma innymi materiałami plastycznymi. Tak jak warto pozwolić pobrudzić się dziecku i pozwolić pobrudzić sprzęty do zabawy. Nie chodzi o ich całkowite zniszczenie za każdym razem, ale trochę… czasem tak. Spontaniczne testowanie wiąże się ze zniszczeniami i trzeba to brać pod uwagę.

Pokaż, że lubisz

Nie zrzędząc nad głową, pokazujesz też, że podoba ci się ta aktywność. W przeciwnym wypadku dziecko widzi twój stres i wcale nie ma ochoty bardziej cię denerwować. Jeśli już planujesz prawdziwą aktywność kreatywną, to zaproponuj taką (takie miejsce i czas), która sprawi że też będziesz się dobrze bawić.

Nie od linijki czy szablonu

W wielu poradach na temat wzbudzania kreatywności czytam, że kolorowanki zabijają kreatywność. Prawda jest taka, że kolorowanki nie mają z kreatywnością nic wspólnego. Mówię oczywiście o kolorowankach odrabianych poprawnie, czyli o nie wychodzeniu za linię. Są ważne, wnoszą wiele dobrego w ćwiczenia motoryki małej, ale faktycznie, nie wnoszą niczego kreatywnego.

Jeśli twoje dziecko ich nie lubi, to nie podrzucaj na siłę. Chyba, że z takiej kolorowanki powstanie np. piękna wycinanka. To już jest kreatywne podejście do tematu, prawda? Chodzi o to, żeby nie zmuszać do tworzenia według proponowanego przez kogoś schematu czy szablonu. To znaczy, jeśli pociecha lubi takie zabawy plastyczne, to wspaniale. Jednak zmuszanie do nich, mija się z celem.

Może być krzywo

Tak samo zresztą jak poprawianie tego, co stworzyło dziecko. Dokładnie jak z tymi puzzlami na początku. Kreatywne podejście oznacza czasem czerwoną chmurę, plamy na kartce, kleksy, dziury, a nawet brak kartki podczas np. rysowania.

Czasem dorośli stoją nad dzieckiem i mówią, jak powinien wyglądać rysunek, bo przecież maluch nie wie. To nie twój rysunek tylko dziecka, więc nie stój nad nim. Obejrzysz jak skończy. Co z tego, że nie wie? Na pewno dowie się kiedyś, jaki kolor ma niebo. Albo wie, tylko specjalnie tworzy inaczej. Nie tobie na złość. Jeśli to jest naprawdę kreatywne dzieło, to nie ma z tobą (twoimi wyobrażeniami, jak powinno wyglądać) nic wspólnego.

Chwal zapał

Ostatnim gwoździem do trumny dla kreatywności jest krytykowanie. Jeśli coś jest nowatorskie, tworzone spontanicznie, to tak naprawdę nikt nie wie, jak powinno wyglądać, jakie powinno być. Czyli jest idealne takie jakie jest. Takie dzieło nie potrzebuje uwag: O, tu wyjechałeś za linię.

Potrzebuje wsparcia ze strony rodzica.

Jeśli ci się nie podoba, to nie musisz się zachwycać, ale daruj sobie krytyczne uwagi. Nie zniechęcaj. Pochwal to, co wydaje ci się ciekawe, inne, ładne. Nie musi to być cała praca, ale na pewno jest jakiś fragment, który da się lubić? Przecież dziecko włożyło w nią wiele zapału, który warto docenić.

Spontaniczne zabawy plastyczne, naprawdę bardzo rozwijają pod wieloma względami. Nie chodzi jedynie o sprawność manualną. Jednak wymagają wysiłku od dziecka, które potrzebuje rodzica rozumiejącego, czym jest kreatywna zabawa plastyczna.

Przeczytaj także:

Anna Jankowska

Anna Jankowska

Anna Jankowska – jestem pedagogiem, autorką poradników dla rodziców i nauczycieli. Tworzę blog ekspercki dla rodziców www.tylkodlamam.pl gdzie rozmawiamy na wszystkie tematy. Są to artykuły, podcasty i filmy związane z konkretnymi tematami wychowawczymi. Prowadzę konsultacje pedagogiczne on-line, wykłady dla rodziców i nauczycieli, warsztaty z zakresu pozytywnej komunikacji.



ZOBACZ TAKŻE:plastycznezabawa