Jak rozmawiać z dziećmi o wojnie? – relacja z dyskusji

16-ego listopada 2010 w Muzeum Powstania Warszawskiego miała miejsce interesująca dyskusja. Przy udziale ekspertów psychologii, pedagogiki i dydaktyki rozmawiano o sposobie, w jaki dorośli opowiadają dzieciom o wojnie.

Na spotkaniu obecny był również Paweł Beręsewicz, autor książki „Czy wojna jest dla dziewczyn?". Ta nowa publikacja ma szansę przybliżyć małym czytelnikom wpływ wojny na ludzką codzienność. Ukazuje ją oczami dziewczynki, której dzieciństwo przypadło na okres II wojny światowej. W czasie dyskusji pisarz wyraził nadzieję, że książka pomoże rodzicom i dzieciom wspólnie pochylić się nad tematem wojny i odpowiedzieć na nurtujące dzieci pytania.

 

Ta pomoc najwyraźniej jest potrzebna – tak wynika z obserwacji ppłk Agnieszki Gumińskiej, psycholog pracującej w Ministerstwie Obrony Narodowej i uczestniczki misji w Afganistanie. Według niej żołnierze wyruszający na front mają duże opory, by podzielić się tą informacją z najbliższymi. Obawiają się rozmowy o niebezpieczeństwie, jakie może ich tam spotkać.

 

Z reguły ludzie odczuwają dyskomfort dotykając tak trudnych tematów jak śmierć, cierpienie czy rozstanie. Wojna łączy w sobie wszystkie te zagadnienia, dlatego rodzice niechętnie o niej opowiadają. Prędzej czy później dzieci odkrywają ten delikatny obszar i zaczynają zadawać trudne pytania. Wszyscy są zgodni, że nie jest dobrze, gdy odpowiedź na nie znajdują przed ekranem telewizora. Tak bolesne kwestie wymagają wyczucia dojrzałego człowieka, który w przystępny sposób pozwoli dziecku oswoić się z nimi. Kto lepiej niż rodzic wyczuje, jakie informacje jego dziecko jest już w stanie przyjąć, a jakich jeszcze nie potrzebuje? Kwestie, które mogą wywołać przestrach dziecka, najlepiej omawiać tak, by dziecko nie straciło własnego poczucia bezpieczeństwa. Doskonałą okazją może być wspólne czytanie połączone z rozmową.

 

A więc, drodzy rodzice, nie bójmy się rozmawiać! Szkoła na pewno nas nie wyręczy. Dr Edyta Januszewska, specjalistka od dzieci – uchodźców, miała okazję obserwować ich trudną adaptację w polskich szkołach. Jej zdaniem nauczyciele, którzy muszą przybliżyć temat wojny uczniom, by przygotować ich na spotkanie z czeczeńskimi dziećmi, są pozostawieni sami sobie. Przez pierwsze lata szkoły podstawowej śmierć i wojna nie pojawiają się w programie edukacji. Gdyby nawet mówiono o nich na lekcjach, to czy zwalniałoby to nas, rodziców, z wprowadzenia w ten temat własnych dzieci? Czy chcielibyśmy, żeby nasze dzieci dowiadywały się, czym jest śmierć od pani wychowawczyni?

 

Szkoła nigdy nie stworzy dziecku takiego komfortu psychicznego, jaki może mu dać rodzinny dom. Najmądrzejszy nauczyciel nie zastąpi kochającego rodzica. Rodzina to najlepsze środowisko dla najtrudniejszych i najbardziej intymnych rozmów. Nie obawiajmy się, że powiemy coś nie tak, a nasze tłumaczenie nie będzie przypominać encyklopedycznej definicji. Dziecko jest w stanie zaakceptować naszą niewiedzę i słabość, nie musimy ukrywać jej za wszelka cenę.

 

Brakujących informacji można szukać wspólnie. Wizyta w Muzeum Powstania Warszawskiego pomoże w tym rodzicom i dzieciom. Zetknięcie z wojenną historią Polski pozwoli zrozumieć, czym była wojna dla naszych dziadków i pradziadków. Przybliży abstrakcyjne dla dziecka pojęcia, utwierdzi w poczuciu tożsamości. Przede wszystkim jednak ułatwi nam podjęcie tematu, jeśli mamy wobec niego opory.

 

 Tym, którzy nadal nie wierzą we własne siły, polecamy artykuł Wojciecha Eichelbergra.

 

 

Autor tekstu : Joanna Engel



ZOBACZ TAKŻE:szkoła