Grzeczna. Recenzja

Pierwsze, co pojawiło się w mojej głowie po przeczytaniu tej książki to odbiór jej jako niebanalnej, szczególnej, specyficznej, takiej trochę „na przekór” (stereotypom zwłaszcza). Wpłynęła na to zarówno poruszana odważnie i „wywrotowo” problematyka, jak też sposób jej przedstawienia i sugestywne, budzące emocje ilustracje – olbrzymie, tak samo ważne jak tekst, a wizyualnie nawet dominujące nad nim.

Ilustracje pełne są też dodatkowej symboliki (np. zeszytowe czy z papieru milimetrowego tło, a także wszechobecne rzędy cyfr kojarzą się z uporządkowaniem, sztywnością). Złość narysowana jest po mistrzowsku, tak sugestywnie, że patrząc na ilustracje można usłyszeć niemalże jak Lusia krzyczy!

Złość – błogosławieństwo czy przekleństwo 

Książka ta burzy, chyba zakorzenione wciąż w wielu rodzicach, pragnienia posiadania grzecznego dziecka. Mało tego, że pragnienia. Podważa taki sposób wychowania, który próbuje ukierunkować dzieci na spolegliwość, nie odzywanie się ("dzieci i ryby głosu nie mają"), przytakiwanie. Tak jak to robiła początkowo główna bohaterka – Lusia. A co może dać ta książka dzieciom?! Pokazać, że wszystkie emocje są ważne i potrzebne, że wcale nie trzeba z wszystkim się zgadzać. I chociaż może brzmi to jak truizm, to chyba własnie ze złością ludzie mają najwięcej kłopotu. Zarówno z wyrażeniem jej, jak i przyjęciem przez otoczenie. A przecież nie należy się jej bać. Raczej trzeba się bać niewyrażania złości, bo wtedy może się zdarzyć to, co Lusi – zniknięcie.

Tytułowa "Grzeczna" była własnie takim wymarzonym dzieckiem.Wszystko w niej było "jak należy". Wzór, ideał, nieskazitelność. I zdolna, i pilna, i cichutka, i ładna… można wymieniac bez końca. Nie umiała mówić o byle czym, pewnego dnia zatem zamiast mówić – zniknęła, wtapiając się w ścianę. I właściwie dopiero jej brak uzmysłowił dorosłym, że … należy zwrócić na nią uwagę. Ale ona utknęła w ścianie i mogła tylko wciąż się uśmiechać. Wyzwoliła ją z więzienia w ścianie… złość (ta ściana to przecież, symbolicznie rzecz ujmując, jej własna psychika). Emocja, która gromadząc się w niej przez długi czas – musiała znaleźć ujście. I jednocześnie okazała się błogosławieństwem. Autorka porównuje wyzwoloną złość, między innymi, do  dłuta, wiertła, łomu, kopiącego i wierzgającego konia, czołgu, nożyc. Wreszcie Lusia może wykrzyczeć: dość tego!

Ta złość ją odmienia – chociaż nie ma już nieskazitelnie czystego ubranka, za to wióry we włosach. Nie milczy a wrzeszczy i krzyczy tak, że budzi ze snu niedźwiedzie… Okazuje się, że ta złość również potrzebna jest innym, bo oto ośmielone, wychodzą ze ściany inne grzeczne niewidoczne dziewczynki, nawet prababcia. To był wielki wysiłek. Ale teraz Lusia może być już widoczna, może nawet ziewać i dłubać w nosie… Wreszcie jest sobą!

Tekst sprawia wrażenie wiersza białego. Zawiera powtórzenia, przekaz wzmacniany jest przez liczne znaki interpunkcyjne – wykrzykniki, pytajniki, są też porównania, metafory. Na pewno można o nim powiedzieć, że jest specyficzny, niecodzienny, może dziwić i zaskakiwać…

Myślę, że to książka bardzo ważna. Taka do zastanowienia się, przyjrzenia własnemu sposobowi wychowania, oczekiwaniom i głębokich  rozmów z dziećmi. Taka do pokazania dzieciom, że można być sobą i czuć – również emocje uznawane za "trudne".

Anna Lubowicka

"Grzeczna"
Gro Dahle
ilustr. Svein Nyhus
Wydawnictwo EneDueRabe, 2010
premiera: luty 2011 

Autor tekstu : Anna Lubowicka