Gry komputerowe – zagrożenie dla dziecka

Nie ma we mnie zgody na zapomnienie o tym czego się dowiedziałam i odpuszczenie sobie, zostawienie w spokoju.
Jestem Matką i gdy w grę wchodzi ochrona bezpieczeństwa moich dzieci to puszczają mi hamulce dotyczące samopoczucia potencjalnego agresora, czy też jego rodzica.

Wiem, że mogę w Was poruszyć niefajne emocje opozycji “Dobrej Matki” wobec Was w roli “Złych Rodziców”.

Może warto?

Potrzebuję i chcę wiedzieć.
Dlatego spędziłam ostatnie dni na wertowaniu Internetu.
Postawa większości z Was to dla mnie wyraz totalnej obojętności – porażający.
Wiem, że jesteśmy wszyscy zapracowani, ale jednak…

Moje dzieci mają współistnieć z Waszymi dziećmi, dlatego muszę wiedzieć:
– Ile Wasze dzieci spędzają dziennie czasu grając w gry komputerowe i czy wiecie w co grają?
– Czy wiecie (czy towarzyszycie dzieciom w grze) jakie treści zawierają gry, w które grają Wasze dzieci?
– Czy znacie system oznakowania gier i czy ma on dla Was znaczenie?
– Czy w ogóle widzicie problem w tym, że Wasze dzieci mogą grać w gry zawierające przemoc?

“Chciałam się z Wami, rodzicami, podzielić swoim doświadczeniem, które mną wstrząsnęło.
Mój syn od dłuższego czasu prosił o grę Call of Duty, w którą grają chłopcy z czwartej klasy. Nie kupowaliśmy jej, bo jest dla dorosłych. W końcu postanowiłam sprawdzić, co to jest, by mieć racjonalne argumenty do dyskusji.

To, co zobaczyłam, przeraziło mnie bardzo. To są linki, które obejrzałam.
Wszystko jest bardzo, bardzo realistyczne.
Sprawdźcie sami:

Filmy z Call of Duty Black Ops:

scena tortur 1 (wkładanie szkła do ust)

scena tortur 2 (rosyjska ruletka)

scena egzekucji Fidela Castro i jego kochanki

krwawa kompilacja

słynna scena ataku terrorystycznego na lotnisko (masakra cywili)

Przypuszczam, że można mieć odrębne zdanie niż moje i mamy piszącej cytowany mail, choć ciężko mi to zaakceptować. Jestem całkowicie nieodporna na epatowanie w kulturze masowej aktami przemocy, zwłaszcza takimi na jakie można trafić w CoD.

Szukam aktualnych, w miarę obiektywnych badań, opinii. Staram się zrozumieć, dlaczego są wśród Was osoby, które nie widzą tego problemu tak jak ja.

Znalazłam wiele głosów twierdzących, że gry są takim samym elementem przekazu kulturowego jak książka, czy film. Wiele osób grających twierdzi, że gry zawierające przemoc pozwalają rozładować napięcie i frustrację.
Polecam artykuły Stanisława Krawczyka wraz z komentarzami.
Zarówno autor artykułów jak i autorzy komentarzy to osoby z “branży”, szukające tak jak ja prawdy, która wciąż zdaje się leżeć gdzieś pośrodku. Powołują się na wyniki licznych badań, na autorytety z dziedzin psychologii i socjologii. Znajdziecie tam min link do tekstów Henrego Jenkinsa:
Reality Bytes: Eight Myths About Video Games Debunked
Video Games Myths Revisited: New Pew Study Tells Us About Games and Youth

Osobiście jestem przeciwna jakiejkolwiek generalizacji w tej kwestii; przekaz medialny jest jeden, ale jego prawdziwy wpływ może diametralnie różnić się w zależności od człowieka, jego osobowości, poziomu empatii, stanu emocjonalnego, predyspozycji psychologicznych, itd. Jeśli występują tu niepokojące zaburzenia, kontakt z przemocą w mediach może je wzmacniać. Jeśli nie, związek przyczynowo-skutkowy jest nie do udowodnienia. – pisze Marzena Falkowska autorka niezwykłego bloga poświęconego grom wideo – Altergranie .

Może nie wszyscy są świadomi, że nie chodzi tylko o spektakularne przypadki wychodzenia z karabinem na ulicę, zwłaszcza w kraju, gdzie dostęp do broni jest ograniczony. Większym problemem mogą się okazać skutki długotrwałe w postaci obniżenia zdolności empatii oraz idące za tym zmiany zachowań społecznych. – odpowiada autorka bloga: Femina ludens

To jest to miejsce, w którym ja (z racji swojej pasji i obecnego zawodu) czuję zagrożenie. Rozumiem, że wiele osób będzie w tym widziało dmuchanie na zimne.
Widzicie, posłałam dzieci do maleńkiej niepublicznej szkoły, założyłam fundację, pracuję z psychologami i pedagogami, uczymy młodych ludzi, pracujemy z dziećmi. Robię tyle rzeczy, żeby świat moich dzieci był dobrym miejscem. Nie chcę być szewcem chodzącym bez butów!

Wczoraj na kilka godzin wiatr zdilitował w całej wsi prąd. Zapaliliśmy świece, schowaliśmy się pod grubą narzutą, a Julia przyniosła Świat Zofii. Maluchy oporowały, ale Julia się uparła. Czytaliśmy na zmianę. W drugim rozdziale kątem oka zobaczyłam uśmiech dumy na twarzy Olka, który właśnie odkrył, że jest filozofem.

Dziś siódma rano, a ja znów siedzę przy kompie. To takie kontrowersyjne narzędzie – myślę. Zakres jego oddziaływań często jest zależny od przypadku. Jak na tym wyjdą nasze dzieci?
Z jaką dorosłością się zetkną?

“Oczywiście o dorosłości gry wcale nie świadczy znaleziona na pudełku pieczątka z dużym M (Mature) i uzasadnieniem: Blood! Language! Strong Sexual Content! Violence! To tylko ostrzeżenie, że gra może zawierać treści nieodpowiednie dla dzieci lub osób wrażliwych.

Gry dorosłe, jak ja to rozumiem, są zaprzeczeniem bezmyślnej i pustej rozrywki. Każą zastanowić się nie tylko nad zawartymi w nich problemami do rozwiązania (w przygodówkach nazywamy je zagadkami), ale także zmuszają do stawiania sobie pytań inspirowanych poruszaną tematyką, wykraczającą poza standardowe “ratowanie świata”. Pod wpływem takiej gry, podobnie jak dobrej książki czy filmu, otwierają się w mojej głowie rozliczne szufladki z napisami: Polityka, Filozofia, Literatura, Nauki ścisłe itd., a fiszki furkocząc przelatują z jednej do drugiej. [źródło: www.przygodoskop.pl/236/recenzja.htm ]”

Zatem wstawiłam sobie na klawiaturze taki specjalny klawisz z literkami ŚW. Przypomina mi o tym, że wybór powinien być świadomy – na tyle na ile to możliwe.

Jako ciekawostkę do rozważań dorzucam link do artykułu z GW: Zawód: gracz komputerowy. Najlepsi zarabiają krocie

Marianna Kłosińska
Fundacja Bullerbyn 

Autor tekstu : Marianna Kłosińska



ZOBACZ TAKŻE:filmkomputer