Edgar i jego świat. Przygody małej myszki. Recenzja

Miało być miło, ładnie i pouczająco. Jakże sympatyczne są bowiem małe myszki, tym bardziej, gdy mieszkają w domku wydrążonym w dyni. Czyż żywe kolory nie przyciągają uwagi dzieci, a edukacyjny wydźwięk nie koi rozdygotanych sumień rodziców?

Ostatecznie jednak jest nudno, brzydko i mdło. Sympatyczny zwierzęcy bohater to nieco za mało, by było ciekawie, podobnie jak twarda oprawa i kredowy papier nie wystarczą, by zachwycić oczy.

Edgar to mała myszka, która chodzi do szkoły. Codziennie po lekcjach opowiada strumykowi i łąkowym stworzeniom o tym, czego się nauczyła, ponieważ “motylki i wody strumyka mogą bywać w różnych miejscach, ale również nie chodzą do szkoły i tak mało wiedzą o świecie”! Ten denerwujący dydaktyzm zniesiony jednak zostaje nieco później przez samą historię, jak się bowiem okazuje, Edgar podczas swojej podróży ma problem z rozpoznaniem żółwia, a zatem przygoda, która go spotyka, wydaje się nieco bardziej pouczająca niż godziny spędzone w ławce.

Pewnego dnia Edgar znajduje w plecaku tajemniczy klucz, a ponieważ nie ma pomysłu, do czego mógłby pasować, postanawia podarować go w prezencie swojemu przyjacielowi królikowi. Następnego dnia w jego ogrodzie pojawia się jednak kolejna niespotykana rzecz – zamknięta na kłódkę skrzynia. Przekonany o tym, że te dwa przedmioty muszą być ze sobą związane, Edgar biegnie do królika, by prosić go o otwarcie skrzyni. Niestety przyjaciel wyruszył już w daleką podróż, zabierając ze sobą cenny podarunek. Ponieważ zawartość skrzyni nie daje myszce spokoju, mały gryzoń postanawia podążyć za królikiem.

Edgar przypomina trochę Bilbo Bagginsa, przywiązanego do swojego małego domku i znajomej okolicy. Odwiedzając przyjaciela królika potrafi zgubić się w lesie i nie przepada za wędrówkami po nieznanych terenach. Dlatego znalezienie tajemniczych przedmiotów i decyzja o wyruszeniu w podróż staje się dla niego momentem zwrotnym. Myszka musi zmierzyć się ze swoimi lękami (na przykład strachem przed wodą) i odnaleźć w wielu niebezpiecznych sytuacjach, jednak z każdej z nich wychodzi bez szwanku, dbając jednocześnie o to, by w razie potrzeby pomóc napotkanym na drodze stworzeniom. Trzeba przyznać, że pod tym względem historia węgierskiej autorki Malviny Miklós jeszcze się broni. Pokazuje, że odwaga nie polega na tym, by się nie bać, ale by umieć ze strachem walczyć. Że trzeba próbować w życiu nowych rzeczy i zbaczać niekiedy z wypróbowanych ścieżek. W czym zatem tkwi problem?

Ano w tym, że przygody dzielnej myszki jakoś jednak nie porywają, i gdyby nie brzydota ilustracji Attili Nagya, która przyprawia o dotkliwy ból oczu, można by było spokojnie nad nimi zasnąć. Brakuje też chwilami korespondencji pomiędzy obrazem i tekstem – w miejscu, w którym autorka wspomina, że koleżanka podarował Edgarowi wielką soczystą truskawkę, widzimy myszkę wyciągającą do niego dłoń z wielką co prawda, i jak możemy podejrzewać soczystą, ale nie dającą się z niczym pomylić maliną.

Węgierskiemu duetowi mówię zatem “nie”, mając jednak nadzieję, że ktoś wreszcie odważy się przetłumaczyć i wydać w Polsce to, co naprawdę warto by było do nas znad Dunaju sprowadzić, jak choćby bezkonkurencyjne bajki Erivna Lázára. Na razie bowiem wartościowa węgierska literatura dziecięca jest dla nas jak zamknięta w skrzyni, do której brakuje klucza. Może ktoś pewnego dnia, wzorem Edgara, dogoni króliczka.

Katarzyna Pochmara-Balcer
okulturyzmdlanieletnich.blogspot.com

Edgar i jego świat. Przygody małej myszki.
Tekst: Miklós Malvina
Ilustracje: Nagy Attila
Przekład z j. Angielskiego: Karolina Tudruj-Wrożyna
Wydawnictwo JEDNOŚĆ

Zapraszamy do działu recenzji Miasta Dzieci! 

 

Katarzyna Pochmara-Balcer

Katarzyna Pochmara-Balcer

Absolwentka filozofii i filologii węgierskiej na Uniwersytecie Warszawskim.  Autorka blogu  Okulturyzm dla nieletnich. Interesuje się także współczesnym kinem europejskim, o którym pisze dla Kultury Liberalnej.  Mama Karoliny  i Emila.