Dziecko i… kupa

„Mój niespełna 2,5 letni syn wstrzymuje robienie kupy. Chętnie siada na nocnik, ale twierdzi, że nie da rady, że nie lubi robić kupy. A kiedy czuje, że nie utrzyma, wtedy gwałtownie odmawia siadania na nocnik, tupie, złości się i płacze. Trzymam go wtedy za rączki i staram się spokojnie mówić, że jak zrobi kupę to przestanie go boleć brzuszek itp., w końcu daje się przekonać i jest dumny z siebie, że się udało…

Opracowaliśmy taką metodę, która działala bezbłędnie przez pół roku: po tym jak przez 8 dni nie robił kupy postanowiliśmy wdrożyć zmiany: sadzaliśmy go na nocnik po każdym posilku, po trzech dniach dawaliśmy mu czopek, a jak zrobił kupę to dostawał słodką nagrodę i wspólnie całą rodziną oglądaliśmy jego ulubione bajki. Od czterech tygodni ten system nie działa. Potrafi powstrzymać sie nawet po czopku i lewatywie. Próbowaliśmy rożnych nagród i nic. W akcie desperacji mowiliśmy mu, że się o niego martwimy i że nam smutno i że to jest niebezpieczne, ale on twierdzi: „mamo nie martw się, kocham Cię”.  Nie wiem co zrobić.  Wiem, że nie jest to problem zdrowotny, bo miał robione wszystkie badania wykluczające problemy związane z fizycznymianatomicznymi problemami. Co zrobic?

 

Mój synek ma 3,5 roku. Bez problemu siusia w toalecie na ubikacji natomiast kupkę robi tylko w majtki. Nie chce usiąść na nocnik czy ubikację, nie pomagają też żadne nakładki na ubikację. Jak go tego oduczyć? Synek już od roku nie nosi pampersa, przez jakiś czas nosił go w nocy, ale rano był suchy. Proszę o poradę.

 

Moja dwuletnia córka ma problem z oddawaniem kału. Ciąża była trudna ponieważ rozchodziliśmy się z tatą dzieci – osobą przemocową. Moja córeczka jest bardzo związana z tatą. Teraz tak strasznie boi się zrobić kupę, że potrafi ją nosić 7 dni drepcząc. W końcu robi ją ze strasznym bólem i płaczem. Kiedy zaczyna chcieć się jej kupę, odmawia jedzenia przez parę dni tylko pije. Zmieniłam dietę , włączyłam laktuloze, ale nic to nie daje. Lekarze mówią, źe to psychiczne – powiązali to z urodzeniem się dziecka.

 

Ponieważ pojawiło sie kilka zapytań w sprawie treningu toaletowego małych dzieci, które dotyczą bardzo specyficznych zaburzeń o charakterze nerwowym/neurotycznym, więc zgodnie z naszą zasadą nie będę odnosił się do pojedyńczych przypadków, które wymagają indywidualnego i wnikliwego podejścia, lecz przedstawię mój ogólny komenatrz na ten temat.

Problemy z treningiem toaletowym, a w szczególności z oddawaniem kału (robieniem kupy) pojawiają się coraz częściej. Przyczyn może być kilka.

Nasilająca się w naszej kulturze obsesja czystości
Widzimy to na codzień w kampaniach reklamowych usiłujących sprzedać nam coraz więcej produktów do utrzymywanie higieny i czystości zarówno w mieszkaniach jak i osobistej – proszki wybielające, preparaty dezynfekujące, a takźe środki antyzapachowe.

Jeżeli dzieci oglądają te reklamy, jeśli rodzice ulegają presji utrzymywanie domów w standarcie higienicznym sali operacyjnej, to trudno się dziwić, źe ich dzieci nie chcą się brudzić i wydzielać przykrych zapachów. Popkulturowy wzorzec doskonałości jest współcześnie powiązany z umiejętnością całkowitej kontroli nad swoją fizjologią i higieną. Dzieci od najmłodszych lat będą chciały naśladowć ten wzorzec. Rodzice przekazują go potomstwu dążąc do tego aby jak najszybciej usiadło na nocniku i kontrolowało swoje wydalanie, za co jest entuzjastycznie chwalone. Przedwczesna presja rodziców jest przez dzieci odbierana jako wyraz dezaprobaty dla wydalania jako takiego.

Z badań psychofizjologii rozwojowej wynika, źe całkowitą zdolność do specyficznej kontroli zwieraczy krocza dziecko uzyskuje pod koniec trzeciego roku życia. Zmuszanie dziecka do tego wcześniej, stawia je wobec niewykonalnego zadania, co owocuje z czasem chronicznym napięciem w całym obszarze podbrzusza i przepony krocza. Napięcie to może nabrać charakteru trwałego, a brak kontroli nad zwieraczami uniemożliwia dziecku rozluźnienie konieczne do sfinalizowania wydalania. Może się to wydać obrazobórcze ale zapewniam państwa, że dla przyszlego szczęscia waszych dzieci lepiej jest gdy dziecko nawet do wieku lat 4 czy 5 nie w pełni kontroluje swoje wydalanie niż gdy zaczyna je kontrolować przedwcześnie, na przykład w wieku lat 2. W świetle tego wymaganie wielu żłobków i klubików dziecięcych, aby dzieci poniżej lat 3 kontrolowały zwieracze jest świadectwem niewiedzy lub nadmiernej tendencji do ułatwiania sobie życia kosztem zdrowia i przyszłości dzieci.

Reakcje rodziców na siku i kupę
Drugim powodem bywa osobista postawa, sposób reagowania rodziców na przykre zapachy i wydzieliny dzieci w okresie niemowlęcym i później. Często mylnie zakładamy, że dzieci w wieku niemowlęcym nie rejestrują naszych reakcji i komentarzy. Pamiętajmy, że choć nie rozumieją słów to w tonie melodii i głosu wyczuwają bezbłędnie najmniejszy ton dezaprobaty. Jeżeli na przykład przy wymianie pieluch lub w innych sytuacjach, gdy dziecko się zabrudziło kupą lub zsikało, reagujemy z obrzydzeniem i niechęcią, to dziecko w późniejszym okresie będzie powstrzymywać się przed robieniem nam takiej przykrości. Późniejsze tłumaczenie i nagrody nie są tego w stanie szybko zmienić.

W związku z tym, dobrą radą dla rodziców, którzy jeszcze nie zabrnęli w opisane w państwa mailach kłopoty, jest reagowanie z zachwytem na wszelkie przejawy tzw. czynności eliminacyjnych organizmu dziecka.
Wielu rodziców wyraża dezaprobatę dla sikania i robienia kupy w majtki w nadziei, że dzięki temu dziecko wcześniej zacznie siadać na nocniku. W świetle tego co powyżej, takie działanie jest pozbawione sensu.

 

 

Problemy rodziców
Nie bez znaczenia jest też stosunek rodziców do własnych czynności eliminacyjnych. Jeśli rodzice przeżywają negatywnie i z obrzydzeniem skądinąd błogosławione i niezbędne do życia pobyty w toalecie, to dzieci z pewnością będą brać z nich przykład.

Wtedy wielką pomocą dla dzieci może być własna praca rodziców nad swoim problemem nadmiaru kontroli. Wielu rodziców żyjących w stresie i pośpiechu żyje w permanentnym napięciu zwieraczowym, kolokwialnie zwanym dupościskiem. To z łatwością rejestrowane jest przez dzieci i nieświadomie naśladowane. Świadectwem tego jest często używanie zdrobnień i eufemizmów w nazywaniu i opisywaniu czynności fizjologicznych (kupka, psipsi itp) lub/i ignorowanie ich przejawów (o tym się nie mówi).

W psychoterapii uważa się, że problemy z wydalaniem na najgłębszym poziomie mogą świadczyć o zaburzonej wymianie z otoczeniem polegającej na przewadze tendencji do brania nad dawaniem, popularnie zwanego skąpstwem. Jeśli mamy taki kłopot z dziećmi, powinniśmy jako rodzice, przyjrzeć sie sobie także w tym aspekcie.

Rodzicom, których dzieci już mają kłopoty z wydalaniem opisane w listach czytelników, zalecam udanie się do renomowanych ośrodków zajmujących się terapią małych dzieci.

 

PS Gdybym miał jednak ryzykować „w ciemno” interwencję terapeutyczną wobec dzieci opisanych w listach czytelników we wstępie lub innych dzieci do lat 3-4 mających podobne problemy, to zaleciłbym pozwolenie im na noszenie pampersów i rezygnację z wszelkich nacisków na kontrolę wydalania aż do czasu, gdy same będą chciały się ich pozbyć. Przerażonych rodziców zapewniam, że to z pewnością nie potrwałoby długo.

 

Polecam także lekturę „Małej książki o kupie” 

Przeczytaj również:

Czy postawa ”ufam, ale kontroluję” jest słuszna?

Moje dziecko nie chce się uczyć

Wojciech Eichelberger

Wojciech Eichelberger

Wojciech Eichelberger - psychoterapeuta, coach, trener. W swoich projektach szkoleniowych i terapeutycznych odwołuje się do koncepcji terapii integralnej, która oprócz psychiki bierze pod uwagę ciało, energię i duchowość człowieka.
Twórca warsztatów on-line -
8razyO.pl oraz PokochajSwojeCialo.pl. Autor i współautor wielu popularnych książek z pogranicza psychologii, antropologii  i duchowości (m.in.: "Jak wychować szczęśliwe dzieci", "Pomóż sobie, daj światu odetchnąć", "Kobieta bez winy i wstydu", "Zdradzony przez ojca", "Siedem boskich pomyłek", "Ciałko", "Krótko mówiąc",  "Mężczyzna też człowiek"). Wiele spośród nich trafiło na listy bestsellerów. wojciecheichelberger.pl