Czy nauka musi być przykrym obowiązkiem?

Dziecko nie chce się uczyć. jak pomóc dziecku

Mamy wrzesień i wraz z nim myśli pełne obaw związanych ze szkołą, ale też i nadziei na świetne wyniki w nauce naszych dzieci. Rozbrykane pociechy będą zmuszone przyswajać sobie wciąż nowe informacje, nabywać nowych umiejętności… Czy nauka musi być przykrym obowiązkiem? Czy są jakieś skuteczne sposoby łatwego i przyjemnego zapamiętywania?

Procesy pamięciowe…

Są skomplikowane i czasami bardzo niechętnie z nami współpracują. Z naszych doświadczeń wiemy, że pamięć bywa płytka i zawodna. Psychologowie twierdzą, że istnieje wiele czynników ułatwiających, jak i utrudniających przyswajanie wiedzy. Dzielą naszą pamięć m.in. na pamięć krótkotrwałą i długotrwałą.

Z punktu widzenia ucznia i rodzica, czy nauczyciela podstawowe znaczenie w procesie uczenia się ma pamięć długotrwała. Badacze procesów zachodzących w naszym mózgu twierdzą, że pamięć długotrwała obejmuje kilka rodzajów pamięci.

Po pierwsze pamięć proceduralna

Czyli wiem, jak chodzić, biegać, mówić. Można tę pamięć zaprzęgnąć do pracy na lekcjach w szkole, organizując wszelkiego rodzaju dramy, przedstawienia, czy inscenizacje. Nawet w tak nie przystających do nich dziedzinach jak chemia, czy fizyka. Np. zabawa w cząsteczki ? po niej każde dziecko wie, jak cząsteczki zachowują się w ciele stałym, bo na lekcji udawało z kolegami taką cząsteczkę. Byliśmy bardzo blisko siebie ? opowie w domu – ramię w ramię, mogłem tylko drżeć i wiercić się w miejscu, nigdzie nie mogłem odejść, to tak jak cząsteczki w stole albo zeszycie.

Po drugie pamięć deklaratywna

Wiem, że?. Wiem, że słowo król pisze się przez o kreskowane, bo Adam na przerwie po dyktandzie śmiał się ze mnie, że jestem ?dziurawym królem?. Albo wiem, że nie wolno dotykać rozgrzanego garnka, bo jak byłem mały to oparzyłem sobie rękę. Wiem też, że delfiny są ssakami, bo widziałem film, w którym samica karmiła małego delfinka itd. itd. Zaproponujmy dziecku zabawę w ?wiem, że?, ale niech nie będzie ona nudna. Jeśli chcemy, żeby wiedza łatwo wchodziła do głowy i utrwalała się na dłużej zabawa powinna być śmieszna, zaskakująca, a nawet paradoksalna. Np. wiem, że…6 x 7 = 42, bo sześć razy siadałem na podłodze po turecku i wstawałem, a nie wiedziałem po, co? Mama robiła tajemnicę i dziwne miny. Napięcie rosło… – dostałem za to 42 cukierki (wydzielane po kolei i głośno liczone).

Pamięć epizodyczna

Najbardziej efektywna po latach okazuje się, być pamięć epizodyczna, czyli nasze osobiste wspomnienia. Pamiętam, jak robiliśmy w szkole doświadczenia naukowe, jak łączyliśmy różne substancje i co z tego wynikało. Pamiętam jak Pani na lekcji o skałach osadowych przyniosła do klasy akwarium z ziemią i niechcący go stłukła. Pamięć epizodyczna pomoże dzieciom utrwalić wiedzę z zabaw, jeśli będą one budziły pozytywne emocje i czymś nowym zaskakiwały.

Pamięć semantyczna

Kolejny rodzaj pamięci długotrwałej to pamięć semantyczna obejmująca wiedzę ogólną ? fakty, reguły, pojęcia. I z tym rodzajem pamięci mamy najczęściej do czynienia w szkole i zapisane w niej informacje często ulatniają się, jak kamfora. Możemy ją utrwalać pobudzając do pracy procesy tworzące pamięć proceduralną, deklaratywną, czy epizodyczną.

Namawiajmy nauczycieli naszych dzieci, żeby szukali ciągle nowych sposobów ?podawania? wiedzy. Urozmaicali lekcje zabawami i angażowali wszystkie zmysły naszych pociech, nie tylko zmysł słuchu. Coraz częściej pedagodzy zdają sobie sprawę z tego, że również od atrakcyjności lekcji zależy poziom wiedzy uczestniczących w niej adeptów sztuk tajemnych.

Przykład

Świetnym przykładem w dążeniach do efektywnego nauczania, są różnego rodzaju szkoły językowe ? one wręcz prześcigają się w wymyślaniu nowych sposobów. Z ciekawą propozycją w uczeniu dzieci fizyki i chemii wychodzi też działająca w Warszawie, od ponad roku, firma Mad Science (tu możesz zapoznać się z propozycjami firmy).

W gazetach, internecie coraz częściej możemy spotkać się z propozycjami kursów szybkiego i łatwego zapamiętywania, które wykorzystują różne mnemotechniki. Mnemotechnika to sposoby ułatwiające kodowanie, gromadzenie i przechowywanie informacji w naszym mózgu. Do najczęściej używanych należą wszelkiego typu rymowanki (np. -uje się nie kreskuje…), wyobrażenia wzrokowe, czyli przeróżne rysunki, wykresy, tabelki, oraz skojarzenia słowne. Technika skojarzeń słownych daje duże pole do popisu naszym dzieciakom. Można wykorzystując ją zapamiętywać nawet długie ciągi cyfr (typu telefon do babci). Chodzi tu o to, by każdej cyfrze przyporządkować jakiś obraz, np. wyobrażamy sobie, że 1 – to kosa, 2 – to łabędź, 3 – to lecące w oddali ptaki, 4 – to krzesło, 5 – grubas w czapce z daszkiem, 6 – ślimak, 7 – flaga Polski, 8 – bałwanek, 9 – morska fala. Jeżeli dziecko będzie miało zapamiętać np. datę 1234, to w wyobraźni będzie musiało stworzyć sobie historyjkę wykorzystującą przyporządkowane cyfrom obrazy. I tak np. opowie nam bajkę, jak to pewna okrutna kosa ścigała biednego łabędzia, który ledwo uszedł z życiem wzbijając się w powietrze. Odleciał z innymi ptakami daleko, daleko. A niezadowolona kosa połamała krzesło. Należy zachęcać dziecko do fantazjowania, niech te opowieści będą rodem z science fiction. Dodatkowo możemy zaproponować dziecku, by narysowało opowiedzianą historyjkę, a nawet stworzyła cały komiks dziwnych opowieści (np. dotyczący kilku lekcji historii).

Dla młodszych dzieci

Młodszym dzieciom można zaproponować, by narysowały trudne ortograficznie słowa, tzn. obrazy, jakie im się z tymi słówkami kojarzą. Np. słowo „mózg” mogą przedstawić jako głowę i podpisać „mózg – o z kreską, bo mózg mieszka w okrągłej głowie”. Następnie dobrze jest na jakiś czas wyeksponować te obrazki na lodówce, drzwiach wejściowych, czy w łazience, niech się dzieciom utrwalą.

Jako ciekawostkę dodam, że badania prowadzone przez naukowców z Honkongu dowodzą, że dzieci uczące się gry na instrumentach mają lepszą pamięć słów. Badacze doszli do wniosku, że lekcje muzyki stymulują lewą półkulę mózgową, która jest odpowiedzialna za uczenie się słow. Jeśli dziecko ma problemy z zapamiętywaniem słówek angielskich warto zaprząc do pracy lewą półkulę.

Ważne jest byśmy pamiętali, że każdy człowiek ma swoje preferencje w sposobie przyswajania wiedzy. Przyjrzyjcie się waszym dzieciom. Może podczas nauki lubią machać nogami, jeśli tak nie zabraniajcie im tego, może są kinestetykami, którzy najlepiej uczą się będąc w ruchu. Jeśli pomaga im słuchanie muzyki to też powinniście przymknąć na to oko. Pytanie rodzi się tylko, czy oby na pewno jest to skuteczny sposób, czy może tylko zwykłe widzimisie naszego dziecka. Jak to zweryfikować? Nic prostszego, po prostu odpytajcie go z materiału, którego miał się nauczyć.

Kolejna zmora

Kolejną zmorą utrudniającą przyswajanie wiedzy, jest potrzeba częstego powtarzania materiału. Mało, kto znajduje w tym przyjemność. Możemy dzieciom ten przykry obowiązek urozmaicić organizując „loterię”. Zabawa w loterię polega na tym, że na małych karteczkach hasłowo wypisujemy każdego dnia tematy „wkuwanych” wiadomości (np. chrzest Polski, fotosynteza…) i wrzucamy je do pudełka. Każdego dnia dziecko losuje jedną z karteczek i musi opowiedzieć, co na ten temat wie. Jeśli dobrze odpowie dostaje nagrodę, a karteczka z powrotem ląduje w pudełku. Jeśli źle, to musi odnaleźć w zeszycie, czy książce dany temat i przeczytać go jeszcze raz. Z czasem wasze pudełko będzie pękać w szwach, ale nie wyrzucajcie karteczek. Przenieście je do „przechowalni”, by po kilku tygodniach garść karteczek dorzucić do aktualnie używanego pudelka. Dzięki temu dziecko odświeży sobie w pamięci dawno nie używane wiadomości.

Inną zabawą wykorzystującą powtarzanie jest „Snucie opowieści”. Raz wy, a raz dziecko opowiadacie sobie nawzajem, nawet najbardziej bzdurne, wesołe, czy przerażające opowieści. Muszą one zawsze kręcić się wokół przerabianego właśnie materiału. Np. usiłując zapamiętać pisownię niektórych wyrazów dziecko może ułożyć historyjkę, w której każdego z nich, chociaż raz użyje. Albo opowiedzieć, a jeszcze lepiej opowiadając pokazać, jak pokarm wędruje przewodem pokarmowym albo jak gąsienica zamienia się w motyla. Tego typu zabawy dodatkowo motywują do rozmów, żartów integrując rodzinę. Pobudzają wyobraźnię i gimnastykują szare komórki.

Pozytywne emocje podczas uczenia się, są tak samo ważne jak sen, zdrowe odżywianie czy ruch na świeżym powietrzu.

Kluczem do sukcesu jest również odpowiednia motywacja. Człowiek ewolucyjnie został nastawiony na interakcje z innymi ludźmi. W przypadku dziecka najczęściej rodzicami, czy nauczycielami. Każde dziecko ma potrzebę aprobaty, akceptacji i docenienia jego wysiłków. Jeśli będziemy doceniać jego pracę i nagradzać ją, chociażby dobrym słowem, znajdziemy w dziecku sprzymierzeńca. Sprzymierzeńca w realizacji NASZYCH (nie bójmy się tego przyznać) dążeń do tego, by dziecko w przyszłości było dobrze wykształconym człowiekiem, a nie upartego leniucha, „któremu nie chce się uczyć”.

Tylko pamiętajmy, co dowodzą psychologowie, że zbyt wymagający rodzice, budzą w dzieciach frustracje. Bywają przyczyną stanów depresyjnych, utraty wiary we własne możliwości, a także powodują utratę niezależności. Bądźmy, więc liberalni wobec naszych dzieci. Pozwólmy im czasem na chwile słabości i małe leniuchowanie. Każdy musi regenerować zasoby swojej mocy twórczej (nawet bohaterowie gier komputerowych). Bez odpoczynku nie mielibyśmy siły żyć. Oczywiście ramy wyznaczające pole działania są niezbędne. Dzięki nim nasze dzieci czują się pewnie i bezpiecznie. Nie rezygnujmy z nich. Bezsprzecznie najtrudniej jest znaleźć złoty środek, ale warto się potrudzić i odnaleźć go.

Czego Wam, sobie i wszystkim dzieciom serdecznie życzę.

Autor tekstu : Kamila Waleszkiewicz



ZOBACZ TAKŻE:Nemo