Billy i potwór. Recenzja

Jak oswoić lęki i stawić czoła wyobraźni, która podpowiada straszne obrazy? Billy i jego mama znaleźli sposób. Pomogło im w tym poczucie humoru.

Chyba każde dziecko na różnych etapach swojego rozwoju czegoś się boi. To może być ciemność, burza, postać z filmu, pająk, bajkowa Baba Jaga. Czasem te irracjonalne obawy i paraliżujące myśli trudno wytłumaczyć, uzasadnić. Bo "potwór" czai się pod różnymi postaciami i sytuacjami, nielogiczny, trudny do ogarnięcia, zakotwiczony w naszej głowie i myślach. Po prostu tam jest i ciężko się go pozbyć.

Książka Billy i potwór pokazuje, jak łatwo pod wpływem wyobraźni i bujnych opowieści innych ludzi, zniekształcić rzeczywisty obraz, wyolbrzymić go, przerysować, ubarwić, a w efekcie wpaść w pułapkę strachu.
Billy spędza lato na wyspie, nad morzem. Bardzo się cieszy, gdyż po raz pierwszy ma zobaczyć wielką wodę. Jego entuzjazm jednak szybko gaśnie, gdy trafia do pewnej budki rybackiej. Pełno tu sieci, koszy i lin. W pewnym momencie wzrok chłopca przykuwa przerażający łeb i ostre zęby wystające z wielkiego pyska. To żabnica! O tym, jak bardzo potrafi być niebezpieczna, podobnie zresztą jak całe morze, lada moment chłopiec usłyszy z ust pana Mruka, właściciela domku. I niestety, po tych strasznych opowieściach nie będzie miał już ochoty kąpać się w morzu. No bo jak tu się spokojnie kąpać, kiedy można natrafić na parzące meduzy, w szczególności na żeglarza portugalskiego. I na rekiny, które mogą odgryźć rękę, i na muszle małży, z której później człowiek może nie wydostać palców. Przecież jest też ryzyko skaleczenia się o skorupiaki! Poza tym homary i kraby mogą szczypać.

Taka wizja morskiego pobytu nad morzem bynajmniej nie napawała Billy`ego optymizmem. Wręcz odwrotnie – miał już dosyć i ani mu w głowie była morska kąpiel. Kiedy jednak opuścił domek pana Mruka i mimo wszystko udał się z mamą nad morze – zobaczył obraz, który przeczył temu, co istniało w jego wyobraźni i o czym opowiadał mu mężczyzna. Tłum beztrosko bawiących się wczasowiczów wcale nie wyglądał jakby działa mu się krzywda i czyhały na niego niebezpieczeństwa. Okazało się jednak, że Pan Mruk straszył swoimi historiami również inne dzieci. Dlatego też mama Billy`ego wpadła na pomysł, jak go tego oduczyć. Na czym polegał fortel? Tego nie zdradzę. Trzeba jednak przyznać, że metoda okazała się kreatywna i zabawna. I przede wszystkim skuteczna. Pan Mruk nikogo już później nie straszył.

Oprócz fabuły warto zwrócić uwagę na warstwę graficzną książki. Ilustracje są świetnym odzwierciedleniem opisywanych zdarzeń. Dopracowane w szczegółach, pełne detali – dowodem jest na przykład ilustracja domku rybackiego i jego wnętrza czy obrazek znad morza, przedstawiający bawiące się dzieci. Co ważne, kredka nie służy tutaj tylko do pokazania wykonywanych czynności, aktywności bohaterów. Za jej pomocą nakreślone są też stany emocjonalne – uwieszony na szyi matki Billy jest przerażony podczas kąpieli w morzu, słuchając opowieści pana Mruka widać na jego twarzy skupienie i przejęcie. Gdy lęki zostają przezwyciężone – na ustach gości uśmiech. Warto też skierować wzrok w stronę pana Mruka, rozmawiającego z chłopcem. Gestykulacja towarzysząca opowiadanym historiom została tutaj świetnie uwypuklona. A jak się zachował pan Mruk, gdy mama Billy`ego razem z chłopcem postanowili dać mu nauczkę? Jego reakcje i emocje również i w tym wypadku zostały zilustrowane.

Billy i potwór to książka, która może pomóc dziecku w radzeniu sobie z własnymi "potworami". Jak wiadomo – identyfikacja z bohaterem, pokazanie, że nie tylko my borykamy się z jakimś problemem i że zawsze jest jakieś wyjście z sytuacji – potrafi mieć wielką moc i działać wręcz terapeutycznie. Mama Billy`ego jest przy synku, dodaje mu otuchy, próbuje odczytać jego myśli, zgadnąć, co jest źródłem jego niepokoju. Dzieci nie zawsze uzewnętrzniają się ze swoimi emocjami, czasem trzymają w sobie uczucia i próbują je tłumić, kryć przed światem. Tym bardziej potrzebna jest rodzicielska czujność i empatia. Billy i potwór to nie tylko krótkie opowiadanie o nadmorskich przygodach kilkuletniego chłopca. To również impuls do refleksji na temat troski i budowania poczucia bezpieczeństwa oraz stawiania czoła niepokojącym myślom, przezwyciężania lęków i ludzkich słabości. Czytanie tej książki na pewno nie będzie straconym czasem.

Katarzyna Klimek-Michno

Billy i potwór
tekst Birgitta Stenberg
il. Mati Lepp
przeł. Barbara Gawryluk
Stron: 32
Premiera: 14 grudnia 2012
Wydawnictwo EneDueRabe  

Autor tekstu : Katarzyna Klimek-Michno